Za oknem mamy upalną wiosnę. Wkrótce zacznie się lato
Wśród górali takim symbolem nadejścia wiosny jest majowy redyk. Choć hodowla owiec spadła w Polsce drastycznie, tradycja ta całkiem jeszcze nie zanikła. Zwyczaje i stare obrzędy związane z wiosennym wypasem są bardzo ciekawe i pouczające.
Jeden baca, trzech juhasów i kilka owczarków potrafi zapanować nad olbrzymim stadem owiec i baranów zbijając je w jeden zdyscyplinowany kierdel tak skutecznie, że nie przychodzi im do głowy oddalanie się, buntowanie czy wybieranie własnej drogi bądź innego pastwiska.
Obserwując z daleka pasące się owce jesteśmy świadkami sielskiego obrazka. Z pozoru i tak na pierwszy rzut oka wydaje się, że są beztroskie i wolne. Kiedy jednak dłużej przyjrzymy się temu widokowi, to zauważymy, że co jakiś czas ujadając i szczekając owczarki reagują na każde oddalenie się pojedynczej sztuki bądź grupy owiec od stada.
Nawet wtedy, kiedy kierdel staje się zbyt mało zbity w kupę, a owce i barany rozłażą się nieostrożnie na zbyt dużym obszarze, owczarki przystępują do akcji robienia porządku.
Co ciekawe, dzieje się to jakby bez udziału bacy i juhasów. Są oni zupełnie niewidoczni, choć wiadomo, że to oni szkolili owczarki do tego trudnego zadania i gdzieś z szałasu zwanego kolibą bacznie obserwują wszystko, co się dzieje. Jednak psy oddelegowane do tej roli, oprócz tresury muszą mieć pewne specyficzne i wrodzone predyspozycje. Spolegliwe i całkowicie podporządkowane swoim panom, a jednocześnie pracowite i bezlitosne w wypełnianiu swych obowiązków. Trzeba również dość często nagradzać je smakołykami.
Jednym słowem baca i juhasi trzymają rękę na pulsie mając do dyspozycji oddane sobie ślepo narzędzia. Panuje wolność i swoboda, ale ściśle kontrolowana.
Aby tak do końca zapanować nad bezmyślnym wydawałoby się stadem już dużo wcześniej czynione były pewne sprawdzone przez wieki zabiegi.
Jak wiemy owce pochodzą od różnych gospodarzy i z różnych wsi. Najpierw, więc dochodzi do tak zwanego mieszania owiec. Baca na chwilę znika gdzieś wśród drzew by za chwilę pojawić się ze ścięta młodą jodłą. Po zaostrzenia jej na końcu wbija ją w ziemię. Tak przygotowany słupek zwany jest mojką.
Następnie stado za pomocą krzyków, gwizdów juhasów, ciągłego psiego ujadania i szczekania zbijane jest w jeden ciasny i niesamowicie beczący kierdel, by następnie ruszyć pędzone wokół mojki kilkakrotnie ją okrążając. Wygląda to jak jakiś zaczarowany, pędzący, szalony krąg. Podczas tego biegu psy i juhasi bacznie uważają, aby żadna owca nie wypadła poza wyznaczoną trasę.
Po tym rytuale owce stają się spokojniejsze, mniej beczą i już nie jest im w głowie tęsknota za własnym gospodarzem, owczarnią czy ucieczka do własnej wsi.
Dalej stado zapędzane jest do koszaru - ogrodzenia, w którym przebywa nocą. Baca z zawiniątka wydobywa kadzidło i je podpala. Wonnym dymem okadza teraz wszystkie owce w koszarze, aby nadać im jeden wspólny zapach, by trzymały się razem i nie rozchodziły po hali.
Po tych wszystkich zabiegach, które mimo rytualnego charakteru maja bardzo praktyczne znaczenie można strzyc i doić owce do woli.
Na jakim etapie jest wspólny europejski redyk?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)