Po słynnym już posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości z udziałem rodziny Olewników rozpowszechniło się przekonanie, że teraz to już tylko kwestia czasu jak cała prawda ujrzy światło dzienne, a winni poniosą karę. Ja do takich optymistów nie należę. Myślę, że sejmowa komisja śledcza byłaby tutaj doskonałym narzędziem do kontynuowania sądu nad III RP rozpoczętego aferą Rywin-Agora.
W przypadku Olewników mieliśmy do czynienia z precedensem. Przysłowiowa kosa trafiła na kamień. Rodzina nie dała się zastraszyć, a kolejne porażki z polskim państwem potęgowały ich determinację do wyjaśnienia całej sprawy. Nie przesadzę jeżeli powiem, że po 89 roku tysiące polskich firm, które nie chciały przyjąć reguł gry różnych esbecko-mafijno komuszych koterii padało jak muchy, a wycie z rozpaczy krzywdzonych w majestacie prawa obywateli rzadko przebijało się do opinii publicznej. Były i porwania, szantaże, naciski, mordy, odmowy i przerywania w odpowiednim momencie kredytowania przez banki. Państwo, które po 89 roku budowane było na zmurszałych fundamentach musiało odpłacić się w ten sposób tym, którzy powinni stać się beneficjantami przemian. Sadownictwo, aparat ścigania, służby, komunistyczni aparatczycy, „niezależni” dziennikarze przeszli do nowej rzeczywistości z całą toczącą je patologią. Dogadanie się komuchów z doradcami, którzy przejęli kontrolę nad „Solidarnością” gwarantowało bezkarność. Trudno się dziwić, że po 89 roku nie było takiego entuzjazmu w narodzie jak w roku 1918.
Wielu z niedowierzaniem przecierało oczy na wybór Jaruzelskiego na prezydenta. Niekomunistyczny premier powołujący na szefa MSW Kiszczaka to już była jawna kpina z nabijanego w butelkę narodu.
Krzyk rozpaczy Olewników to sprzeciw wobec patologicznemu państwu, którego kontynuacja trwa na dobre. Mecenas Ireneusz Wilk reprezentujący rodzinę pokrzywdzonych mówi wiele rzeczy, które są mało znane większości rodaków.
Walka rodziny o sprawiedliwość i życie syna tak rozwścieczyła bandytów, że planowali porwanie córki, a na ojca wydano wyrok śmierci, co ponoć widnieje w aktach. Olewnik nie zwrócił się jednak o ochronę do polskiej policji. Wytrenowany w slalomie po panującym bezprawiu, życie ocalił w inny sprytny sposób.
Dotarł do pewnego prominentnego polityka, któremu dał do zrozumienia, że jest śmiertelnie chory na raka i jego dni są już policzone. Stało się to co przewidział. "Dobra" wiadomość szybko dotarła do oprawców. Wyrok na jego życie został uchylony.
Czy poznamy wkrótce nazwisko tego pana życia i śmierci? A może przez kolejne lata będzie się do nas uśmiechał z ekranu telewizora?
Opinia publiczna powinna domagać się powołania komisji śledczej w tej sprawie. Sama policja, prokuratura i sądy nie udźwigną tego zadania. Zbyt wielu, zbyt dużo ma do stracenia.
Być może choć w części opadną łuski z oczu Polaków i nie będą z entuzjazmem reagować na nawoływania posła durnia w stylu "wykończyć Rydzyka".
Dziś Rydzyk juto ktoś inny stojący na drodze posiadaczy III RP. Pamiętajcie.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)