No i mamy kolejną sensację, która nieco na bok odsunęła olbrzymi sukces negocjacyjny premiera Tuska, Moskwy, Berlina i polskich postkomunistów z byłym I sekretarzem KW PZPR w Bydgoszczy Januszem Zemke.
Zapewne cieszą się również akuszerzy panującego nam rządu Andrzej Olechowski „Must” i jego oficer prowadzący Gromosław Czempiński. Hura!!! Amerykanie dostali czarną polewkę.
Media z hukiem od wczoraj donoszą, że Zbigniew Ziobro najprawdopodobniej starci immunitet poselski za zbrodnię udostępnienia akt sprawy mafii paliwowej posłowi, członkowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego przy Prezydencie RP Jarosławowi Kaczyńskiego.
A co na to prawo?
Ast156 § 5.kpk. Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w toku postępowania przygotowawczego stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta, umożliwia sporządzanie odpisów i kserokopii oraz wydaje odpłatnie uwierzytelnione odpisy lub kserokopie tylko za zgodą prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Za zgodą prokuratora akta w toku postępowania przygotowawczego mogą być w wyjątkowych wypadkach udostępnione innym osobom.
Jak na razie nie dotarły do opinii publicznej informacje, ile stron z tych akt zostało wytargane i zniszczone, a ile z nich zaginęło bezpowrotnie w tajemniczy sposób. Wszystko jednak jeszcze przed nami.
Kiedy Przemysław Gosiewski chlapnął gdzieś na antenie, że Wałęsa powinien odpowiedzieć przed sądem za niszczenie i kradzież dokumentów, ci sami, którzy dzisiaj domagają się krwi Ziobry, zawyli z oburzenia. Jak tak można? Nobliście, symbolowi, skarbowi narodowemu nie wolno czynić takich przykrości.
Przekartkowałem kodeks karny i nigdzie nie znalazłem artykułu, któryby zwalniał byłych prezydentów z odpowiedzialności karnej za popełnienie takiego przestępstwa nawet, jeśli są elektrykami przeskakującymi płoty, noblistami i symbolami. Zaskoczyło mnie przy tej pobieżnej lekturze to, że ponoć przed wymiarem sprawiedliwości wszyscy są równi.
Druga sprawa, jaka dojrzewa to problem, „co zrobić z osłabionym wizerunkiem Lecha Wałęsy, na czym Polska może dużo stracić na arenie międzynarodowej”. Podobno w sukurs ma przyjść Norman Davis pisząc biografię elektryka z Gdańska.
Najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że osłabionym wizerunkiem Wałęsy przejęli się najbardziej ci patrioci chowu Adama Michnika, którzy w latach 90-tych wraz z samym nadredaktorem szkalowali go w kraju i za granicą jako antysemitę, zagrożenie dla demokracji i prostaka o zapędach dyktatorskich.
Nie ma co się temu dziwić. Wszak każdemu okresowi dziejów towarzyszy inna mądrość etapu. W 2005 roku odkurzono Wałęsę z pyłu zapomnienia i wydobyto go ponownie na światło dzienne z nowym ważnym zadaniem. Na horyzoncie ukazało się wielkie zagrożenie dla postępowego świata, bracia Kaczyńscy.
Zbyt huczne obchody żałoby po Janie Pawle II przykryło wówczas historyczne zdjęcie zrobione przez Włodzimierza Cimoszewicza, pojednanych dzięki jak zapewniano zmarłemu Papieżowi, Lechowi Wałęsie, Aleksandrowi Kwaśniewskiemu i Tadeuszowi Mazowieckiemu.
Następnie na słynnej imprezie urodzinowej przy Polanki 54 Anno Domini 2005 pojawili się wszyscy ważni z PO, Aleksander Kwaśniewski z żoną, Wachowski, Pastusiak, Borowski, Cimoszewicz. Złośliwi twierdzili, że gdyby w toastach uczestniczył jeszcze Jaruzelski i Kiszczak to z Polanki 54 powędrowalibyśmy dzięki wyobraźni wprost do Magdalenki.
Sensacją tej imprezy był tort, na którym gdańscy cukiernicy umieścili kopię historycznego zdjęcia Wałęsa-Kwaśniewski-Mazowiecki (Trzech kumpli), wykonaną z produktów nadających się do spożycia, a syn Jarosław, nadzieja polskiej polityki stwierdził, że wszystko to jest
„logicznym ciągiem dalszym wielkiego pojednania, które na pogrzebie Jana Pawła II zapoczątkował Włodzimierz Cimoszewicz robiąc zdjęcie Kwaśniewskiemu, Wałęsie i Mazowieckiemu”. O perypetiach żołądkowo-trawiennych nie informowano, więc wszystkim poszło to najwidoczniej na zdrowie.
Od tamtego momentu Wałęsy było pełno wszędzie. Komentował wszystko i oceniał wszystkich. Zaangażowanie w ataki na Kaczyńskich było tak wielkie, że nie brakowało chamskich słów i ohydnych zaczepek. W nagrodę pojawiła się w końcu perspektywa zostania „europejskim mędrcem”.
Życie jednak płynie nieubłaganie do przodu i każdy etap kiedyś dobiega końca. Dzisiejsza Nowa Magdalenka odejdzie do lamusa historii wraz ze spadającymi sondażami poparcia partii miłości, której polityka jest dla coraz większej liczby Polaków coraz bardziej czytelna i jasna.
Do jakiej mądrości etapu odwołają się teraz osłabieni wizerunkowo magdalenkowi rycerze?
Trudno powiedzieć, ale film „Trzech kumpli” i książka o Wałęsie utrudni kolejne bezczelne „czary-mary” elit, i nabijanie rodaków w butelkę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)