Kisiel Kisiel
656
BLOG

2011 - diagnozy i prognozy

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 5

Dwie opinie (fragmenty):

"Trzy śmiertelne ciosy – upadek III RP

III RP jest już martwa, ale musi otrzymać jeszcze kilka zasłużonych ciosów, zanim upadnie.
 
1)      kwiecień 2010,
2)     styczeń 2011,
3)     sierpień-wrzesień-październik 2011.
 
Te bolesne wstrząsy gwałtowne otwierają nam oczy, wynosząc na powierzchnię prawdy o tym, co już jest gotowe do wyeliminowania i zniszczenia.
Długofalowe następstwa tego przeorania świadomości pojawią się jednak dopiero po nabyciu odpowiedniej perspektywy czasowej. Grunt usuwa się nam pod nogami, budząc lęk, niepokój i dezorientację, bo stare wyobrażenia na temat przyszłych planów i aspiracji narodu definitywnie odchodzą. Pojawi się za to nowa świadomość prawdziwych, potencjalnych możliwości Polaków.
Definitywnie zmienia się sposób odczuwania stopnia swobody społeczeństwa i możliwości wyrażania własnej unikalności. Pojawia się szansa na nowę, ekscytującą koncepcję wyrażania wolności i niezależności narodu.
(...) Duma z budowania nowego zastąpi odczuwany teraz ból, szok i poczucie dezintegracji.
Przechodzimy jednocześnie przez okres głęboko nas raniącej masowej histerii, ale zawierającej w sobie ziarno uzdrowienia. Bo gdy nadszedł czas upadku państwa stworzonego przy Okrągłym Stole, to zbiorowa podświadomość i mądrość narodu wyniosła na świecznik ludzi uosobiających wszystkie wady i patologie III RP, aby nie już najmniejszych wątpliwości, że ten pokraczny twór musi odejść.
Cóż bowiem zafundowali nam przy Okrągłym Stole, „ludzie gen. Kiszczaka” wespół ze „środowiskiem Adama Michnika”?
Te wyalienowane, sterowane z zewnątrz i pasożytujące na Polsce grupy miały wspólnego wroga - polskość. Skali ich antypolonizmu dorównywał jedynie ich apetyt na splądrowanie zasobów kraju. Sprokurowano nam państwo na miarę ich sponsorów, głęboko skażone ich fobiami i priorytetami.
(...) to państwo jest przerażająco przewidywalne - o sprawiedliwości i równości wobec prawa to Kowalski, Olewnik, czy Kluska mogą sobie tylko pomarzyć, bo „nie dla psa kiełbasa”. A krytykowanie A. Michnika „narusza zasady współżycia społecznego” III RP...
(...)Państwo to cechuje skrajny brak odpowiedzialności wobec kraju i ludzi go zamieszkujących, w połączeniu z aroganctwem elit, przypisujących odniesione sukcesy wyłącznie swoim talentom. A zwykle były one efektem tajnych przywilejów i dostępu do systemu nieformalnych powiązań. Wszędzie pełno nadętych, głupio z siebie zadowolonych marnotrawców, bufonów nie do zniesienia, zarozumiałych obiboków, domagających się niezasłużonych gratyfikacji, hołdów otoczenia i oczekujących specjalnego taktowania.
Do tego uwodzą i zwodzą oni opinię publiczną, ulegając zakulisowym wpływom.
Elity tego państwa to megalomaniacy i hipokryci, obiecujący „gruszki na wierzbie” fantaści, wyznawcy sekciarskich, „chorych” ideologii, cechujący się „chciejstwem” i „kundlizmem”. Instytucje tego państwa, świat mediów, ludzie kultury i sztuki, celebryci i szeroko rozumiane elity (w tym naukowe) są ofiarami własnych pragnień, marzeń, lęków i fobii.
Dominuje dystans wobec dziedzictwa narodowego, wobec tradycji i kultury, brak zakorzenienia, poczucie braku przynależności. Sfery te pragną „uwolnić się” od wszelkich ograniczeń – zwłaszcza moralnych, prawnych i wynikających z tradycji, będąc w konflikcie z instytucjami podtrzymującymi ład społeczny, szczególnie z Kościołem; ceniona jest tam ekscentryczność, bycie „oryginalnym”, uparte stawianie na swoim, bzdurna pogoń za „nowoczesnością”, częsta zmiana poglądów i przekonań.
Swój lęk przed obywatelami utrzymywanymi w stanie uśpienia elity maskują skrajnym materializmem i pędem do posiadania ziemi i nieruchomości.
„Ludzie gen. Kiszczaka” oraz „środowisko Adama Michnika” dobrze wiedzą, że są uzurpatorami, a ich dzisiejsza pozycja oparta jest na kontrakcie społecznym „z nieprawego łoża”. Stąd ich bolesny brak poczucia bezpieczeństwa, poczucie odrzucenia, braku akceptacji i ciągła frustracja. Dlatego ich dzieło ma kłopoty ze znalezieniem swojego miejsca w życiu. Odczuwają też przymus ekshibicjonizmu emocjonalnego – gwałtownego wyrażania uczuć poprzez przymusowe doświadczenia grupowe.
Stąd wzięło się egzorcyzmowanie polskości – poniewieranie pamięcią Powstańców Warszawskich, oskarżanie Polaków o antysemityzm, czy stawianie znaku równości między rasizmem i patriotyzmem.
