Czuwa ktoś, żeby ktoś mógł spać.
Pamięta i stosuje do dziś to służbobezpieczne hasło nestorka blogerskiego towarzystwa - RRK. Dziś wywęszyła, że na listach PiSu są byli milicjanci.
Pani droga, skromna jest pani lista, oj skromna. Informuję zatem, że na liście skonstruowanej przeze mnie również jest były milicjant i co grosza były komendant policji, a kandydatem na burmistrza w pobliskim mi mieście były dyrektor aresztu. I dodam, że przyzwoici z nich ludzie, czego się nie da powiedzieć o kimś, kto etykietkuje ludzi z powodu wykonywanego zawodu. Nawet w stanie wojennym zdarzyło mi się spotkać w czasie zatrzymań i przesłuchań bardzo porządnie zachowujących się milicjantów, a i w wojsku tacy oficerowie się zdarzali. Moim sąsiadem od wielu lat jest były sekretarz partii, człowiek, którego szanuję i który dziś popiera Prawo i Sprawiedliwość, a w czasach komuny ostrzegał mnie przed kapusiami, którzy chcieli doprowadzić do wyrzucenia mnie z pracy w szkole i odmawiał uczestniczenia w intrygach przeciwko mnie.
Ubogie, wręcz prostackie jest pani widzenie świata i ludzi, RRK. Wali pani słowami jak cepem, siebie po oczach zwłaszcza.
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/245478,milicja-obywatelska-na-listach-wyborczych-pis



Komentarze
Pokaż komentarze (62)