Czytając komentarze internautów na onecie da się zauważyć satysfakcja i duma z poczynań naszego premiera. Trochę to może dziwne, krępujące i podejrzane, ale nie tylko kobiety, ale i mężczyźni twierdzą stanowczo, że nasz premier ma jaja. Znając burzliwą przeszłość szefa rządu można by przyjąć, że panie wiedzą co mówią, ale panowie?
Znam kilka osób w polityce i mediach, obdarzonych tak zwanymi jajami, i choć nie we wszystkim się z nimi zgadzam to tego atrybutu trudno im odmówić. Wildstein, Michalkiewicz, Macierewicz, Wolniewicz, J.R. Nowak potrafią wbrew politycznej poprawności mówić prosto z mostu co sądzą na dany temat.
Zaliczając Tuska do osób obdarzanych jajami należy przyjąć, że istnieje możliwość dysponowania nimi w jednej sytuacji by w innej stwierdzić, że jaja gdzieś wyparowały.
Jak wytłumaczyć bierność premiera w sprawie gazociągu północnego? Jak usprawiedliwić hołdy poddaństwa wobec Putina i Merkel, i realizowanie ich racji stanu?
Okazuje się, że jest to możliwe bez zarzucania Donaldowi Tuskowi złej woli.
Około czterech procent populacji mężczyzn cierpi na tak zwany zespół jąder zstępujących. Dolegliwość polega na tym, że jądra raz pozostają w jamie brzusznej, by nagle, nie wiedzieć czemu zstąpić do moszny. To by wiele wyjaśniało i tłumaczyło poczynania naszego premiera.
Pocieszające jest to, że medycyna poczyniła takie znaczące postępy, że ośrodki w Berlinie i Moskwie doskonale radzą sobie z tym problemem. Tamtejsi specjaliści z zegarmistrzowską dokładnością potrafią przewidywać, kiedy dany delikwent będzie miał jaja na właściwym miejscu, a kiedy nie będą w jego dyspozycji. Dobrze uczynił nasz premier powierzając swój los tym dwóm przodującym ośrodkom. Co prawda nie on dysponuje swoimi jajami, ale trzeba przyznać, że kiedy trzeba są one na miejscu.
Ale jaja.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)