Kisiel Kisiel
1055
BLOG

Przyjmijmy wersję Edmunda Klicha

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 36

"Klichowi (od katastrof nie MONu) trzeba jednak oddac sprawiedliwosc. To prawda, ze caly czas oficjalnie uwaza, ze byly naciski na pilotow i katastrofa byla ich wina, ale jednoczesnie przemyca do wiadomosci publicznej informacje ktore podwazaja te teze oraz pokazuja prawdziwe oblicze i poziom wspolpracy rosyjkiego MAKu. Jesli na tym stanowisku bylby ktos w stylu M. Sekuly, raport bylby juz przyklepany. Czasami mam wrazenie, ze pan Klich swoimi pytaniami wrecz podsuwa odpowiedz niezgodna, dodajmy, z obowiazujaca na mocy raportu prawda."

Pułkownik Klich natępująco objaśnia decydujący moment przed katastrofą:

"Przy tym samolocie i braku ILS(Instrument Landing System - radiowy system nawigacyjny wspomagający lądowanie - PAP) na lotnisku w Smoleńsku taki wariant (odejścia na autopilocie - przyp. mój) jest niemożliwy. Naciskają więc przycisk i jest zaskoczenie. Oceny psychologów wymaga określenie, jak długo czekali na podjęcie kolejnej decyzji - czyli o ręcznym wyprowadzeniu samolotu." Zdaniem Klicha, "analizując ostatnie sekundy lotu trzeba brać pod uwagę także wcześniejsze rozmowy pilotów i ich założenie, że będą odchodzić na autopilocie."

Załóżmy, że Klich ma rację, że zgodnie ze stanem faktycznym odtwarza zachowanie i reakcje polskich pilotów. Co jednak w takiej sytuacji pozwalało by wyjaśnić decyzję kpt. Protasiuka i jego załogi o decyzji odejścia ze stu metrów na autopilocie? W to, że cała czwórka pilotów zgłupiała i zapomiała o tym, że na Siewiernym nie da się lądować na autopilocie bez ILSu nie wierzę, musieli mieć oni jakieś moim zdaniem przesłanki do podjęcia takiej decyzji. Może więc, o czym nie wiemy, polscy piloci mieli pewność po oblocie do Smoleńska 9 kwietnia, że ILS będzie na nich czekał 10 kwietnia tak samo jak to było dzień i trzy dni wcześniej?

http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/klich-naciskaja-przycisk-i-jest-zaskoczenie,1,4112334,wiadomosc.html

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka