Tomaszek Niechcic, syn Bogumiła i Barbary to nie było zbyt udane dziecko. Ilość zgryzot, problemów i kłopotów, jakich dostarczył swoim rodzicom wystarczyłaby aż nadto na kilka rodzin. Pech polegał na tym, że łatwowierna matka, wierząc wbrew wszelkim racjonalnym przesłankom w poprawę syna, chroniła go przed surowością ojca za pomocą, kłamstw, przemilczeń i zasłaniania go własna piersią.
Lądujący zawsze na cztery łapy Tomaszek, rósł w poczuciu bezkarności i pewności, że każde kłamstwo, wybryk czy kompromitacja rodziny ujdzie mu na sucho.
Ojciec Bogumił, choć czasem wybuchał i używał swojej ciężkiej ręki, z czasem zawsze dawał za wygraną i dla świętego spokoju ustępował żonie zapewniającej o rychłej zmianie na lepsze.
Z czasem wszyscy już tak zobojętnieli, że bezrefleksyjnie przysłuchiwali się głupotom, jakie wygadywał, cudom, jakie obiecywał i wspaniałym wizjom, jakie roztaczał na przyszłość nieudany synalek. Czego tam nie było? Po każdorazowym braku promocji najpierw łgał w żywe oczy, że przeszedł do następnej klasy. Po wyrzuceniu go ze szkoły rozpościerał publicznie wizję, jak to on wynajdzie maszynę parową nowego typu. Rodziców zapewniał, że lada moment odzyska utracony po powstaniu majątek Jarosty. Coraz więcej, pił, kradł i otaczał się podobną do siebie kompanią kłamców, cwaniaków i utracjuszy.
Pierwszego września nasi milusińscy wrócą do szkół. W przemienionej w II Irlandię Polsce, każde nawet najbiedniejsze dziecko wyruszy w tą drogę z domu zaopatrzonego w komputer przez kochanego premiera Tuska. Zamiast ciężkiego i niewygodnego plecaka na wątłym grzbiecie, w dłoni każdego ucznia i uczennicy znajdzie się obiecany „laptop zamiast tornistra”. Wiejska dziatwa podąży do szkół bezpiecznymi drogami, na których nie zdarzają się już wypadki dziesiątkujące młode pokolenie za czasów Pis-u.
Archiwa IPN-u będą szeroko otwarte przez specjalny już powołany, jak zapewnia premier, zespół ekspertów, o którym vice premier Schetyna na pytanie dziennikarza, „kto w nim zasiada” mówi, że tak naprawdę to jeszcze nie powstał.
Wszyscy obgryzając paznokcie i trzymając się za portfele odliczają czas do momentu, aż ziści się zapewnienie wypowiedziane przez Donalda Tuska z ekranu telewizora prosto w oczy rodaków „Wiemy jak obniżyć ceny”.
Kłamstw, nieziszczonych cudów i coraz bardziej niewiarygodnych obietnic bez pokrycia będzie przybywało w miarę jak pełniące rolę Barbary Niechcic media z TVN-em i GW na czele będą zakrywały własna piersią oszustów wyborczych, bałamutników i manipulatorów, którzy sprawców wszystkich nieszczęść ciągle upatrują wśród poprzedników.
Na razie medialna matka wystarcza by maskować, tuszować i odwracać uwagę od syna nieudacznika, którego przecież sama wydała na świat.
Jak długo uda się chronić naszego Premiera-Tomaszka przed ciężką ręką Bogumiła, którym jesteśmy my, wszyscy oszukani?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)