Pani minister od funduszy z Polska 2050 zapowiedziała w Krokowej - sercu Pomorza - 20 miliardów złotych na zatkanie dziury NFZu z pieniędzy, których rząd oczekuje z nowej prognozy podziału unijnego budżetu. Pełczyńska/Nałęcz zobowiązana przez kaszubskiego premiera do optymizmu ujawniła, że pozwoli to zreformować sektor kolejnym rządom po przyszłorocznych wyborach, co potrwa minimum 5 lat. Tym samym zaprzeczyła, by ogłoszone w środę przez niepolityczną ministrę z Gdańska uzdrawianie systemu poza walorem marketingowym jest czymś więcej w planie Koalicji. Co do tego nikt nie miał wątpliwości, bo cokolwiek na kolanie w pośpiechu jest jak seks przerywany albo dostawy prądu dla lodówki. Płodny w całodobowe pomysł pan premier dociska speca od zbrojeń Kamysza w napastliwych akcentach wobec prezydenta, co kompletnie gryzie się z z równie jak u ministra Sikorskiego bananowym wyrazem twarzy już na zawsze. Słysząc zarzuty od zdradzie Nawrockiego munduru polskiego żołnierza oraz entuzjazmowi dla kolejnych donacji na rzecz Ukrainy w czoło pukają się nawet szczury zamieszkałe w kanalizacji Warszawy, gdzie respirator za Trzaskowskiego chyba już oddycha. W stanie wymagającym chyba również medycznej interwencji jest po szczycie NATO w Ankarze marszałek Sejmu z Lewicy, gdzie przecież nie był. Ten błyskotliwy mąż stanu nagle i w bezdechu szuka przed kamerami słów komentarza mityngu Nawrocki/Zelensky. Najprawdopodobniej telefonu nie odebrał Olek Kwaśniewski z Warmii i Mazur. Numer też ma wyłączony były szef NIKu Marian B okadzony właśnie prokuratorskimi zarzutami. Przyznać trzeba, że jak Donald Tusk prezes Kaczyński umie starannie dobierać sobie współtowarzyszy. Kandydat w przedterminowych wyborach Krakowa Banaś musi mieć wizję nieograniczonego wynajmu komunalnego mienia na godziny, z czego i społecznik Majchrowski na emeryturze chętnie skorzysta. Między obradami kapituły nowej Konstytucji rzecz jasna. Małopolskiej służby zdrowia nie ma tu co podnosić, bo patrząc na resztki uzdrowiska Rabka wszystko jest tak samo zaorane jak reszta kraju.
Wystąpienie Pełczyńskiej/Nałęcz w Krokowej nie może z racji jak wyżej być pomysłem ludzi trzeźwych i świadomych miejsca, w którym wylądowali. Koalicyjny cyrk premiera Tuska zapełnia arena pajaców i clownów z powtarzalnym efektami od dekad repertuarem. Tymczasem jakby nie szukać alfonsiarskiej przeszłości na salonach Grand Hotelu w cv Karola Nawrockiego, co trawi bezsennością premiera z Sopotu, obecny prezydent jest jedynym łącznikiem politycznego sukcesu w kraju i za granicą. Prosta wrzutka o przymiotach Polski i jej głowy państwa przy spotkaniu Trump/Zelensky załatwiła wszystko. Kamysz się posikał, bo nagle migi mają wymieniac na drony, a panteon z powieszonym UPA na haku Ukraińcy postawią na Wołyniu. Kiedy patrzę na lśniący włos i zdrową cerę Donalda z Waszyngtonu dzięki cudownej diecie szampana i kawioru zastanawiam się co przesłał Erdoganowi do Ankary Włodzimierz z Kremla, że prezydent USA był tam w tak idyllicznym nastroju? Darowane uczestnikom szczytu rewolwery mogą sugerować, że towarzystwo samo się wystrzela. I po Krokowej znów zostaniemy problemami samotni. Dalsze pajacowanie tutaj nic nie da.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)