Idąc od końca każdy latający po sowieckim niebie skrzydlaty nawet złom będzie zawsze lepszy od F-16, Grippenów i Mirage, no może nie szkolno bojowej ISKRY. To powie każdy pilot wojskowy, nawet w burdelu w Braniewie czy też w Rzeszowie. Proste, zwrotne, uległe w sprawnych rękach jak mówią o sobie piękności parteru idąc co tydzień profilaktycznie zwalczać choroby wstydliwe do ginekologa. Ale kiedy ministrem obrony jest miękki goguś, któremu zielony kolor kojarzy się tylko z krakowskimi plantami, to za cokolwiek dla swej lepszej przyszłości odda na Pokrowskie pola nie tylko nasz sprzęt bojowy, ale największy jego atut, głowicę atomową polskiego oręża, czyli dziwki z przygarnizonowych miast i wsi.
To, że jakaś konfidentka amerykańskich czy syjonistycznych służb wspierająca fioletową twarz męża wicepremiera uprawia pranie mózgów Polaków zrzućmy na Kościuszko i Pulaskiego. Ale utorowanie nad Wisłą wszystkich kanałów przekazu Goebbelsom z Ukrainy jest deptaniem przez rząd naszej racji stanu. Polska na tej wojnie nic nie zyskała i nie zyska, już odsunięta od koryta.
Niemniej jako nieustający fachowcy od demokracji, referendów, kopertowych wyborów wsparcie Tuska i Sikorskiego pomysłu Żeleńskiego od tej strony wydaj się znakomitym powrotem do gry . Sumienie nakazuje, może i Putin się by się dołączył, że dla ważności tego referendum do Ukrainy wracają wszyscy, którzy się zawinęli na okoliczność strzelaniny w Donbasie. Jakieś 15 milionów ofiar rozsianych po Europie, bo z USA już chyba powinni być zapakowani. Gdyby stało się inaczej referendum nie odwołują. Z mateczki Rosji uzupełnią braki.




Komentarze
Pokaż komentarze