0 obserwujących
25 notek
20k odsłon
  457   0

A jeśli śmierć to koniec ? rzecz o prawie wyboru i o tabletach

Szanowni,

Nie wiem co i jak mam pisać, żeby zasłużyć na łaskawość pana Administratora V, który jakiś czas temu napomknął w komentarzu do mojej notki, że brak nękania innych blogerów będzie "krokiem w dobrym kierunku", czyli w kierunku "odkrycia" mojego bloga.

Piszę więc już niemal wyłącznie o kulturze, zgodnie z nazwą mojego bloga, a efektów jak nie było, tak nie ma :((

W takim razie dziś podejmę być może ostatnią, rozpaczliwą próbę zwrócenia uwagi na mój parszywy los, a potem pewnie dam sobie spokój, bo mam swój honor i godność osobistą, nabytą w procesie wychowania i na drodze dziedziczenia najlepszych cech przodków.

Oto ta próba, związana z dziesiejszym świętem, tak hucznie obchodzonym w całym naszym pięknym kraju, choć być może określenie "hucznie" nie każdemu czytelnikowi się spodoba. Więc jeśli ktoś będzie chciał zaprotestować, to najpierw niech sprawdzi, czy przypadkiem nie używa sprzętu firmy Apple, która co prawda w Polsce ma śladowy udział w rynku, to jednak posłów zdaje się wyposażono w tablety tej firmy, a przecież kilku z nich tutaj pisuje.

Oczywistym jest, że w obliczu coming outu prezesa Apple, produkty tej firmy powinny teraz parzyć ich posiadaczy w dłonie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę tych, którzy parzą się tylko po bożemu, z płcią przeciwną swojej, choć czasem chętną.

No ale to tylko tak na marginesie i już wracam do wątku zasadniczego.

Otóż niedawno dowiedziałem się o odejściu z tego padołu mojego kolegi z podstawówki, który od wielu lat przebywał na emigracji za morzem, choć tylko Bałtyckim. A ponieważ uprawiał "buddyzm", to nawet gdybym kiedyś chciał, to i tak nie będę mógł odwiedzić jego grobu na tej niedalekiej obczyźnie, bo prochy kumpla zostały po prostu rozsypane na jakiejść górze.

Zastanawiam się, dlaczego u nas jest to formalnie niemożliwe. Dlaczego zmusza się człowieka, a w zasadzie rodzinę, do nabijania kabzy przemysłowi pogrzebowemu i nie mam tu na myśli wyłącznie kościoła, bo przecież można również odbyć pogrzeb "cywilny". O ile mogę się zgodzić z wymogami sanepidu, że trumna jednak powinna być zakopana na cmentarzu, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego to samo dotyczy urn. Komu przeszkadza, że np. ktoś chciałby sobie urnę z prochami biskiego postawić w sypialni, albo na kominku ?

Oczywiście jasne jest, że to lobby cmentarne decyduje, podobnie jak lobby wydawnicze, które zmusza pisarzy do wydawania książek w oficjalnych wydawnictwach i do sprzedawania ich w empikach.

Ale jak wiadomo, pojawiają się już pierwsze "jaskółki wolności" w temacie książkowym, więc może warto by było rozpocząć również zakrojoną na szeroką skalę akcję, mającą na celu umożliwienie chętnym dowolnego "dysponowania" swoimi resztkami doczesnymi  po śmierci ?

Chyba każdy przyzna, że to wątek jak najbardziej kulturowy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby kulturalnie o tym porozmawiać na blogu o kulturze, gdyż kultura dyskusji to podstawa dialogu.

Oczywiście temat poślich tabletów też można poruszać, jeśli komuś jest bliższy, niż ten drugi.

 

Kultura Głupcze - bloger ukryty, ale z klasą.

 

 

Lubię to! Skomentuj73 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale