Przez dwa lata Polska i cała światła Europa cierpiały z powodu upadku obyczajów, języka nienawiści i chamstwa, jakie na scenę polityczną rzekomo wprowadziły znienawidzone pisowskie rządy. Cierpiały wrażliwe dusze dziennikarzy od Gazety Wyborczej po TVN. Trząsł się ze zgorszenia Władysław Bartoszewski, a arcybiskupi Gocłowski i Życiński od rana do wieczora pozostawali w blokach startowych, gotowi w każdej chwili ruszyć przed kamery i wyrazić swój niepokój związany z upadkiem obyczajów.
Ci nastawieni jeszcze bardziej patriotycznie ruszali do Niemiec, Francji, Hiszpanii by nagłaśniać dziejący się w Polsce dramat i zapobiec rodzącej się dyktaturze.
W auli Uniwersytetu Warszawskiego zaprotestowała cała plejada intelektualistów od Hołdysa po Wajdę.
Olbrychski z Kondradem ruszyli do boju, Ewelina Flinta koncertowała w „Białym miasteczku”, do którego Najsztub dowoził rosół. Teren przed siedzibą dyktatora Kaczyńskiego stał się w tamtych dniach polskim Placem Niebiańskiego Spokoju, gdzie krwawa junta rozprawiała się z bezbronnymi pielęgniarkami.
W końcu, po dwóch latach „elity” odetchnęły z ulgą, a wraz z nimi „młodzi i wykształceni z dużych miast”.
Reszta prymitywnego plebsu, co to nie ma szkół, obycia i za grosz inteligencji przeciera dziś ze zdumieniem oczy. To tak miała wyglądać ta normalność? Dlaczego nikt się nie oburza na wszechobecne chamstwo? Gdzie się podziali ci wszyscy intelektualiści i wrażliwcy?
Nosiciele standardów etycznych lżą głowę państwa, a na ich czele stoi król żołądkowej, wyjątkowo perfidna szuja i cham Palikot. Wtóruje mu pierwszy elektryk RP, a wicemarszałek sejmu Niesiołowski staje się bożyszczem mediów, gotowym w każdej chwili opluć, kogo trzeba.
To maja być te standardy, miłość i zaufanie? Nie dziękuję. Ja wysiadam.
Wolę dołączyć do tych słabo wykształconych, już niemłodych z małych miasteczek i wsi. Tam prędzej odnajdę moja Polskę i ucieknę od chamstwa, zakłamania, obłudy i „niekwestionowanych autorytetów”.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)