Kiedyś śledził uważnie jamajską prasę. Dzisiaj Bronisław Komorowski nie sięga aż tak daleko. Standardy czerpie wprost od byłego kierownika kołchozu, prezydenta Białorusi Łukaszenki.
Wczoraj Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich Sejmu ustaliła jednogłośnie, iż następne jej posiedzenie w sprawie uchylenia immunitetu Zbigniewowi Ziobro odbędzie się we wrześniu. Zbigniew Ziobro nie podejrzewając podstępu udał się do Krakowa.
Rano Niesiołowski z Komorowskim o 9 rano zagrali zgodnie z tradycją nocnej zmiany. Nagle zwołali posiedzenie komisji na 10.30 wiedząc, że Zbigniew Ziobro nie będzie w stanie dotrzeć na czas. Aby stworzyć pozory praworządności o godzinie 9.07 wysłano faks do biura posła w Krakowie z powiadomieniem, by o godzinie 10.30 udawać przed kamerami wielkie zdziwienie, że poseł się nie stawił.
To wydarzenie oczywiście nie zaniepokoi „młodych i wykształconych z dużych miast” ani „niekwestionowanych autorytetów”. Nic złego się przecież nie dzieje, jeżeli demokrację deptają eleganckie buty światłych europejczyków. Wystarczy przecież, że z tych butów nie wystaje słoma, a reszta nie ma żadnego znaczenia.
Lada moment Chlebowski czy inny Karpiniuk wystąpi zapewne na konferencji prasowej jak tylko nauczy się na pamięć tego, co zleciło na dziś biuro prasowe premiera Tuska.
Dzięki takiemu wysokiemu medialnemu profesjonalizmowi można będzie jako sukces i spełnienie wyborczych obietnic przedstawić wczorajszy powrót pierwszego Polaka z Londynu. „Młodzi i wykształceni z dużych miast” nawet nie zauważą kajdanek na jego rękach.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)