Wilki to fascynujące stworzenia. Stadne życie wymaga, aby ich społeczność była silnie zhierarchizowana. Oglądając na kanałach przyrodniczych filmy o tych zwierzętach możemy wiele się z nich nauczyć, a niektóre zachowania wilcze są kalką ludzkich poczynań.
Nie wiem czy Kazimierz Marcinkiewicz jest amatorem filmów przyrodniczych, ale jestem pewien, że jeden z nich powinien obejrzeć.
Na czele wilczej watahy stoi potężny basior, którego pozycja wydaje się być niezagrożona. Samice i pozostałe samce co rusz okazują mu swoja uległość. Jest jednak pewien problem. Jeden z samców chętnie uczestniczy w konsumpcji upolowanej zwierzyny jednak podczas jej osaczania i pościgu markuje tylko swoje zaangażowanie. Nie ryzykuje, biegnie tak aby się zbytnio nie zmęczyć. Ta nielojalność kończy się smutno. Dominujący samiec przepędza osobnika, który odchodzi w niesławie.
Przyszłość przed wyrzuconym z watahy wilkiem rysuje się nieciekawa. Głód zagląda w oczy.
Powodzenie i sytość zapewnia tylko życie w silnej grupie. Samotnie można liczyć tylko na przekąskę z jakiegoś małego gryzonia lub danie z porzuconej padliny. Mijają dni i noce, a samotnik coraz chudszy i wyliniały wyje żałośnie do księżyca. W końcu wpada na trop innej dużej watahy. Obserwując ją zastanawia się jak może wkraść się w łaski panującego tam basiora. Któregoś dnia przynosi mu cudem upolowanego zająca. Kiedy przywódca się już posilił nasz bohater chowa pod siebie ogon, kuli uszy i pada na grzbiet tarzając się ulegle w błocie i skomląc o względy. Ta sytuacja ciągnie się tygodniami. Raz ślepy bażant, innym razem okulała sarna mają przekonać stado do kandydata na nowego członka watahy. W końcu wilk zostaje zaakceptowany. Niby szczęśliwe zakończenie, ale jednak nie do końca. Przybysz jest pod stała obserwacją dominującego samca, a pozostała społeczność odnosi się do niego z nieufnością. Nie jest tego w stanie zmienić nawet to, że połowę dnia zajmuje mu nurzanie się w błocku i demonstrowanie uległości, a drugą, penetrowanie futra przywódcy w poszukiwaniu i likwidowaniu insektów. Trudno, musi się do tego przyzwyczaić, gdyż na tym terenie nie ma już żadnej innej godnej zainteresowania watahy wilków. A żyć przecież jakoś trzeba.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)