Takie motto najwyraźniej przyświeca obecnemu szefowi MON. Epokowe odkrycie, że w polskich jednostkach specjalnych, aż roi się od ludzi niepokornych, krnąbrnych z przeszłością naszpikowaną różnymi wyskokami i naruszeniami prawa wyraźnie poraziła salonowca Klicha. Zapewne mógłby przejść Pan minister obojętnie nad tym faktem gdyby nie to, że ten stan zdiagnozowany został przez lekarza medycyny Klicha w naszych jednostkach eksportowych. To skandal, że wśród komandosów znaleźć można ludzi, którzy w swojej przeszłości brali udział w bójkach i nie stronili od awantur. Dymisjonowanie dowódców takich jednostek jest dowodem na to, że w polskiej armii idzie nowe. Nadchodzi era jajogłowych.Nie można powielić błędu głupich Brytyjczyków, którzy likwidując bandytyzm stadionowy wykorzystali niedawnych chuliganów w elitarnych jednostkach specjalnych.
Konflikt miedzy wojskową biurokracją, a żołnierzem frontowym jest stary jak świat. Jedni nadstawiają własnego karku, znoszą niewygody i poddani są wielkiemu ryzyku i stresowi podczas gdy drudzy, teoretycy, uczestniczą ochoczo w pałacowych intrygach, tworząc różne koterie i podlizując się aktualnie rządzącym.
Jakim wielkim naiwniakiem okazał się generał Petelicki tworząc „Grom”. Po jaką cholerę przemierzał Polskę wzdłuż i w szerz w poszukiwaniu kandydatów w półświatku, szkołach walki i sięgając nieraz do marginesu? Według obecnego ministra to skandal.
Z MON idzie czytelny sygnał. Polityka miłości przenosi się na polską armię. Biurokraci i kochający Tuska oficerowie idą do awansu, a nabór do jednostek specjalnych odbywać się będzie w najlepszych liceach, seminariach oraz szkole liderów Marcinkiewicza i Gowina. Podstawowe kryteria rekrutacji żołnierzy jednostek specjalnych za przykładem szefa MON to znajomość przynajmniej dwóch języków, maniery i mądrość rodem z Unii Wolności, tolerancja i poszanowanie praw człowieka.
Szczytem bohaterstwa był swego czasu oksfordczyk Radek Sikorski skaczący na oczach kamer ze spadochronem, przytroczony bezpiecznie do instruktora wojskowego. Pech chciał, że za kilka dni media obiegła wieść o pewnej Brytyjce, która w identyczny sposób uczciła swoje 80-te urodziny. Pilot szybowcowy i samodzielny skoczek spadochronowy Szczygło nie cieszył się sympatią mediów i był przedstawiany jako nieudacznik promujący głupich prymitywnych frontowców.
Wygląda na to, że i nasza armia zostanie poddana cudowi, a nasi komandosi zasłyną w całym świecie z nienagannych manier, strojów i unikania jakiejkolwiek przemocy.
Tak jak w XVII w Lisowczycy byli postrachem całej Europy i Rosji tak dzisiaj rodząca się formacja Klichowiaków przejdzie do historii jako najlepiej wychowane, najmniej agresywne i najśmieszniejsze wojsko świata.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)