Dalibóg, takiej to demokracji jeszcze w Polsce nie było. Dwóch zajadłych komuchów i elektryk, co to sam w pojedynkę obalił światowy komunizm, jako prezydenci nie otrzymali tyle kopniaków co obecnie nam panujący. Nie wiem czy to nagle tyle odwagi przybyło różnym „galopującym”, czy może jak wszyscy kopią to i tchórzliwy szczyl z „bańką w nosie” podbiegnie i kopnie w kostkę leżącego.
W końcu życie polega na tym, aby płynąc do przodu. Raz się udaje żaglowiec, a innym razem przechodzi się na napęd parowy. Byle do przodu i z głównym nurtem. Tylko głupi łosoś tyra płynąc pod prąd, aby złożyć jaja. Jaki to ma sens kiedy za chwilę spływa wygodnie i bez wysiłku w dół rzeki. A że jest już wtedy zdechły i lekko zalatuje to nie zmienia faktu komfortowego przesuwania się do przodu.
Trochę może to razi, że mentalność „kapo” stała się sposobem na istnienie dla tak wielu. Jednak jest w tym jakiś głęboko ukryty sens. Stanąć zawsze po stronie aktualnie silniejszych i na miarę swoich możliwości dopchać się do kopiących rodzi pewne nadzieje na przyszłość. Może nie da się kopnąć tak spektakularnie, po głowie i innych ważnych częściach ciała, ale tak na miarę swoich możliwości „pogalopować” i walnąć w kostkę czasami się udaje. Przy takim tłumie uprawiającym dzisiaj ten proceder, nawet to jest sukcesem.
Może ktoś ważny dostrzeże, doceni, da na loda. Przykład wszak idzie z góry.
Dziennikarz Konrad Piasecki od niedawna prowadzi w TVN24 swój autorski program „Piaskiem w oczy”. Znając dotychczasowe dokonania tej wybitnej jednostki oglądałem dla porównania zaledwie dwa odcinki tego cyklu. Pierwszy, którego gościem był Jacek Kurski, rzeczywiście polegał na nieustannym sypaniu tytułowego piasku prosto w oczy gościa.
Natomiast dzisiejszy z Grzegorzem Schetyną w roli głównej wyraźnie kolidował z tytułem.
Jako zwykły widz i biedny, nic nie znaczący żuczek proponował bym skromnie autorowi zmianę tytułu na „Raz piaskiem w oczy, a za tydzień wazeliną po zwieraczu odbytu”.
Co tu dużo gadać. Demokracja postępuje, odwaga tanieje. Wystarczy uślinionego palucha wystawić do góry i od razu wiadomo skąd i w którą stronę wieje słuszny wiatr.
Nie ważne czyś zwykły szeregowiec czy major. Ważne aby pogalopować w słusznym kierunku.
Jak mawiał nieodżałowany Zdzisław Grudzień.
„Wicie towarzysze, jest taki trynd”.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)