"Walter, Wejchert i Solorz, tak jak Dochnal, powinni być aresztowani, posiedzieć 4-5 lat w tzw. areszcie wydobywczym; mielibyśmy w końcu uporządkowane życie medialne i polityczne, bo część ludzi, którzy patrzą na życie polityczne jak na miejsce do gromadzenia fortuny osobistej, zniknęłaby z niego. Weszli w tajemniczy sposób w posiadanie mediów, które im się nie należały. Mam nadzieję, że służby specjalne w Polsce zajmą się tym i wkrótce się czegoś dowiemy. To są źli ludzie, czyli trzymając się języka teologicznego - oni są szatanami i belzebubami. Sieją zamęt w głowach i duszach Polaków"
To tylko lekko zmieniona wersja wypowiedzi Janusza Palikota uważanego przez wielu za fajnego zgrywusa i arcy- odważnego polityka. Czy takie słowa mogłyby paść z jego bohaterskich ust? Otóż nie. Za taką wypowiedź zostałby zlinczowany przez autorytety począwszy od postkomunistów po okrągłostołową opozycję demokratyczną. Oburzenia nie szczędziłby też Kazimierz Kutz, który dzisiaj broni i chwali Palikota.
Odwaga salonowych bohaterów polega bowiem na kopaniu i flekowaniu swoich krytyków, a sygnał do natarcia wychodził najczęściej ze środowiska Agory. Przez lata w archiwum Radia Maryja zebrano blisko 20 tysięcy paszkwilów, ataków, kłamstw, oszczerstw autorstwa wychowanków demokraty Michnika.
To nie żadna odwaga, a zwykłe lizusostwo i sygnał wysyłany przez Palikota, że wie on doskonale kim są w Polsce przewodnicy stada. Te prześciganie się w obrażaniu prezydenta, ojca Rydzyka i premiera Kaczyńskiego to nic innego jak podwinięcie pod siebie ogona, rzucenie się na grzbiet i poddańcze tarzanie się w błocie, aby zademonstrować swoją lojalność wobec salonu.
Wałęsa zapewne doskonale pamięta jak to samo środowisko gnoiło go w latach 90-tych. Teraz jest posłuszny i potulny. Dziś za to, że konkuruje z Palikotem w chamstwie, rzucaniu obelg i wyzwisk może liczyć na przychylność, ochronę i poparcie. W końcu jedzie z michnikowcami na tym samym wózku i w razie wpadki, aureola może spaść nie tylko z jego głowy.
Papierowych werbalnych bohaterów przybywa. Należy z uwagą obserwować zabiegi niejakiego Karpiniuka. Ten też szybko zwęszył skąd wieje wiatr kariery i powodzenia. Jeszcze trochę cierpliwości, a doczekamy się po Niesiołowskim, Palikocie i Wałęsie kolejnego papierowego herosa.
Dziś ustami Chlebowskiego dowiedzieliśmy się, że „karą” za wybryki jest nagana na piśmie. Palikot jest zbyt cenny i wartościowy dla PO i całej Polski aby karać go surowiej. A tak w ogóle jest to człowiek bardzo przyjazny, bo tylko taka osoba może stać na czele komisji Przyjazne Państwo. W końcu przeprosił posłów PO i zapowiedział, że nie przeprosi prezydenta i ojca Rydzyka. Na zgodę wybitny filozof o Tadeuszu Rydzyku i Prezydencie powiedział. „O ludziach marnych rozmawiajmy językiem marnym”.
Kolejna obraza przed kamerami, której towarzyszyła rozpromieniona, uśmiechnięta twarz przewodniczącego Chlebowskiego.
Palikot to nie zwariowane jeździec bez głowy. To pierwszy nadworny klaun Tuska z zadaniem odwracania uwagi od marności poczynań platformerskiego rządu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)