„Ludzie gen. Kiszczaka” oraz „środowisko Adama Michnika” mieli przez moment w ręku „złoty róg”; gdyby wykazali się wtedy samodzielnością, stawiając na wolność  wyboru własnych obowiązków i zakresu odpowiedzialności, gdyby stworzyli warunki do rozwoju świadomości Polaków i jej ekspansji w kierunku nowych horyzontów, gdyby postawili nowe pytania, w duchu prometejskiego buntu i kolektywnego optymizmu, oraz pochwycili nadażające się sposobności - mieli by szansę przejść do historii, twórczo rozwijając idee liberalizmu wolnorynkowego, kapitalizmu i przedsiębiorczości.
Zamiast tego dostaliśmy „gotowca” z łamaniem praw i norm społecznych, egoizm elit, endemiczną korupcję, unikanie jakiejkolwiek odpowiedzialności i przesadną dbałość o własne, wąskie interesy.
Polskę i Polaków sparaliżowano kapitalizmem oligarchicznym, gdzie sukces odnosi nie ten, kto lepiej zaspokaja istniejące potrzeby, ale ten, kto został odpowiednio „namaszczony”.
 „Liberalizmem” nazwano rozkradanie majątku i prywatyzowanie kolektywnych zysków oraz uspołecznienie indywidualnego ryzyka i ewentualnych strat. Rozdawnictwo kontraktów publicznych „swoim” oraz ustawianie przetargów nazwano „wolnym rynkiem”.
Obie te grupy cechuje lęk przed niepowodzeniem, lęk przed wyznawaniem jakichkolwiek wartości, obawa przed kontrolą społeczną – gotowość elit do zdrady wisi nad Polską jak miecz Damoklesa. Jednocześnie ludzie ci czują się wybrani, oświeceni  i mądrzejsi od „motłochu”, będąc w gruncie rzeczy tabunem „porąbanych” fantastów i hipokrytów, którzy nie sprostali wymogom chwili. A teraz cała ich konstrukcja zwali się społeczeństwu na głowy.
Ich państwo cechuje pogarda dla uczciwości i wszelkich „frajerów” wypełniających swe obowiązki, lekceważenie wiarygodności i brania na siebie odpowiedzialności. Stworzono nam knajacką republikę blagierów.
Temu państwu brak pewności siebie i nadrabia miną, bo wątpi w swoją wartość, wiedząc, że nie dorasta do wymogów sytuacji. Gnębi je niewytłumaczalne poczucie winy. Szuka poparcia i uznania. Ciągle musi udowadniać sobie i innym swoją wartość, bojąc się porażki.
Skłonność III RP do unikania konfliktów i gotowość do kompromisów w imię zachowania pokoju i spokoju („my nie ruszamy waszych - wy nie ruszacie naszych”) czasami się sprawdzały wewnątrz kraju, ale w polityce zagranicznej wiodą do powierzchownego zachwycania się pięknymi iluzjami. To państwo nie potrafi odmawiać innym. Nie ma własnych celów – łatwo je zwieść i zepchnąć z kursu. Łatwo pada ofiarą fałszywych wyobrażeń o sobie samym. To kameleon, łatwo sterowany przez innych - nieszczery, niewiarygodny i skorumpowany.
Nieustannie dochodzi do rozkładu i erozji instytucji tego państwa. III RP czuje się popychana w różne strony, jak liść a wietrze, bez jasno określonych fundamentów i granic – bo brak jej kręgosłupa i kompasu moralnego. Jej elity czują się wyrzutkami bez ojczyzny, chociaż nie jest jasne, gdzie ta ojczyzna miałaby leżeć.
Oczekiwań innych wywołują zawrót głowy wśród elit III RP, a ziemia stale kołysze się im pod nogami. Wszystko, co wydaje się w niej pewne i solidne jest ułudą. Nawet pozornie solidne struktury upadną, jak zamek z piasku na plaży.
III RP cechuje przesadne, kłopotliwe domaganie się niezależności; wcześniej czy później uzna ona wcześniejsze zobowiązania za kajdany do zrzucenia, wykazując tendencję do łamania umów społecznych, bo wolność poczynań zawsze jest dla niej ważniejsza od poczucia odpowiedzialności; odczuwa wewnętrzny niepokój, bo wie, że brak jej legitymizacji – ciągle dąży do zmian, ale tak, by nic się nie zmieniło.
To państwo jest w stosunku do większości obywateli zamknięte w sobie, zimne, niesprawiedliwe, surowe, skąpe, bezwzględne i nieczułe. Czasami jest sentymentalne - zawsze z niewłaściwych pobudek i wobec niewłaściwych grup społecznych. III RP kieruje się dewizą: „dobre jest to, co jest dobre dla mnie”. To lękliwy, pełen rezerwy egoista, uzależniony od poklasku innych.
III RP boi się pokazać swoją prawdziwą twarz. Nie wierzy w siebie. Dochodzi też do niesamowicie silnego usztywnienia, robiącego wrażenie panowania nad sytuacją. Im pozornie solidniejsza fasada, tym bardziej jest podkopywana przez niewytłumaczalne lęki i fobie.
III RP czuje się obco wobec własnych obywateli, bo chętniej identyfikuje się z  innymi.
Jesienią 2011 roku będzie miał miejsce koniec początku jej nieodwracalnego upadku. A razem z nią upadnie jej symbol i fundament – Gazeta Wyborcza.       
(...) 
III RP czeka upadek, bo jest niereformowalna.

