Już sam tytuł sugeruje, że w tym wpisie musi paść nazwisko Antoniego Macierewicza, więc oczywiście padnie.
Teorii spiskowych jest tak wiele jak i różnej maści oszołomów, ale zdarza się często i tak, że tym mianem częstowani są ludzie zbliżający się niebezpiecznie do jakiejś skrywanej tajemnicy lub niewygodnej prawdy.
Od 1992 roku nikt nie zakwestionował informacji Antoniego Macierewicza o tym, że zasoby archiwalne MSW zostały zmikrofilmowane w przynajmniej trzech kopiach, z czego dwie znajdują się za granicą. Biorąc pod uwagę okres, w którym sporządzano te mikrofilmy to nie trzeba być królem Salomonem, żeby wydedukować, że jeden komplet powędrował do Moskwy zaś drugi pewnikiem do Berlina. Już sam ten fakt powinien spowodować, że Generał Kiszczak i Jaruzelski znaleźliby się za kratkami za zdradę własnego narodu. Tymczasem, jak wszyscy pamiętamy obaj renegaci awansowali na ludzi honoru.
Zastanówmy się teraz, co leżało i leży w interesie szczęśliwych posiadaczy mikrofilmów sprezentowanych przez duet Jaruzelski-Kiszczak? Oczywiście prosta logika podpowiada, że w interesie państw posiadaczy takiej wiedzy najlepiej byłoby, aby w takim kraju nie dopuścić do jakiejś lustracji czy otwarcia archiwów. Posiadany skarb stałby się wtedy bezużyteczny.
Czesi jako naród poważny, od zera zbudowały swój wywiad, przeprowadziły dekomunizację i lustrację. Niemcy otworzyły archiwa STASI, aby rozbroić ewentualną bombę możliwych szantażów ze strony zagranicznych posiadaczy kopii i mikrofilmów.
A w Polsce? W Polsce dziwnym zbiegiem okoliczności i całkowicie przypadkowo wszystko przebiegało tak, jakby ktoś chciał przychylić nieba przyjaciołom Niemcom i Rosjanom. Każdy desperacki i patriotyczny czyn zmierzający do ujawnienia prawdy kończył się gnojeniem i flekowaniem śmiałków. Spotkało to Macierewicza i Wildsteina.
Czy nie dziwi nikogo fakt, że przez dwadzieścia lat nie zdemaskowano ani jednego szpiega z Rosji czy Niemiec? Blokowanie pełnej lustracji i dekomunizacji to działania antypaństwowe i dziwnym zbiegiem okoliczności korzystne dla Niemiec i Rosji.
W czyim interesie działają środowiska histerycznie blokujące prawdę? Kto jeszcze wierzy w humanitarne pobudki zajadłych przeciwników lustracji?
Ci ludzie i środowiska robiły to tak profesjonalnie i perfekcyjnie, że żaden historyk w przyszłości nie przypisze tego wielkiego i szkodliwego zaniechania polskiej głupocie i lekkomyślności.
Stwierdzenie, że w Polsce działa obca agentura nie jest chyba jeszcze oszołomstwem, choć pewien nie jestem.
Fakt, że polskie nieustanne kłopoty z poznaniem i rozliczeniem historii cieszą zagranicznych posiadaczy mikrofilmów również nie jest żadnym wielkim odkryciem.
Czy stwierdzenie, że obca agentura od wielu lat jest u nas górą, to już teoria spiskowa?
Zapewne tak by moje wywody określili eksperci generałowie Dukaczewski, Czempiński i sama Monika Olejnik w kanale TVN24, co to serwuje nam „całą prawdę, cała dobę”..


Komentarze
Pokaż komentarze (13)