„Nie płakałem po Geremku”
No nie, nie ma obaw, nie założę koszulki z takim napisem. Nie naigrywałem się też nigdy na lewacką modłę w stylu Urbana ze starzejącej się świętości salonu, że przypomnę słynny artykuł w „Nie”, „Obwoźne sado- maso”. Nie te metody, choć ukryć się nie da, że odszedł ojciec święty salonu III RP.
Jak nożem uciął skończyło się kilkudniowe dociekanie czy autokar z urlopowiczami ze Śląska miał aktualne badania techniczne, co to za firma, jaki był stan opon i czy aby kierowca nie był zbyt lekkomyślny.
Bronisław Geremek pędzący na „czołówkę” to zapewne jakieś nagłe zamyślenie się nad losami Polski i Europy lub zatroskanie destrukcyjną działalnością braci Kaczyńskich.
Dziś przypominam sobie ciszę w mediach po niedawnej śmierci księdza profesora Mieczysława Alberta Marii Krąpca, umysłu o potędze na skalę światową i inicjatora powstania Powszechnej Encyklopedii Filozofii – pierwszego takiego dzieła w dziejach kultury polskiej i jednego z nielicznych w świecie. Nawet odejście takiego wielkiego Polaka nie skłoniło salonowych mediów do poinformowania o tej stracie. Nawet nie stworzono pozorów przyzwoitości.
Kiedy obserwuję dzisiaj eskalację przypisywanych Geremkowi zasług, cnót i wpływu na dzieje ludzkości to czuję, że przekraczana jest jakaś granica rozsądku i umiaru. Powstaje też wrażenie, że środowiska lewacko-liberalne maja jakąś słabość do tworzenia kultów jednostki, ludzi bogów, pięknych i poprzez brak jakichkolwiek wad, wprost nieludzkich.
Komorowski "Geremek dla ojczyzny wyprułby sobie żyły"
Bartoszewski "straciliśmy największego politycznego myśliciela ostatnich dziesięcioleci"
Żakowski „Geremek był jedynym Polakiem, no może poza Papieżem..."
„Był nie tylko symbolem polskiej dyplomacji. To był wielki, piękny Europejczyk, jeden z najpiękniejszych Europejczyków XX w. Wynosił nas ponad wszystkie nasze kompleksy narodowe. Jednocześnie był człowiekiem, który zawsze potrafił słuchać”
,„Jeżeli głowy potężnych państw, Stanów Zjednoczonych i Francji miały jakiś trudny problem to dzwoniono do Geremka”
Katarzyna Kolenda-Zaleska „mądrzejszyniż my wszyscy razem wzięci"
Ten sam Żakowski jeszcze nie tak dawno jako gość programu Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, Jana Pawła II i Jacka Kuronia nazywał postaciami tego samego formatu.
Krytyków Geremka Adam Michnik nazywa „rodzimą kołtunerią”. O profesorze można mówić tylko dobrze, albo morda w kubeł. Szkoda, że tej samej zasady środowisko Michnika nie stosowało w swojej gazecie odnośnie Powstańców Warszawskich, Prymasa Tysiąclecia, Zofii Kossak-Szczuckiej i innych wielkich rodaków, na których tle Geremek nie wygląda na giganta.
Patrzę na to wszystko jednak ze zrozumieniem, gdyż środowisko Agory i sojuszników, dzisiaj po tej stracie zaczyna dostrzegać swój wielki i niewybaczalny błąd zaniechania.
Wiara w to, że na zawsze przejęło się rząd dusz rodzi wielką pychę. Pycha ta zaś doprowadza do tego, że zamiast rozsądnie, mając tak wielką moc, wyprodukować, choć kilka autorytetów mniejszych to wypuszczano na rynek świtę samych klakierów, potakiwaczy i komplemenciarzy. Co zrobić z tym fantem teraz, kiedy zabrakło Kuronia i Geremka, a naturszczyk Wałęsa i Adam Michnik, kiedyś z nadętymi aureolami, dziś niemal jednocześnie złapali gumy?
Ławka rezerwowych jest pusta, chyba, że ktoś za wartościowych zmienników uzna Lizuta, Niesiołowskiego, Lityńskiego, Widackiego, Celińskiego czy Czecha.
Prawdziwa strata po kimś znaczącym i bliskim jest rozpoznawalna dopiero po dojmującej pustce, jaką powoduje nagły brak takiej osoby. Doskonale rozumiem to uczucie wśród apologetów Bronisława Geremka.
Ja jednak nie będę udawał, że ta wczorajsza wiadomość jest odbierana przeze mnie tylko jak wieść o śmierci sąsiada z osiedla, którego znałem tylko z widzenia. Może to i niepoprawne, ale nie czuje wokół siebie pustki.
Współczuję rodzinie i żal mi Bronisława Geremka jako zwykłego człowieka pełnego zalet i wielu wad, który zginął tragicznie. Podobnie ubolewam nad nagła śmiercią sześciu osób w wypadku autokarowym. Przykro mi również, że te sześć ofiar tak nieprzyzwoicie i nagle odeszło w zapomnienie, choć przez kilkadziesiąt godzin stanowiły niezły żer dla ekipy TVN24.
Równie przykro było mi wtedy, gdy nie pokazano relacji z pogrzebu Gustawa Holoubka z racji niepoprawnych politycznie wystąpień niektórych uczestników uroczystości, a zwłaszcza najbardziej poruszającego jakie słyszałem w życiu Wyznania Wiary odmówionego przez Piotra Fronczewskiego.
Zostawcie Polakom decyzję, kogo, za co i jak długo mają opłakiwać. Zróbcie, chociaż tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)