Pierwszomajowe pochody odeszły w siną dal, lecz wspomnienia czasami powracają. Od świtu orkiestry dęte trenowały zapamiętale. W domach prasowanie białych koszul i szukanie pomysłu, jakiego fortelu by użyć tym razem, by nie załapać się na szturmówkę, a jeżeli już to nie czerwoną. Pamiętam radość mojej siostry licealistki, kiedy za oknem od rana świeciło słońce i było ciepło. Kamień spadał z serca. Któregoś roku było tak zimno, że obowiązkowe minispódniczki i białe bluzki z krótkimi rękawami spowodowały, że połowa dziewcząt w klasie wyłożyła się na zapalenie płuc. Pamiętam jak z kumplami przechodząc przed trybuną na hasło nauczyciela Teraz!!!, zamiast okrzyku POKÓJ PRACA SOCJALIZM , z uśmiechem na twarzy skandowaliśmy PO CH.J PRACA SOCJALIZM.
W tej całej wrzawie nikt nas oczywiście nie mógł zdemaskować gdyż brzmiało to niemal identycznie jak zalecana treść, ale pozostawała jakaś dzika satysfakcja.
O absencji raczej nie było mowy. Obniżona ocena ze sprawowania i utrata sympatii u tych najważniejszych nauczycieli w szkole mogły mieć przykre konsekwencje na przyszłość.
Pochody były imponujące.
Sekretarz powiatowy partii dwoił się i troił, aby na jego terenie wszystko wypadło jak trzeba i władze wojewódzkie były zadowolone. Województwo chciało bić punkty w stolicy, a Warszawa w Moskwie. Oczywiście każdy taki 1 majowy spęd przedstawiany był jako spontaniczny odruch uszczęśliwionego i wdzięcznego społeczeństwa.
Obawiam się, że tradycja zaczyna powoli powracać.
Obserwując wczorajszą relację z tak zwanej Parady Schumana nasłuchałem się o szczęściu, spontaniczności, radości. Krótkie sondy nie dawały złudzeń, że to wszystko jest szczere i płynące z naturalnego entuzjazmu.
Najwięcej czasu jednak rozmowom z uczestnikami poświęciła TV Trwam. I tu zaczął narastać we mnie niepokój. To, co zobaczyłem i usłyszałem potwierdza obserwacje z mojego podwórka. Całą frekwencję Paradzie Schumana nabili gimnazjaliści z całej Polski. Uczestnicy za udział otrzymali szóstki z historii i geografii oraz punkty za aktywność, które będą zaliczone podczas rekrutacji do liceów. Dreszcz niepokoju przeszedł mi po plecach, kiedy moja córka, laureatka olimpiady historycznej powiedziała do mnie Całe szczęście, że dzięki olimpiadzie mogę sobie wybrać takie liceum jakie chcę i nie muszę jechać na ten cały spęd
Coś się znowu zaczyna? W jakim kierunku to wszystko zmierza?
Widząc idącego w paradzie Komorowskiego pod rękę z Peteringiem i Różą Thun, a za nimi spędzoną z całej Polski obietnicami, młodzież gimnazjalną nabieram pewności, że powraca dawna tradycja i zanim się obejrzymy będzie za późno.
Tym bardziej to niebezpieczne, że indoktrynacja ma miejsce wśród dzieci i młodzieży. Bez żadnych konsultacji z rodzicami planuje się ich dzieci pogonić do szkoły w 2009 r. już od 6 roku życia.
Temat maturalny z WOS, który na podstawie anty-pisowskiego tekstu Jacka Żakowskiego
Źródło: J. Żakowski, Co zostało z karnawału, „Polityka. Wydanie specjalne” nr 4 z 8 VIII 2005, s. 104-105 , stawia takie zadanie:
Podaj wskazane w tekście dwa podobieństwa i dwie różnice między postawą i sposobem działania Polaków w roku 1981 i 2005.
To skandal. Nie ma tu miejsca na polemikę z autorem, którego wypociny potraktowano jak prawdę objawioną wielkiego wieszcza.
Dźwięczy mi jeszcze w uszach śpiewana przez młodzież na melodię Remedium Maryli Rodowicz, pieśń podczas wczorajszej parady.
Wsiąść do pociągu europejskiego, nie dbać o bagaż nie dbać o bilet
I tu chyba leży problem. Ten szaleńczy, owczy pęd euroentuzjastów i lewaków powoduje to, że bez biletu pierwszej klasy i porzuciwszy bagaż słono kiedyś za tą podróż zapłacimy.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)