Sprawę instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej od początku przedstawiano w mediach jako zagrożenie i osłabienie bezpieczeństwa Polski. Wynik? Wystarczy prześledzić sondaże, by zauważyć, że stronnictwa rosyjskie i moskiewskie od samego początku osiągnęły znaczną przewagę.
Rząd PiS-u gdyby trwał całą kadencję, to kierując się polską racją stanu, nie bacząc na sondaże doprowadziłby negocjacje do końca.
Podjęcie decyzji niezgodnej z polskim strategicznym interesem polskojęzyczne media przekują w sukces gabinetu Tuska, który jakimś dziwnym trafem okazał się niezwykle buńczuczny wobec USA i dziwnie spolegliwy wobec Berlina i Moskwy. Gazociąg północny zagrażający energetycznemu bezpieczeństwu Polski nie jest w stanie wywołać u Tuska ani ułamka procenta tej stanowczości, co w wypadku tarczy.
Gołym okiem widać, że Moskwa i Berlin są mu bliższe i wobec nich nasz premier jest dziwnie spolegliwy i działający tak jakby chciał zadowolić te stolice.
Spójrzmy na chłodno na to, kto najbardziej się ucieszy z fiaska projektu, utrąconego oczywiście dla naszego dobra. Kto oprócz Donalda Tuska od początku wykazywał szczerą troskę o bezpieczeństwo każdego z nas?
Zadowolony będzie sceptyczny wobec tarczy Berlin i wrogo do niej ustosunkowana Moskwa. Kamień z serca spadnie byłemu I sekretarzowi KW PZPR w Bydgoszczy Januszowi Zemke i byłemu liderowi komunistycznej młodzieżówki Jerzemu Szmajdzińskiemu. Radości nie będzie kryło środowisko Gazety Wyborczej i większość autorytetów. Dziś już wiemy gdzie mamy prawdziwych i wypróbowanych przyjaciół, a gdzie czaił się podstępnie chcący nas wykorzystać wróg, z którym kolaborowali wredni bliźniacy.
Dziękujemy ci premierze za postawę godną prawdziwego Polaka i wielkiego męża stanu. O słuszności twojej decyzji świadczy doborowe towarzystwo, które było zawsze takiego samego jak ty zdania.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)