kokos26 kokos26
27
BLOG

Po płaszczykiem bełkotu o demokracji i jej wartościach

kokos26 kokos26 Polityka Obserwuj notkę 9

 

Zdawałoby się, że pluralizm poglądów i możliwość swobodnego ich głoszenia jest wielką zdobyczą demokracji. Tylko w krajach totalitarnych i dawnych demoludach stuprocentowa zgodność poglądów parlamentów i obywateli była czymś normalnym i niebudzącym podejrzeń. Ostatnie glosowania w sejmie i senacie nad ratyfikacją traktatu z Lizbony spowodowały lawinę krytyki i ataków na tych, którzy nie zgodzili się z większością. Marszałkowie Komorowski i Borusewicz są zasmuceni, że „ZA” nie podniosło ręki sto procent wybrańców narodu. Przez to rząd Donalda Tuska nie będzie uchodził za takiego prymusa, jakim chciałby być. Powtórzyła się sytuacja z uznaniem niepodległości Kosowa. Minister spraw zagranicznych Radek Sikorski, który jeszcze całkiem niedawno jako senator był przeciwny tworzeniu tego nowego bytu państwowego chciał jako prymus uznania Kosowa już nazajutrz po ogłoszeniu niepodległości.

Dzisiaj na dywanik i przesłuchania do Moniki Olejnik, Luny Brystygier polskiego dziennikarstwa i innych wybitnych żurnalistów trafiają wszyscy ci niesforni, którzy w demokracji ośmielili się mieć zdanie odmienne od większości.

Nadchodzą czasy, kiedy stuprocentowa zgoda i jednomyślność poglądów znowu przestają być śmieszne i stają się wręcz pożądane.

Najciekawsze jest to, że nikt nie widział potrzeby debatowania nad treścią dokumentu, którego nie zna premier, większość parlamentarzystów, dziennikarzy i obywateli. Przecież w takim przypadku na śmieszność narażają się bardziej zwolennicy niż przeciwnicy lizbońskiego gniota.

 Zdrowy rozsądek, bowiem powinien podpowiadać, że podnoszenie ręki za czymś, czego dokładnej treści i wynikających z niej konsekwencji nie znamy to nic innego jak lekkomyślność, nieodpowiedzialność czy wręcz głupota.

Jesteśmy jednak świadkami krytyki i drwin z tych, którzy zagłosowali przeciw lub wstrzymali się od głosu. Krytykują nieznający treści traktatu politycy i dziennikarze, a krytykowani to przeciwnicy, którzy wiedzę na jego temat mają równie głęboką.

Przyswojona w czasie PRL-u mentalność zdaje się zwyciężać. Skoro „góra” coś narzuca i rekomenduje to front jedności narodu powinien to błyskawicznie zatwierdzać i bezkrytycznie popierać. Kto jest zaś przeciw, to wróg ludu, żeby nie powiedzieć „zapluty karzeł reakcji”.

O tym, że „wszystko to już było” świadczą również poczynania polityków mające za główny swój cel „nie drażnienie lwa, niedźwiedzia czy tygrysa”. Kiedyś Anglia czy Francja zachowywały się podobnie wobec Hitlera.

Dzisiaj demokrata Putin, w którego kraju trup nawet wśród dziennikarzy ścieli się gęsto jest hołubiony przez czołowych europejskich polityków. Przecież robi się tam tak wielkie interesy, że i media nie lamentują nad tym, że ich koledzy ze wschodu wylatują przez okna z wieżowców lub znajdowani są z porcją ołowiu w głowie.

To samo dotyczy Chin. Od lat biznesmeni i politycy nie widzą etycznego zgrzytu w ożywionych kontaktach z komunistycznym reżimem. Jeżeli już protestować to oczywiście kosztem sportowców. Poprzebierać ich w jakieś protest-koszulki, przyozdobić w pomarańczowe kokardki i  zachęcić do delikatnego zamanifestowania sprzeciwu. Oczywiście tylko takiego, któryby nie rozdrażnił za bardzo miejscowych władz. Przecież po olimpiadzie też trzeba kręcić lody z komunistami.

Zakłamanie i obłuda to najbardziej widoczna cecha współczesnych demokracji. Wyposażona w dziesiątki frazesów, pozbawiona prawdziwych mężów stanu zmierza nieuchronnie do katastrofy. Kiedy trzeba potrafi atakować Kościół i chrześcijańskie wartości, innym razem z lubością wspomaga się żonglując odpowiednio cytatami z Jana Pawła II. Kiedy propaguje aborcję i eutanazję to oczywiście nauki Papieża Polaka starannie omija.

Proeuropejski i ciągle politykujący arcybiskup Życiński jest ulubieńcem mediów, zaś antysalonowy ojciec Rydzyk to „wcielone zło” i Belzebub.  

Cały ten odgrywany demokratyczny spektakl napawać zaczyna obrzydzeniem coraz większe rzesze obywateli. Jak się z tym czują medialni kolaboranci tworząc posłusznie taką wizję świata, na jaką jest aktualne zapotrzebowanie przeróżnych salonów?

Czy ktoś tak naprawdę wierzy, że zmierzamy we właściwa stronę?

kokos26
O mnie kokos26

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka