Dziennikarskie tuzy nie raz raczyły nas doniesieniami świadczącymi o swej ponadprzeciętnej wrażliwości. Cała para szła w szperanie w życiorysach ludzi o poglądach prawicowych. Wszak wiadomo, że wszelkie zagrożenia dla demokracji, a nawet całej ludzkości płyną z prawej strony oraz oczywiście Kościoła. Tropiono nacjonalistów Wiecheckiego i Farfała. Zdemaskowano hipisa Terleckiego i Kuchcińskiego sugerując, że być może nawet palili marihuanę. Gazeta Wyborcza, która tak brzydzi się grzebaniem w życiorysach swoich pupili przenicowała żywot Giertycha od samej kołyski i zatrzymała się dopiero na jego dziadku.
Już widzę szał i oburzenie gdyby ktoś w ten sam sposób dobrał się do nadredaktora Michnika lub jego ideowych kumpli. W wypadku lewaków i postkomunistów rodzinne i często wstydliwe historie nie mają przecież żadnego znaczenia.
Oczywiście każdy, kto ma odrobinę oleju w głowie wie, że rodzina ma olbrzymi wpływ na kształtowanie osobowości i charakteru.
Czy na przykład fakt, że ojca profesora Wiatra zlikwidowało AK jako konfidenta gestapo miał jakiś wpływ na jego późniejszą postawę, delikatnie mówiąc niechętną podziemiu niepodległościowemu?
Zastanawia mnie dziś wielka troska Jacka Żakowskiego, który niemal codziennie rwie włosy z głowy z powodu Lecha Kaczyńskiego, który to swoim postępowaniem niszczy majestat urzędu, który sprawuje. To piękna obywatelska i patriotyczna postawa, gdyby nie pewne ale.
Dlaczego milczał obywatel i patriota Żakowski i jemu podobni, kiedy poprzedni prezydent, pijany jak furman zataczał się nad grobami pomordowanych w Charkowie? Gdzie podziała się wrodzona wrażliwość tego środowiska, kiedy Aleksander Kwaśniewski próbował po pijanemu wchodzić do bagażnika, czy będąc na bani zawijał się w gmachu ONZ we flagę?
Zupełnym milczeniem pominęły te wrażliwe środowiska informacje o wyczynach synka lewackiej pupilki i stręczycielki aborcyjnej Wandy Nowickiej.
Nie wstrząsnęły Żakowskim, Pacewiczem, Paradowską, Gazeta Wyborczą i TVN-em takie oto wyznania o zbrodni katyńskiej
"ZSRR nie było stać na wyżywienie 20 tys. darmozjadów. Wystarczyło już tej bezczelności z czasów sanacji, gdy robotnicy i chłopi ich żywili"
Czujący się bezkarnym lewak Michał Nowicki idzie, więc dalej, ośmielony cichym przyzwoleniem wrażliwców z salonu i zamieszcza na portalu pod patronatem Feliksa Dzierżyńskiego kolejne swoje przemyślenia o misjach w Iraku i Afganistanie
"Oby nikt z nich nie wrócił żywy. Albo lepiej - niech wszyscy wrócą - jako inwalidzi - niezdolni do funkcjonowania w wolnorynkowym kapitalizmie. Niech te parszywe mendy wrócą bez nóg, bez rąk - z pokiereszowaną gębą i wydłubanymi oczami. Chcieliście tam jechać - to zdychajcie w afgańskich piaskach - może, jako nawóz - będzie z was jakiś pożytek. Od dzisiaj będziemy na LBC świętować śmierć każdej polskiej k...y - w NATO-wskiej okupacyjnej misji"
Niechęć polskich i europejskich elit do potępienia komunizmu i jego zdrobni tak znieczuliła społeczeństwa, że nie dostrzegają prawdziwego zagrożenia. Po Wandzie Nowickiej, która koncentruje się na zabijaniu nienarodzonych, w poczuciu bezkarności nadchodzi jak jakiś przerażający złowieszczy znak jej syn.
Nie liczmy na „autorytety”, „kwiat” dziennikarstwa i rząd miłości. . Oni są zajęci tropieniem kaczystów i dożynaniem watah.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)