0 obserwujących
38 notek
6466 odsłon
  706   0

Agrest zamiast winogron

 

Stosowanie podwójnych standardów leży u źródeł dzisiejszych konfliktów rozpalających do czerwoności debatę publiczną.

Redaktor Warzecha wytyka, że „pieprzący dziadek” Ziemkiewicza wywołał większy klangor medialny niż na przykład „jebaka” Władyki.

Atak Kaczyńskiego na „niemiecki Dziennik” czy „nie-akowską” zetkę sprowadził na niego medialne gromy.

Zastanówmy się skąd się to wszystko bierze? Dlaczego od lat jednym wolno więcej, podczas gdy innym nie wolno prawie nic?

Otóż moim zdaniem genezą tych patologii jest „Okrągły stół”. To właśnie tam zapoczątkowano podział na wyznawców jedynej, mającej obowiązywać prawdy i tych, których trzeba tępić i zwalczać, jeżeli ośmielą się krytykować bądź podważać przyjętą drogę, zatwierdzone i nietykalne autorytety lub, co nie daj Boże, podszczypywać „Ojców Polskiej Demokracji”.

Przez te dwadzieścia lat wychowano pokolenie, które stosowanie podwójnych standardów wyssało z Gazety Wyborczej, różnych zetek, TVN-ów czy Polsatów i nie widzi w tym niczego złego czy niestosownego.

Te wszystkie wzniosłe gadki o wolności słowa, swobodzie wyrażania poglądów, równości, wychodziły ze słodkich ust ludzi, którzy tak na prawdę w głębi duszy nie byli większymi demokratami niż ich okrągłostołowi towarzysze. Tak na prawdę to wskazano nam wtedy kolejną „przewodnią siłę narodu”, przed która trzeba bić pokłony, a kto tego nie akceptuje ten śmiertelny wróg.

Wina leży również i po stronie tych dziennikarzy, uważanych powszechnie za „prawicowych”.

W obronie, atakowanych „niemieckiego Dziennika” czy obecnie Zetki, zabrało głos tylu hipokrytów z prawa i lewa, że aż prosi się o przypomnienie ataków na Radio Maryja.

W 2005 roku wielkim hitem okazała się akcja młodzieżówki Unii Wolności, której członkowie spalili marzannę symbolizującą Radio Maryja.          

Ubaw był po pachy zarówno dla polityków jak i dziennikarzy, więc te wrażliwe na krytykę wobec siebie stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe i prasa informowały widzów, słuchaczy i czytelników z lubością, że

"Wykonany ze słomy radioodbiornik z napisem "Radio Maryja" i doprawionymi papierowymi rogami spalili i wrzucili do jednego z łódzkich stawów działacze Młodego Centrum, młodzieżówki Unii Wolności.”

Dlaczego nikt nie stawał w obronie, nie bił na alarm, nie krzyczał „Tak nie można!!!”?

Niesiołowski nazwał Radio Maryja "wybitnie szkodliwą dla Polski rozgłośnią radiową, grupującą ludzi marnych i ograniczonych pod każdym względem". Czy media stanęły obronie atakowanych? Czy Monika Olejnik, Jacek Żakowski, Tomaszowie Lis i Wołek zalali nas falą krytyki skierowanej wobec Stefana Niesiołowskiego?

Jak reagowano napsycholi od Rydzyka”, mędrca Wałęsy?

Do tego, że są ludzie i media, których można bezkarnie gnoić, poniżać i nimi pogardzaćprzyzwyczajano nas przez lata.

Przywykli do tego nawet tak zwani „prawicowi” dziennikarze. Doszło nawet do tego, że ci nieliczni,którzy stają w obronie toruńskiej rozgłośni stają się kolejnymi kandydatami do rozjechania.

Kiedyś za komuny zdarzali się artyści czy kabarety, które w bardziej lub mniej zawoalowany sposób krytykowały bądź ośmieszały rządzących. Dzisiaj nawet te środowiska wytresowane przez ostatnie lata prześcigają się w dogadzaniu salonowi i w jak najszybszym reagowaniu na bieżące nagonki.

Gwarantuje to ciągła obecność na antenie i nadymanie popularności. Przykładem może być utwór „Strach się bać” grupy Lady Pank, nagrany podczas czarnej nocy rządów junty Kaczyńskiego, czy słynne „Moherowe Berety” Big Cyca po sejmowej przemowie Tuska na temat moherowej koalicji.

Ostatnio furorę robi nagrany na 20 rocznicę wyborów 4 czerwca 1989 utwór pomorskiej, metalowej kapeli Holy Smoke, poświecony Lechowi Wałęsie, z taki fragmentem tekstu:
"Radio Maryja, dostanie w ryja, będzie nagonka, banda i chryja"

Kiedyś w „Kabarecie Starszych Panów” bodajże Wiesław Michnikowski i Mieczysław Czechowicz, jako komiczni oszuści planowali sprzedawać ogolony z włosków agrest, jako winogrona.

Otóż my wszyscy spożywamy obecnie właśnie takie oto owoce wolności słowa, w postaci pozbawionego włosków agrestu i większość z nas uwierzyła, że są to prawdziwe winogrona.  

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale