Gęby pełne frazesów o demokracji. Pusty słowotok o potrzebie przybliżenia UE obywatelom.
Mężykowie stanu typu Schrödera i Prodiego, z których jeden znalazł zatrudnienie u Putina, a za drugim ciągnie się podejrzenie o współpracę z KGB. W końcu stetryczały mason Valery Giscard d,’Estaing, który dobrał sobie podobnych mu mędrców odizolowanych od rzeczywistości postanawiając zbudować jedno europejskie państwo i stworzyć nowego człowieka-europejczyka. Aby nadać pozory demokratyczne temu gremium dokooptowano do niego bez prawa głosu takich europejskich myślicieli jak ekskomunista Oleksy z Polski.
Krzewiciele demokracji ludowej swego czasu też wiedzieli lepiej jak uszczęśliwiać narody i co zrobić, by przychylić im nieba. Właśnie w tym celu o demokracji mówili często i głośno, lecz w rzeczywistości z głosem obywateli nie liczyli się wcale mając ich w pogardzie.
Po odrzuceniu europejskiej konstytucji przez narody Francji i Holandii zaczęło się ogólno-europejskie krzątanie „elit” w celu znalezienia bocznych drzwi i wprowadzenia pomysłu wbrew woli samych Europejczyków. Prawie się udało. Na przeszkodzie jednak stanęła Konstytucja małej Irlandii napisana w 1937 roku przez konserwatystę i prawdziwego męża stanu, jacy w tamtych czasach jeszcze się zdarzali. Był nim prezydent Amon de Valery.
Nie wiem czy ów polityk instynktownie przewidywał, że trzeba zabezpieczyć się przed spustoszeniem w umysłach ludzi, jakie przynieść miała cywilizacyjna i kulturalna dzicz ze wschodu. Znamienne jest, że ten dokument Papież Pius XII określił jako „pisany ręką Boga”.
Dziś właśnie dzięki irlandzkiej konstytucji już trzeci naród, którego zapytano o zdanie w najbardziej demokratyczny sposób odpowiedział pseudo-mędrcom i biurokratom europejskim NIE.
Z czym tak naprawdę mamy do czynienia w Europie mogliśmy się przekonać po komentarzach tych wszystkich „wielkich demokratów”. Jeżeli ktoś liczył na uszanowanie woli narodów to był w błędzie.
Donald Tusk „Strategicznym interesem Polski jest dalsza integracja i tu Polska powinna iść na przedzie. Zatem nasze ewentualne propozycje rozwiązania kryzysu ratyfikacyjnego nie powinny zmieniać istoty rozwiązań, zawartych w Traktacie Lizbońskim, a jedynie powinny pomóc Irlandii przyjąć dokument w inny sposób.”
Bogdan Klich „Krytycznie oceniam suwerenną decyzję Irlandii”, Klich wyraził też nadzieję "na szybkie wypracowanie przez UE zestawu »bezpieczników«, które pozwolą przekonać Irlandczyków do traktatu, co umożliwi szybkie przeprowadzenie ponownego referendum".
Aby uniknąć ubeckich wymyślnych tortur w czasach tak zwanej demokracji ludowej należało jak najszybciej podpisywać podetknięty pod nos protokół zeznań bez wnikania w jego treść.
Jeżeli ktoś zaprotestował to przesłuchiwano go dzień i noc, aż do skutku.
Jestem pewien, że europejscy piewcy demokracji nie dadzą za wygraną i będą przesłuchiwać dzielnych Irlandczyków do momentu, aż ulegną.
Na dawne demoludy nie ma co liczyć. Tu u władzy są ci, którzy jeszcze w genach mają podpisywanie wszystkiego w podskokach, co Wielki Brat rozkaże i podetknie pod nos. Oni sami tak jak Tusk, z rozbrajająca szczerością przyznali, że treści traktatu nie znają.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)