320 obserwujących
2286 notek
2318k odsłon
739 odsłon

Bezczelność i buta komucha Millera

Wykop Skomentuj5

 Na początek przytoczmy słowa metropolity krakowskiego, kardynała Stanisława Dziwisza, które bardzo zbulwersowały kumucha Leszka Millera, członka biura politycznego KC PZPR, i absolwenta kuźni partyjnych kadr czyli Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy komitecie centralnym partii:

„W społeczeństwie demokratycznym rządzi większość. Pluralizm poglądów i postaw ludzi tworzących nasze społeczeństwo jest faktem. Przyjmujemy ten fakt do wiadomości. Tym niemniej trzeba jasno stwierdzić, że wierność prawdzie obowiązuje wszystkich, również prawodawców. Prawdy nie ustala się przez głosowanie, dlatego nawet parlament nie jest powołany do tworzenia odrębnego porządku moralnego niż ten, który jest wpisany głęboko w serce człowieka, w jego sumienie”

To jest sama esencja prawdy, która docierać powinna nawet do umysłów tych inteligentnych i przyzwoitych ludzi, którzy nie wierzą w Boga. Prawdy bowiem nie można przegłosować jakąś większością, ani nie leży ona nigdy, jak często plotą idioci, po środku. Po prostu ona zawsze leży tam gdzie leży i żadne demokratyczne procedury nie są w stanie tego zmienić.

Na to mocne uderzenie w stół kardynała odezwały się millerowskie czerwone nożyce mówiąc:

„To jest norma istniejąca w państwie wyznaniowym, gdzie prawo stanowione przez parlament wynika z doktryny religijnej. To jest Iran Chomeiniego, a nie nowoczesne państwo polskie (…)

Skierujemy list do prezydenta, który jest strażnikiem konstytucji, aby prezydent zechciał się ustosunkować do tych wypowiedzi. W liście zawrzemy pytanie, czy pan prezydent Komorowski podziela pogląd kardynała Dziwisza. Gdyby podzielał, to oznacza, że konstytucja nasza powinna być znowelizowana tak, aby uwzględniła Ewangelie, cztery ewangelie dokładnie mówiąc, a posłowie przed podjęciem decyzji w sejmie powinni konsultować się w swoich diecezjach i realizować instrukcje Episkopatu. Otóż nie sądzę, aby to był model państwa polskiego, który powinien być budowany i utrwalany”

Kiedy ustawą z dnia 10 lutego 1976 wprowadzono do Konstytucji PRL „komunistyczną ewangelię” mówiącą, że Polska jest państwem socjalistycznym (w miejsce dotychczasowego określenia – państwo demokracji ludowej), a PZPR – przewodnią siłą narodu w budowie socjalizmu, zaś PRL w swej polityce umacnia przyjaźń i współpracę ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich i innymi państwami socjalistycznymi, zapisy te wywołały protesty społeczne.

Na próżno wertować archiwa i szukać sprzeciwu trzydziestoletniego wówczas komucha Millera, który  przestrzegałby przed tym, że posłowie „przed podjęciem decyzji w sejmie powinni konsultować się w swoich decyzjach i realizować instrukcję” jednej partii politycznej oraz wrogiego obcego mocarstwa, które tę partię kontroluje.

Wówczas Miller znał swoje miejsce w szeregu tych, którzy pragną z upodlenia i zniewolenia Polski przez Kreml czerpać materialne oraz polityczne korzyści.

Nie wiem czy w mózgownicy tego czerwonego kanciarza więcej jest cwaniactwa czy inteligencji, ale nie ulega wątpliwości, że jedno wie on na pewno.

W poważnym i sprawiedliwym państwie to nie szarzy poczciwi i naiwni członkowie Solidarności grzebaliby dzisiaj w śmietnikach, ale on i jego partyjni towarzysze, jeżeli oczywiście założymy wspaniałomyślność i miękkie serca tego państwa. Normalnie takich kolaborantów i zdrajców państwo wsadziłoby natychmiast za kratki. Jeżeli już nie za przynależność do wierchuszki PZPR to choćby za ratowanie owej formacji kroplówką w postaci „moskiewskiej pożyczki” zaciągniętej na Kremlu z zasobów KGB.

Gdyby „strażnik konstytucji” Miller rzeczywiście chciał, aby była ona obowiązującym, jako ustawa zasadnicza prawem to powinien czym prędzej dążyć do takiej jej nowelizacji, która zapewniłaby legalność politycznej partii finansowanej przez służby specjalne wrogiego kraju, bowiem nawet w dzisiejszym jej brzmieniu, gdyby Polska respektowała prawo i istniał prawdziwy strażnik konstytucji to Miller powinien natychmiast trafić do celi pod klucz, a jego partia błyskawicznie zostać zdelegalizowana.

Może towarzysz Miller wskaże, choć jeden poważny i demokratyczny kraj w Europie czy na świecie gdzie na czele legalnej partii politycznej stoi człowiek, o którym powszechnie wiadomo, że na reanimowanie swojej formacji osobiście przyjmował pieniądze od służb specjalnych wrogiego mocarstwa?

Fakt okrągłostołowej zdrady i dopuszczenie beneficjentów zbrodniczego systemu i ideologii do legalnego oraz normalnego politycznego krwiobiegu mści się dzisiaj ich coraz bardziej widoczną butą, arogancją i bezczelnością.

Oto wielki (162 cm wzrostu) przywódca „lewicy” kreuje się na strażnika konstytucji i świeckości w demokratycznym państwie prawa i jednocześnie puszcza oko do tej całej szemranej czerwono-różowej hałastry, mówiąc, że to prawo ma gdzieś.  

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale