Szumny boom gospodarczy kraju to podwyżka składek zdrowotnych z jednoczesnym obniżaniem realnych dochodów. Na celowniku emeryci i renciści, przedsiębiorcy, najmniej zarabiający, a nawet budżetówka. Neoliberalny rząd stracił samokontrolę nawet w okradaniu rodaków
Informacyjno/propagandowy mechanizm Koalicji Obywatelskiej doczekał wolnego w ,,Trzech Króli,,, z nieuniknionym prezentem, z którego Donald Tusk się nie wytłumaczy. Opodatkowanie ZUSem systemu świadczeń gwarantowanych, który wyprzedza inflację, realne podwyżki życia przy wiodącej gospodarce ekstensywnej tego kraju, pogłębia skalę ubóstwa i podziałów społecznych Polaków. Nie bawiąc się w wyliczanki, zresztą nader skomplikowane nawet dla ministra/y finansów pomysł tak zwanej najniższej krajowej z jego bogato brzmiąco określeniem ,,waloryzacją,, to taka polityczna zasłona dymna rzeczywistej idei władzy. Jak palenie haszyszu przed wejściem na wystawę Salvadore Dali. Dajemy od serca, ale więcej zabieramy. Z tego też damy, ale jeszcze więcej zabierzemy, bo w kraju bez własnego przemysłu i banków nie produkujemy. Zysk zwany fikcją wyrodzą nam uchodźcy i migranci pracą własnych rąk, jeśli najpierw swoje pieniądze im oddamy. Tak więc niekoniecznie pytani emeryci, przedsiębiorcy, ludu za grosze skubany czy kasta urzędników rozniecali płomień wolności i solidarności internacjonalnej. Dopiero prezydenckie wybory będące odbiciem skali niezadowolenia ową zasłonę dymną nieco rozrzedzają. Od marca wygasa specustawa pomocy Ukraińcom w Polsce, bez których jak mamy wierzyć ten amortyzator rozwoju na Wisłą siądzie. Każde wyliczenia przeczą tym marzeniom, pytanie zatem, dlaczego rozdawnictwo niechcianym już gościom potrwa jeszcze trzy miesiące? Nie tylko Ukraińcy, ale też zalew taniej siły roboczej z innych regionów świata uruchomił falę obniżania pensji nie tylko w sektorze prywatnym. Odwieczny podział na tych lepszych rodaków z ,,budżetówki,, z ciepłą do emerytury stałą posadą i reszty chołoty, która za śmieciówki ma utrzymywać to feudalno/biurokratyczne poletko nic tu nie zmąci. Państwo niezmiennie próbuje pełnić naczelną rolę kreatora gospodarki, co nie udało się nawet Żydom w Telawiwie. Ale tam wolność słowa i mediów ma jakieś znaczenie, no i w pracy liczą się umiejętności, a nie kablowanie i układy. Dla Polaków jednak Żyd zostanie Żydem. My wolimy tygodniowy All inclusive.
Żeby nie tylko o synagodze. Gdzie jeszcze w Europie na rynku pracy dominują umowy/zlecenia czy inne formy cywilnoprawne? Nic dziwnego, ze katastrofalną dziurę budżetową i wielomiliardową służby zdrowia próbuje zagęścić się migracyjnym dopalaczem. Rządzących nie obchodzą przestrogi płynące ze starej Europy, która gaśnie od każdej strony. Po to między innymi byliśmy potrzebni Unii, żeby dokładać do niemieckiego państwa socjalnego. Żeby ratować grecką gospodarkę. Tubylcy w tym słońcu nawet nie mają ochoty się modlić. My z okazji prawdziwej zimy otrzymamy bogate w podwyżki faktury za media. Rząd musi mieć w gabinetach ciepło, bo to nie leninowskie czasy. Ale sterowaie ręczne zostało. Właśnie premier, PIP i minister od zatrudnienia zawiśli na zarządzeniem precyzyjnie określającym treść ogłoszeń o pracę. Chodzi o sformułowania nie krzywdzące 53 odmiany płci w gender. Resztę można nawet jak Juliusz Słowacki. Czym Tusk zapełnił odstąpienie od mającej ruszyć 1ego stycznia reformy Państwowej Inspekcji Pracy. Zamiany ,,śmieciówek,, na umowy etatowe Bruksela zażądała do listopada 2024ego. Ale po co Polakom emerytury. Trzeba najeść się wolontariatem.
Wieloletni dziennikarz śledczy, zawodnik i trener pływania oraz triathlonu / od 1997/
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Gospodarka