W telewizyjnych przeglądach prasy codziennej oczywiście wielka cisza o powiązaniach właściciela ITI Jana Wejcherta z PRL-owskimi służbami specjalnymi. Wczoraj w TVN24 brylowała Alicja Tysiąc, bohaterka narodowa, słynna z tego, że po urodzeniu zdrowego dziecka oskarżyła państwo polskie o to, że dziecko przyszło na świat wbrew jej woli, bowiem ona domagała się jego aborcji. Sprowadzenie Pani Alicji było o wiele tańsze niż objazdowe tourne pary małżeńskiej amerykańskich gejów, a korzyść wcale nie mniejsza. Dziś na czele znajduje sie news o biskupie Meringu.
Mieszanie ludziom w głowach trwa i nabiera przyspieszenia. Krążą plotki, że grupa byłych modelek, których nieszczęściem było zajście w ciążę i urodzenie dzieci pójdzie drogą Pani Tysiąc. Utraciły one bowiem możliwość kontynuowania kariery ze względu na powstałe podczas ciąży rozstępy skórne i zniekształcenie piersi spowodowane karmieniem.
W przeglądach prasy nie usłyszymy o tym, że rząd Pana premiera Tuska w dniach 28.04-15.05 przekazał stacjom TVN,TVN24,TVN7 i Polsat prawie dwa miliony złotych za reklamówki „zbudujemy autostrady”. Propaganda sukcesu rządu słodkiego Donalda trwa na dobre.
ITI inwestując w stołeczną Legię w perspektywie miał korzyści i sukcesy płynące z udziału klubu w lidze mistrzów. Problemem była inwestycja w stadion. UEFA wymaga posiadania obiektu o standardzie czterogwiazdkowym według własnej klasyfikacji. Dobry los zrządził, że prezydent Warszawy z PO właśnie akurat taki stadion urządzi właścicielom klubu. Ale o tym cicho sza.
Czy to czego jesteśmy świadkami jest czymś nowym i wyjątkowym? Otóż nie.
Już w zamierzchłej historii powodzeniem na magnackich dworach nie cieszyli się ci portreciści, którzy wiernie potrafili oddać wygląd swoich zleceniodawców. Furorę i majątek robili ci, którzy upiększali, ukrywali wady, dodawali wzrostu, ujmowali kilogramy tłuszczu. Mieli oni jeszcze inną cenną zaletę. Na zamówienie potrafili tworzyć obrzydliwe karykatury wrogów swoich pryncypałów. Całe szczęście, że uczciwi historycy po latach potrafią oddzielić prawdę od fałszu i autorów lukrowanych laurek najczęściej ignorują. Marne to jednak pocieszenie dla żyjących współcześnie. Czy skazani jesteśmy na życie w zakłamanej, podstawionej rzeczywistości?
Czy umieszczanie nas na przemian wyimaginowanym pikle czy fałszywym raju musi się zawsze udawać przebiegłym oszustom?
Oczywiście nie. Wystarczy, aby każdy zaczął w końcu korzystać z własnego rozumu i zdrowego rozsądku. Tych portrecistów do wynajęcia zidentyfikować można bez większego wysiłku. Wystarczy chcieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)