Mój przyszywany wujek (mąż mojej matki chrzestnej) miał wiedzę bardzo szeroką, ale - jak to zwykle bywa w takich sytuacjach - raczej płytką. Lubił się jednak nią popisywać. Kiedyś, jadąc pociągiem, nawiązał rozmowę z jednym ze współpasażerów. Był on idealnym rozmówcą dla tegoż wujka, gdyż właściwie tylko słuchał, a prawie nic nie mówił. Wujek opowiadał mu różne rzeczy, m.in. jak się piecze chleb.
Pod koniec podróży wujek zapytał:
- A pan to właściwie kim jest z zawodu?
- Piekarzem! - odparł współpasażer.
Kiedy czytam rożne dyskusje w salonie24 (w tym w dziale Nauka), co i rusz przypomina się mój ś.p. wujek...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)