Urzędowanie jezuity Bergoglio rozpoczęło się od znaku Niebios - od pioruna uderzającego w Bazylikę św. Piotra. Jeśli dodamy do tego fakt, że papież Franciszek objął stolicę Piotrową w niezwykłych okolicznościach, bo po abdykacji Benedykta XVI, to musimy się zgodzić, że jego pontyfikat rozwija się według scenariusza godnego Hitchocka - najpierw jest trzęsienie ziemi, a później już tylko gorzej.

Media nieustannie rozpływają się z zachwytu nad nowym, progresywnym stylem zarządzania Kościołem przez papieża Franciszka. Zazwyczaj wrogo nastawieni do tej instytucji religijnej funkcjonariusze medialnej propagandy cmokają: ach, jaki ten Franciszek skromny, jak życzliwy ludziom, jak niechętny machinie kościelnej. Doszło nawet do tego, że dawny stalinowski poputczyk Bauman udziela wywiadu watykańskiej gazecie, przedstawiającej tego majora KBW jako ""wielki autorytet wśród interpretatorów kondycji człowieka w naszych czasach". Bauman zdradza za pośrednictwem "L’Osservatore Romano", że jest oczarowany papieżem Franciszkiem i że "z wielką nadzieją i niecierpliwością oczekuje na wydarzenia tego pontyfikatu". Niewykluczone, że Bauman niestety się doczeka, od początku pontyfikatu otrzymujemy bowiem znaki, że czekają nas poważne zmiany w KK. Już pierwszego dnia papież Franciszek, przypomnę, nie raczył był pozdrowić wiernych po chrześcijańsku, tylko usłyszeliśmy "buona sera", a następnie "buona notte". Później uraczył nas wypowiedziami o rozwodnikach, homoseksualistach i ateistach, a następnie powywijał różańcem dla zabawy i powiesił go na swoim uchu. "Otwarty" na ludzi Franciszek powstrzymuje się ze względu na "inaczej wierzących" od gestu błogosławieństwa, nie klęka też przed Hostią. Niewątpliwie więc zmiany są widoczne i do tego stopnia zaskakujące, że jak sugeruje amerykański dziennik Washington Post katolicy zaczynają coraz bardziej otwarcie dystansować się od tego, co wyprawia papież z Argentyny.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zygmunt-bauman-jestem-oczarowany-papiezem-franciszkiem/n1m3q
P.S. Możliwe, że mój krytyczny tekst jest zbyt jednostronny. Niewykluczone, że papieżem Franciszkiem kierują głęboko duchowe i dobre intencje, a to co do nas dociera za pośrednictwem nieżyczliwych Kościołowi mediów jest karykaturalnym, nieprawdziwym obrazem tego człowieka. Być może niepokojące wielu katolików zachowanie Papieża wynika z jego odmienności kulturowej i jezuickiej formacji. Oby tak właśnie było. Taką żywię nadzieję, albowiem kieruje mną troska o Kościół i jego Pasterza.




Komentarze
Pokaż komentarze (37)