Najbardziej prawdomówna i szczera posłanka PO Beata Sawicka jest dziś na aucie i podobno przeciwko niej toczy się jakieś prokuratorskie śledztwo. Pisze podobno, bo w ogólnym entuzjazmie i euforii z poczynań nowego rządu sprawa ta zupełnie ucichła. Poseł Grad z rozbrajającą szczerością dziś mówi, że w kampanii nie można było mówić o prywatyzacji szpitali, bo ta rządzi się swoimi prawami. Nie ma, co się oburzać. To, że dla PO kampania była paradą blagierów skierowaną w kierunku motłochu, łatwo było przewidzieć śledząc skład tej trupy aktorskiej do wynajęcia. Po wpadce Sawickiej, TVN i pozostali nadymacze Tuska w sposób profesjonalny z łapówkarki wykreowały ofiarę by następnie o całej sprawie szybko zapomnieć. Metoda stara jak świat i wypróbowana w trudnych czasach utrwalania władzy ludowej. Wtedy tylko trzeba było działać niejako wspak. Z patriotów i obrońców niepodległości robiło się bandytów, morderców i zwyrodnialców. III RP dorobiła się wcale niezgorszych propagandzistów i znamienitych dziennikarzy. Strzałem w dziesiątkę okazało się przydzielenie koncesji właściwym ludziom, dzięki czemu obserwować możemy młody zaciąg dziennikarski ukształtowany już w wolnej Polsce. Bezinteresowność, walka o prawdę, obiektywizm, bezstronność aż bije w oczy z ekranów i szpalt. Ta prawda tak powala, że łzy cisną się do oczu i nie można dłużej na to patrzyć.
No z tymi koncesjami to trochę się rozpędziłem. Zapomniałem o wrażym Radiu Maryja.
Dziś jednak dzięki rządzącym, strumień pieniędzy płynie w kierunku mediów słusznych i sprawdzonych, stąd też nie oburzają się autorytety, dociekliwi dziennikarze i opinia publiczna.
Skoro kasa idzie dla Mariusza, Janka i Zygmunta to tylko przyklasnąć. Dzięki temu po kilku miesiącach rządów, podobno pełnych nieokreślonych bliżej sukcesów, nadszedł czas by wrócić do przepowiedni prawdomównej posłanki. Nie ma na co czekać. Osłona medialna zapewniona, tort po mediach publicznych w zasięgu. Czego więcej trzeba?
Już w tym głowa medialnych beneficjantów, czym to przykryją, jak zneutralizują bezczelne kłamstwa z kampanii. Zastanawia mnie jednak czy któryś z wyborców PO, szczególnie tych porwanych sms-ami, i miłością zamyśli się w jakimś momencie dręczony wątpliwościami.
Czy ta miłość, zaufanie to tak na serio czy to tylko taki chwyt jak z tą prywatyzacja szpitali?
Czy głosując na kochającego nas wszystkich Tuska awansowałem do grupy ludzi światłych i nowoczesnych czy okazałem się jednym z bęcwałów potraktowanych jak głupi plebs?
Czas mija i trzeba będzie sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Jedno jest już dzisiaj pewne. Skoro nie będzie tego co obiecywano, będzie to co ukrywano i czemu zaprzeczano.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)