1 obserwujący
38 notek
19k odsłon
7171 odsłon

UTRWALACZE WŁADZY LUDOWEJ

Wykop Skomentuj130

Kazika Staszewskiego poznałem w roku 1981 na koncercie punkrockowym w warszawskim klubie studenckim Riviera-Remont, gdy był leaderem formacji Poland, a ja perkusistą w Deadlock. Sala była wypełniona upaloną marihuaną milczącą widownią, a na finał wspólnie graliśmy tak zwany dżem. Początkujący z saksofonem Kazik podczas efektownego, ale słabego w dźwięku wydmuchu tak się odgiął sylwetką w cięciwę, że stracił równowagę i wpadł plecami prosto do mego bębna centralnego., w który stopą z zapałem oczywiście waliłem. Nieplanowanej akrobacji jakby nikt nie zauważył. Staszewski z trudem, choć wtedy jeszcze był szczupły, wygramolił się do pionu i powrócił do zawodzenia na saksofonie. Po kilku latach Muniek Staszczyk z T-love powiedział, że Kazik jest pierwszym w świecie muzykiem, który utuczył się na punkrocku. 

Tomka Kowalczewskiego poznałem w przełomowych czasach dla upadku komuny, gdy obydwaj jako młodzi reporterzy wiązaliśmy wielkie nadzieje na prawdziwe dziennikarstwo z TRÓJKĄ. Filarem reżimu w Polskim Radio przed i po 1989, bo ekipa była w zasadzie ta sama, pozostawała JEDYNKA. Tam postacią posągową był Tadeusz Sznuk. Młodzi, gniewni i pełni pomysłów z otwartymi głowami parli w objęcia Grzegorza Miecugowa, który miał wizję w oparciu min. o terenowych korespondentów PR3 budowę polskiej wersji brytyjskiej BBC. To Miecugow zaryzykował wpuszczanie mnie na emisję z dramatycznymi korespondencjami z Berlina kilka tygodni przed upadkiem muru i pomoc w uwolnieniu, gdy z mierzonymi w głowę kałaszami zatrzymało mnie STASI. Kiedy tematem tabu była pedofilia wśród księży, nie bał się nadać reportaż o zamordowaniu proboszcza w Gdyni przez nieletniego Rumuna, którego duchowny zwabił i zgwałcił na plebanii. Dzisiejsze rewelacje braci Sekielskich są niczym z tym, czego ze świadomej troski o bezpieczeństwo rodziny publikować wtedy więcej nie należało lub przełożeni po prostu zdjęli. Cykl moich reportaży o pedofilach z lunaparków Cricoland w trójmieście zakończył się interwencją prezydenta Gdańska i zablokowaniem afery. Jej główny bohater, późniejszy doradca wicepremiera Leppera, umarł tajemniczo kilka dni przed samobójstwem przywódcy Samoobrony. Stacja z Myśliwieckiej była tak inna i kontestująca od wszystkiego, co radio publiczne od zawsze oferowało, że Mieczysław Wachowski-,,kapciowy,, ówczesnego prezydenta Wałęsy postawił sobie za cel ją przejąć. Szybko więc Miecugowa odstrzelono, kolejni nominanci szybko uciekali, a infiltracja i powiązania rozgłośni stawały się oczywiste. Odszedłem z radia w 1997 po rozpętaniu afery ,,pomroczności jasnej,, Przemka Wałęsy i poddania w wątpliwość hucznych obchodów milenijnych upadającego gospodarczo Gdańska. A Tomek Kowalczewski, z którym w duecie relacjonowaliśmy Igrzyska Solidarności, wolał klimaty wojennych Bałkanów. I wtedy niezagrożona królową mikrofonu została wykreowana Jerzym Urbanem Monika Olejnik, a słaby warsztatowo Paweł Rabiej biegał do Anny Walentynowicz pisać biografię głosząc wszystkim do ucha, że Jarosław Kaczyński ma niestandardowe zainteresowania seksualne. O takich już wtedy głośno mówiono w przypadku Niedźwieckiego, tak samo jak znakomitych związkach Beaty Michniewicz z politykami, które dodawały jej blasku nie mniejszego od neonów żyrandoli na Wiejskiej.   

W takim mniej więcej pejzażu przyszło mi w ostatni weekend zmierzyć z sensacją wokół ustawki na Liście Przebojów Marka Niedźwieckiego oraz ,,bolesnym,, ocenzurowaniu numeru Kazika. Oczywistym jest, nie tylko w tym kraju, że branża muzyczna to wielki pieniądz i tyle ma wspólnego z przypadkiem, co wybory Miss Piękności z dziewictwem. Oczywistym jest, że każdy kolejny szef PR3 po 2015 odpływał w bezsilności obowiązującego tam schematu i układów, których korzenie sięgają pomysłu upadku komuny w czasach późnego Gomułki. Kowalczewskiego nikt nie oszuka. Stację i radio zna od pampersa. Wchodząc do gabinetu naczelnego ,,trójki,, pół roku temu miał plan i wiedział jak ugryźć. Ale czas, miejsce i utwór....Niedźwiecki to kumpel Rabieja. Rabiej to kumpel Trzaskowskiego. Ten...koło ratunkowe dla układów tonącej IIIRP. O ile z czystym sumieniem możemy przyjąć, że w cytowanym towarzystwie nawet uważany za nieświadomego artystę Kazik może być od 15 maja określony utrwalaczem władzy ludowej, to Kowalczewski swoim strachem zgilotynował szanse prawdy o realiach i porządki w swojej stacji. Media nie są żadną władzą, więc za nadgorliwość, mimo absolutnej racji, świat polityki może mu tylko jednym zapłacić.

Wykop Skomentuj130
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura