W końcu ogłoszono otwartym tekstem rozpad UE. Sarkozy z Merkel oznajmili dziś wszem i wobec, że "Dążymy do stworzenia nowego traktatu, by wszystkie kraje zrozumiały, jak ma funkcjonować Unia Europejska". "
"Traktat miałby być podpisany przez siedemnaście krajów strefy euro, z możliwością dołączenia kolejnych państw. "
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/merkel-i-sarkozy-proponuja-nowy-traktat,1,4957204,wiadomosc.html
Oznacza to, że Polska lada chwila znajdzie się za burtą krążownika niemiecko-francuskiego, chyba, że zgodzi się na dymanie przy torpedach i skrobanie rdzy z pokładu.
I to byłoby na tyle. Cała reszta, te wszystkie szczegóły o zatwierdzaniu decyzji kwalifikowaną większością, czy też automatyczne sankcje za deficyt powyżej 3 proc, to tylko dodatki, sednem nowego układu ma być dyktat dwóch państw - Niemiec i Francji.Jak to ujął Sarkozy: "by wszystkie kraje zrozumiały, jak ma funkcjonować Unia Europejska."
Pozostaje jedna wątpliwość, czy niemiecko-francuski krążownik ujedzie na ruskim paliwie i megalomanii Merkozego. Obligacje niemieckie nie znalazły ostatnio nabywców, a Francja zdaniem wielu ekonomistów utraciła wiarygodność finansową już dawno.
Zachęcam do lektury:
"FTD" informuje, że 35 proc. tych wystawionych na środowej aukcji 10-letnich obligacji "nie spotkało się z wystarczającym zainteresowaniem". Inwestorzy złożyli oferty tylko na sumę 3,889 mld euro.
Analityk banku Helaba, Rafl Umlauf, uważa za niepokojący fakt, że kraj o najlepszej wiarygodności kredytowej w Europie nie może refinansować swego zadłużenia w planowanym zakresie. - Oceniamy to jako wotum nieufności wobec strefy euro - powiedział Umlauf.
John Davies z banku WestLB uważa, że jest to oznaka, iż kryzys euro dotarł już do Niemiec.
- To absolutna katastrofa - mówi Marc Ostwald z Monument Securities. Jego zdaniem, skoro nawet Niemcy zdołali sprzedać tylko 65 proc. swych obligacji, to "na co jeszcze mogą mieć nadzieję inne państwa?"
http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/wydarzenia/niemcom-nie-udalo-sie-sprzedac-obligacji,21904,1
"21 listopada agencja ratingowa poinformowała, że nadal możliwe jest obniżenie noty Francji, a jej model społeczny może być nie do utrzymania. Moody's wyjaśnił wtedy, że "uporczywie wysokie koszty pożyczania pieniędzy w zestawieniu z coraz gorszą perspektywą wzrostu (gospodarczego) mogą zwiększyć trudności, jakie napotyka rząd Francji".
Wielu francuskich ekonomistów uważa, że w tej chwili obniżka noty ich kraju jest tylko kwestią czasu. Niektórzy mówią otwarcie, że Francja już dawno nie powinna była mieć najwyższego ratingu, dzięki któremu może liczyć na nisko oprocentowane finansowanie długu.
(...)
"Z racji swoich wybryków budżetowych Francja od 10 lat nie zasługuje na potrójne A" - powiedział już w połowie listopada w radiu Europe 1 Marc Touati, analityk grupy finansowej Assya. Jego zdaniem, agencje ratingowe traktowały do tej pory "wyrozumiale" francuskie finanse publiczne, jakby nie dostrzegając rosnącego z roku na rok długu publicznego, połączonego ze słabym wzrostem gospodarczym czy nawet okresową recesją.
Znany ekonomista i były szef Europejskiego Banku Rozwoju i Odbudowy oraz dawny doradca prezydenta Francois Mitterranda, Jacques Attali, uważa, że jego kraj stracił już de facto swoją najwyższą notę, jeśli wziąć pod uwagę różnicę poziomów oprocentowania kredytów Francji i Niemiec na korzyść tego ostatniego państwa.
"Nie łudźmy się: na rynkach, dług (francuski) już nie ma ratingu AAA" - ocenił już blisko trzy tygodnie temu Attali w wywiadzie dla "La Tribune". Jego zdaniem, skoro Francja zaciąga obecnie dziesięcioletnie pożyczki o rentowności 3,4 proc., to w rzeczywistości państwo to zasługuje tylko na rating AA."
http://www.pb.pl/2524997,21765,francja-coraz-bardziej-zagrozona-utrata-ratingu-aaa


Komentarze
Pokaż komentarze (21)