Słaba pamięć to emblematyczna cecha większości Polaków. W roku 1993, bo licząc cytowaną przez Donalda Tuska przerwę w kursowaniu pociągów na liniach wokół Łomży, rządziła Unia Demokratyczna Hanny Suchockiej i po wyborach układ PSL/SLD – flirt firmowany Leszkiem Millerem. UD, czyli korzenie Platformy, a teraz Koalicja Obywatelska nieśmiało przypomnę, że wspólnie z lewicą i ludowcami trzeci rok trzyma sztandar wolności w okopach władzy. Rzekłbym, że to ci sami ludzie tylko z brodami, którzy dekadę temu w wieku chrystusowym koncertowo zdemontowali polskie kolejnictwo stawiając na drogownictwo. Jeszcze nie w Unii Europejskiej, a już staliśmy się potęgą dla TIRÓW z jednoosobową działalnością gospodarczą kierowców. W przeliczeniu Polska urosła wtedy i pączkuje do dzisiaj rekordową ilością takich podmiotów. Dzięki temu między innymi ZUS i NFZ stoją dziś czterdziestomiliardową dziurą. A poza ruiną służby zdrowia jest też duża szansa, że emerytury będą za chwilę wypłacane co łaska. Stąd chyba głosy zabrania świadczeń stanowi duchownemu, ale już podatek kościelny był tylko czczą zapowiedzią KO na użytek wszystkich tęczowych kampanii.
Stary elektorat, nawet ten najbliższy obowiązującej Koalicji, powinien pamiętać jak 33 lata temu na opustoszałych torowiskach grasowały zastępy bezrobotnych, żeby szyny na chleb w składnicach złomu zamieniać. Jednocześnie asfalt królujących wtedy u nas jednopasmówek zaczęło ugniatać morze ciężarówek w podeszłym wieku kupowanych hurtem na szrotach Niemiec głownie. Poszły za tym kuriozalne przepisy, które zrodziły w ministerstwie transportu i parlamentarnej komisji potrzebę korupcji w zamian za przewozowe koncesje. To były Himalaje neoliberalizmu, bo przecież nikt nie zmuszał nikogo. Liczono na spontaniczne reakcje. I faktycznie tak było.
Kiedy wczoraj premier Tusk przeciął wstęgę w Łowiczu wrzucając symbolicznie do kolejowego paleniska łopatę nowej energii wspomniałem swoją podróż do Kudowy pół roku temu. Z Gdańska przesiadkami jechałem 22 godziny. 6 spędziłem na zamkniętym dworcu kolejowym w Jeleniej Górze w oczekiwaniu na połączenie do Kłodzka. Dworzec w uzdrowisku przywitał mnie orzeźwiającym zapachem uryny i tylko fragmentarycznie oznakami dawnej świetności.
Rozpoczynając kolejową symboliką kampanię wyborczą 2027 pan Donald Tusk mentalnie dowodzi siedząc w pendolino. Nie zmienia to faktu, że wspierając włoskiego producenta oraz własne ego tuszuje nieodległą, a osobistą historię upodlenia ojczyzny w duchu demokracji. Utrata pamięci może dosięgnąć po 33ch latach nawet premiera. Ale to w końcu ostatecznie go wykolei.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)