Jak może się czuć niezidentyfikowany agent bezpieki, który do dziś w opozycyjnej chwale, podziwiany i hołubiony, musi dalej grać swoją rolę bohatera, otoczony podziwem tych, którzy stali z boku lub walczyli i nie dali się złamać? Cóż, czuje się obcym wśród swoich.
Jak ma się zachowywać taki opozycjonista wobec byłych esbeków, którzy znają jego przeszłość i mimo udawanej przyjaźni jest dla nich tylko zwykłym „kablem”? On czuje się wtedy swoim wśród obcych.
Zwykły prymityw donoszący dla pieniędzy nie ma zapewne takich dylematów, ale człowiek inteligentny, przebiegły, który grał i stawał się partnerem w podziale władzy, zapewne nie śpi spokojnie. Jego decyzje, wypowiedzi muszą z biegiem lat stawać się coraz bardziej niespójne, nielogiczne i tak pokręcone jak jego osobowość.
Niesamowicie oczytany, błyskotliwy, perwersyjny intelektualnie i przewrotny. Gromadzący wokół siebie tłumy wyznawców. Podziwiany za wiedzę, erudycję i uroczo się jąkający. Opozycjonista. Guru dla wielu środowisk.
O kim mowa?
Gdyby nie dzisiejsza nasza wiedza to ten opis pasowałby dokładnie zarówno do Adama Michnika jak i Lesława Maleszki.
Czy tkwi w tym jakaś tajemnica? Dlaczego nasuwają mi się takie skojarzenia? Dlaczego zamarłem, kiedy esbek w filmie Trzech kumpli oświadczał, że dobry agent w razie zagrożenia dekonspiracją był przeszkalany, aby mówić „komu wierzycie, mnie czy jakimś esbekom?” . Później przed autorkami filmu sam Maleszka recytuje te same słowa instrukcji. Jak to możliwe, że ten argument w identycznej formie padał niezliczoną ilość razy ze strony Michnika i jego wielbicieli na łamach GW? Skąd upór naczelnego Gazety Wyborczej by zatrudniać, chronić i zapewniać godziwy byt kapusiowi bezpieki? Skąd taka zgodność poglądów obu panów, co do lustracji, dekomunizacji. Skąd u Michnika na początku transformacji takie dzikie zainteresowanie, co do zawartości archiwów bezpieki? Dlaczego po zakończeniu ich penetracji atakował bezwzględnie innych za podobną ciekawość? Dlaczego z taką zaciekłością sprzeciwiał się dekomunizacji, lustracji, przejęciu mienia PZPR? Co powodowało, że tak łatwo rozgrzeszał i usprawiedliwiał zdrajców, Kiszczaka i Jaruzelskiego nazywając jednego z nich człowiekiem honoru, a od drugiego rozkazywał się odpieprzyć?
Po ujawnieniu wielu przypadków bezwzględności redakcji GW w pozbywaniu się dziennikarzy, że wspomnę tylko przypadek Jacka Klabińskiego, motyw humanitarny należy włożyć między bajki.
Więc co kierowało Michnikiem, że zupełnie jednoosobowo jak twierdzą jego współpracownicy chronił agenta bezpieki?
Czy w wolnym kraju mogę o tym głośno pomyśleć w taki oto sposób że w Maleszce Michnik być może rozpoznał samego siebie i przejrzał się jak w lustrze?
Do kogo powinien czuć największy wstręt niezłomny opozycjonista jak nie do kapusiów i szpicli, zwłaszcza, że Maleszka donosił i na niego?
Tak sobie myślę, że gdyby zamienić obu panów rolami i Maleszkę uczynić od samego początku redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej, a Michnika agentem bezpieki to bylibyśmy dzisiaj w tym samym punkcie co dziś, a linia gazety byłaby z całą pewnością identyczna. Zapewne też Maleszka z równą wyrozumiałością przygarnąłby zdemaskowanego agenta Michnika.
Jest takie stare arabskie przysłowie, które w tłumaczeni na polski brzmiałoby mniej więcej tak:
Garnek znalazł swoja pokrywkę
Kończę, bo te wywody zmierzają w bardzo niebezpiecznym kierunku. Dam sobie jednak uciąć głowę, że do pewnych logicznych wniosków dochodzi wielu, lecz nikt o tym póki co nie napisze, ani nie wspomni na żadnej antenie. To jeszcze nie ten czas.
Nie jestem nawet pewien czy tu na s24 można głośno myśleć na taki temat i w ten sposób.
Brak lustracji spowodował, że do dziś nie rozróżniono dobra od zła. Dlatego po prawie dwudziestu już latach miotają się stada zdesperowanych szkodników, którzy są albo „obcymi wśród swoich” bądź „swoimi wśród obcych”. Czas im w końcu ulżyć. Niech kurtyna pójdzie w górę i cała agentura będzie mogła zostać zidentyfikowana jako „sami swoi”. To nie jest nienawiść, zwierzęcy antykomunizm czy podły akt zemsty. Nie ma nic bardziej humanitarnego, niż uzmysłowić człowiekowi kim jest tak naprawdę. Tylko wtedy może nastąpić jego prawdziwe Katharsis.
P.S. Wczoraj w Wilanowie w kościele św. Anny odbyła się msza św. w intencji obchodzącego 85 urodziny generała Jaruzelskiego. Jak na razie nikt nie ustalił kto jest pomysłodawcą i inicjatorem. Na plotkarskiej giełdzie nie pojawiło się jak na razie nazwisko Adama Michnika.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)