http://blogmedia24.pl/node/42477

 

"Spiskowa prognoza na 2011

...nic nie jest niemożliwe, dopóki się nie...wydarzy. Czy stoi za tym pojedynczy gość, NWO, masoneria, Żydzi, obcy czy "tylko" nasza własna, krajowa partia zdrady (w skrócie ZZ- Zdradliwi Zabójcy), pozostaje kwestią do zbadania. W każdym razie przerwany lot skutecznie zresetował naszą sytuację geopolityczną prawie do zera. Mamy spore rezerwy, w tym cierpliwości ale kiedyś się one skończą. Co dalej? Wielokrotnie wychodziliśmy na ulice, mniej i bardziej spontanicznie. Dzisiaj trudno o bohaterów ulicy; jedni mówią, że z powodu znieczulicy, inni- mądrości- nie dajemy sobą manipulować. Prawdę mówiąc, wybiorę rozwiązanie środkowe- jesteśmy zbyt leniwi żeby reagować. Zapatrzeni w siebie, nafaszerowani papką mediów, jeszcze syci. Szybkim krokiem zbliżamy się do partyzantek miejskich i likwidacji niewygodnych polityków. To też jest sukces naszej młodej demokracji...OK. Teraz poważnie. Co się zdarzy w 2011 roku?

Mógłbym napisać, że powstanie nowa partia, która zagospodaruje 1/365 elektoratu sklepowego. Mogę dodać, że PO będzie miało 798% poparcia a 45% w rezerwie. Ludzie będą zadowoleni a biedni wymrą. Co da się ukraść, zostanie skradzione. Tfu, sprywatyzowane czy jakoś tak. Rosja będzie się nadal z nami bratać aż w końcu nas udusi. Niemcy będą popierać nasze starania, żeby się rozpaść, aby w końcu odzyskać "odwiecznie germańskie" ziemie utracone. Dziennikarze nadal będą się kurwić, tak jak i politycy czy inne poststalinowsko komusze autorytety. Ale chyba o wiele  atrakcyjniej czyta się taką prognozę?

W styczniu Donald Tusk może zginąć w wypadku samochodowym. Posiada sporo wiedzy i staje się niewygodny, niczym...L. Kaczyński. Jego serdeczny przyjaciel Grzegorz Schetyna stwierdzi, że będzie kontynuował linię partyjną na drodze ku dobrobytowi i wyjaśni kulisy zamachu smoleńskiego. Tym razem szyk zdania będzie dobry.PiS będzie żądał komisji śledczej, ponieważ okoliczności wypadku były tajemnicze. Plotki krążące po mieście mówiły, że wyjechała duża ciężarówka  z czeskimi numerami, a jak wiadomo to klasyk działań służb rosyjskich. Na pytanie, dlaczego zaprzyjaźnione służby miałyby likwidować przychylnego im raczej polityka, pada odpowiedź, że z powodu zdrady partnera niemieckiego. Ponoć chciano dokonać prowokacji i wyprowadzić ludzi na ulice aby poprosić o interwencję "pewnego" kraju natowskiego. Pewien kraj natowski z chęcia chciał odzyskać tereny, co godziło w rację stanu Rosji. Kraj zwany buforem musi istnieć nadal.

W lutym zostanie ujawniony tajny raport obarczający winą za katastrofę smoleńską...Amerykanów, którzy pomogli w resecie. (...) Rosja potępia zamachowców i w oficjalnym wystąpieniu szefa rządu pada stwierdzenie, że Rosja musiała się zgodzić na zamach na swym terytorum z uwagi na szantaż międzynarodowej finansjery o kosmopolitycznym pochodzeniu. W każdym razie, trzecia rakieta nie była rosyjska a podczas remontu nie montowano ładunków wybuchowych..."

http://blogmedia24.pl/node/42496#comment-form

I kilka innych "przepowiedni" oraz komentarzy:

http://blogmedia24.pl/node/42668

http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/astrolog--ktory-przewidzial-smolensk-przepowiada-dla-newsweeka,69828,1

http://blog.rp.pl/skwiecinski/2010/12/29/zsynchronizowane-narzedzie-przeznaczenia/

 

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka