Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów
173
BLOG

Ech te emerytury...

Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów Gospodarka Obserwuj notkę 0

Na fejsbukowym profilu jednej z Koleżanek znalazłem tekst pana Andrzeja Jaworskiego "Uwaga, Podróbka Obywatelska poważnie majstruje przy naszym systemie emerytalnym". Postanowiłem się nawet do niego odnieść...

Najpierw może sam tekst (mam nadzieję, że Autor nie będzie miał nic przeciwko temu)...

Już w styczniu 2009 Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło propozycję reformy systemu emerytalnego poprzez wprowadzenie możliwości wyboru co do ubezpieczenia w II filarze. Pracownik sam decydowałby, czy jego składka w wysokości 7,3 % ma być pr...zekazywana do ZUS czy do OFE. Stanowisko PiS zostało przedstawione przez posłanki Aleksandrę Natalli-Świat i Małgorzatę Sadurską ale zostało natomiast odrzucone przez senatorów PO, panów Rockiego i Misiaka.

Propozycja PiS została wypracowana w oparciu o następująca diagnozę systemu OFE po niemal 10 latach jego funkcjonowania:

  • Brak konkurencji cenowej co do prowizji pobieranych przez OFE, niemal wszystkie pobierały maksymalną ustawową prowizję
  • Niezadowalające wyniki inwestycyjne OFE, porównywalne z oprocentowaniem depozytu bankowego, spowodowane zasadami obliczania minimalnej stopy zwrotu, polegającej na uśrednieniu stopy zwrotu samych OFE. Brak jest więc zewnętrznego miernika opłacalności inwestycji
  • Uzależnieniu emerytury od wyników gry giełdowej, co oznacza niskie emerytury osób osiągających wiek emerytalny w okresie bessy

Zagadnienie reformy emerytalnej powraca po niemal dwóch latach po podjęciu go przez PiS. Dodatkowo, z całą ostrością ujawniły się problemy budżetu będące skutkiem trzech lat braku reform rządu Platformy i PSL.

3 grudnia 2010 posłowie klubu parlamentarnego PiS, w tym prezes Jarosław Kaczyński i wiceprezes Beata Szydło spotkali się z minister pracy Jolantą Fedak, aby przedyskutować propozycje pani minister przedstawiane w ostatnich miesiącach. Zauważalna jest zbieżność ocen systemu emerytalnego, ale także różnice- pani minister proponuje ostatnio po prostu zawiesić w całości składkę do OFE.

Rząd Donalda Tuska nie jest w stanie wypracować konsekwentnego stanowiska co do OFE i od wielu miesięcy wprowadza niepokój u obywateli i na rynek kapitałowy. Wynika to faktu, iż trzech konkurujących polityków usiłuje wpłynąć na szefa rządu: Jacek Rostowski, Michał Boni i Jan Bielecki. System emerytalny jest zakładnikiem walki o wpływy tych osób.

Wydarzenia ostatnich miesięcy potwierdzają stanowisko ze stycznia 2009, dlatego Prawo i Sprawiedliwość opracuje i złoży projekt ustawy dającej obywatelom możliwość wyboru pomiędzy ZUS a OFE. Osoby które mają większe zaufanie do rynków kapitałowych, będą mogły wybrać OFE. Taka emerytura będzie wyższa lub niższa do możliwej uzyskania w ZUS. Osoby które wolą polegać na instytucji państwowej jaką jest ZUS, wybiorą świadczenie o pewnej wysokości.

Oczekujemy, że organizacje pracodawców, które zwykle opowiadały się za liberalizacją przepisów i swobodą wyboru ekonomicznego, poprą propozycję PiS. Prawo i Sprawiedliwość będzie zabiegało o szersze poparcie społeczne dla swoich propozycji, aby projekt nie tknął w „zamrażarce” sejmowej, co spotkało np. ustawę o podatku bankowym będący alternatywą wobec podwyżki VAT forsowanej przez rząd.

 

 

A teraz moje uwagi...

 

Czytam sobie

"(...)Już w styczniu 2009 Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło propozycję reformy systemu emerytalnego

[...]

Wydarzenia ostatnich miesięcy potwierdzają stanowisko ze stycznia 2009, dlatego Prawo i Sprawiedliwość opracuje i złoży projekt ustawy (...)"

 Znaczy się co, pp. posłanki Aleksandra Natalli-Świat i Małgorzata Sadurska rzuciły wtedy ot tak sobie propozycje na zasadzie "zróbmy może to"? Czy też miały wtedy przygotowany projekt tej "propozycji"?

 Powiem szczerze, nie podobają mi się niestety obie opcje :/

 Bo jeżeli miały wtedy gotowy projekt, to po jakie licho PiS ma teraz ponownie "opracować i złożyć projekt ustawy"? Czyżby ten projekt był, aż tak "dobry", że trzeba go po niecałych dwóch latach poprawiać? Jeżeli tak, to powiem szczerze, dobrze, że nie udało się go wtedy przepchnąć...

 A jeżeli nie miały wtedy projektu, to jest to dla mnie dziecinne zachowanie, kiedy poseł/posłowie przedstawia/ją propozycje reformy, bez żadnych projektów...

 

  

"(...)Prawo i Sprawiedliwość opracuje i złoży projekt ustawy dającej obywatelom możliwość wyboru pomiędzy ZUS a OFE. Osoby które mają większe zaufanie do rynków kapitałowych, będą mogły wybrać OFE. Taka emerytura będzie wyższa lub niższa do możliwej uzyskania w ZUS. Osoby które wolą polegać na instytucji państwowej jaką jest ZUS, wybiorą świadczenie o pewnej wysokości.(...)"

 Co znaczy "o pewnej wysokości"? Czy Prawo i Sprawiedliwość, chce mi dzisiaj (kiedy mam 30 lat) zagwarantować "pewną wysokość" mojej emerytury? "Pewną" czyli jaką?

 

Co znaczy "Osoby które mają większe zaufanie do rynków kapitałowych, będą mogły wybrać OFE. Taka emerytura będzie wyższa lub niższa do możliwej uzyskania w ZUS"??

Czy jeżeli wyjdzie tak, że najniższa emerytura z OFE będzie DWA RAZY większa od emerytury z ZUS (bądź odwrotnie, to ta z ZUS będzie DWA RAZY większa od tej z OFE), to Prawo i Sprawiedliwość nie pochyli się z troską nad losem osób otrzymujących aż tak "rażąco niskie świadczenia"?

 

  

"(...)Propozycja PiS została wypracowana w oparciu o następująca diagnozę systemu OFE po niemal 10 latach jego funkcjonowania:(...)"

 I tutaj wymienia się brak konkurencji cenowej, niezadowalające wyniki i emeryturę zależną od wyników giełdowych... i ani słowa o wpływie sytuacji demograficznej (czyli ilości urodzonych przyszłych faktycznych płatników emerytur) na wypłacane przez ZUS emerytury.

 A przecież obecny system (czy to z ZUS+OFE czy też tylko ZUS) nie wytrzyma sytuacji, w której dwoje przyszłych emerytów (rodzice) mają 1-2 przyszłych faktycznych płatników emerytur (dzieci)... To nawet gimnazjalista potrafi policzyć: jeżeli 1-2 faktycznych płatników emerytur (dzieci) będzie oddawać do ZUS prawie połowę swoich zarobków, to w sumie wpłacą prawie pensję, którą trzeba będzie obdzielić dwóch emerytów (rodzice). Czy za prawie połowę pensji pracującego syna, stać będzie emerytowanego ojca na godne życie? No mam bujną wyobraźnię, ale takie sytuacji jako standard nie potrafię sobie wyobrazić...

  

I może jeszcze raz...

"(...)Propozycja PiS została wypracowana w oparciu o następująca diagnozę systemu OFE po niemal 10 latach jego funkcjonowania:(...)"

 I tutaj wymienia się brak konkurencji cenowej, niezadowalające wyniki i emeryturę zależną od wyników giełdowych...

  

BRAK KONKURENCJI CENOWEJ. A czego można się spodziewać, kiedy na rynku brak jest PRAWDZIWEJ KONKURENCJI i PRAWDZIWEJ MOŻLIWOŚCI WOLNEGO WYBORU?? Przecież wystarczyło przyjrzeć się rynkowi taksówek, który jest w sposób podobny do rynku OFE koncesjonowany. W Białymstoku jest kilka(naście) korporacji taksówkarskich. A wszystkie biorą tyle samo za kilometr i dają takie same rabaty... Czego więc można było się spodziewać się po OFE? Że w sytuacji, w której KAŻDY Podatnik jest skazany na ich usługi, zaczną rywalizować wielkością marży?? Akurat tym czymś, o czym zazwyczaj informuje się po cichu, gdzieś na końcu, jeżeli w ogóle?...

  

EMERYTURA ZALĘŻNA OD WYNIKÓW GIEŁDOWYCH. No przepraszam, a czy posłowie, którzy wtedy głosowali za tą ustawą nie widzieli w niej zapisów, które uzależniały emerytury od wyników giełdowych? Czy może nie czytali ustawy, a zagłosowali tak, jak kazał szef partii?

 A przy okazji pytanie: Czy PiS planuje jakieś konsekwencje względem obecnych swoich członków, którzy 10 lat temu głosowali ZA "emeryturami zależnymi od wyników giełdowych"?

 

Przepraszam, ale pusty śmiech mnie ogarnia jak czytam

"Prawo i Sprawiedliwość opracuje i złoży projekt ustawy dającej obywatelom możliwość wyboru pomiędzy ZUS a OFE"

a zaraz potem

"Oczekujemy, że organizacje pracodawców, które zwykle opowiadały się za liberalizacją przepisów i swobodą wyboru ekonomicznego, poprą propozycję PiS."

Czy PiS nazywa "swobodą wyboru" sytuację, w której państwo siłą odbiera podatnikowi pieniądze, ale wspaniałomyślnie pozostawia mu "swobodę wyboru" podmiotu, który będzie tę kasę otrzymywał?

To się nazywa "swoboda wyboru" - zgwałci cię Gruby Zdzichu, albo Długi Johny??

 

 

 

I już na koniec...

 

Kiedy słucham naszych mężyków stanu, jak wypowiadają się o emeryturach, kiedy słucham tłumaczeń "Ludzie dłużej żyją... więc musimy podnieść wiek emerytalny", to czuję się, jakby pluli mi w twarz. Dlaczego??

 

Na podstawie ulubionej encyklopedii pana prezydenta:

  • Oczekiwana długość życia mężczyzny, to: 71,18 lat
  • Oczekiwana długość życia kobiety, to: 79,44 lat (dowodzi to przy okazji tezy, że kobiety żyją dłużej, bo nie mają żon)

 

Ale za to wiek emerytalny wynosi obecnie

  • 60 latdla kobiet
  • 65 lat dla mężczyzn

 

Czyli wychodzi na to, że mam pracować do 65 roku życia (na razie, bo przecież ten wiek trzeba podnieść), żeby móc się później cieszych "szczęśliwym życiem emeryta" przez (statystycznie) 6,18 lat... NO REWELACJA!!

 

W takim razie wolę, aby politycy oddali mi zabrane siłą 45% mojej pensjii przestali interesować się moimi ostatnimi sześcioma latami życia... to się nazywa SWOBODA WYBORU...

 

A jeżeli sam nie zadbam o poziom życia w tych ostatnich sześciu latach, to albo spędze je w pracy (co i tak może nastąpić, jeżeli politycy podniosą wiek emerytalny do 70 lat -- a licho wie, co im strzeli do przepełnionych troską głów w ciągu następnych 33 lat [wtedy będę miał akurat 65 lat, czyli obecny wiek emerytalny]), albo na garnuszku Caritasu bądź innej organizacji, która będzie miała wpisane w statucie "opieka ludźmi miekszającymi pod mostem"... to się nazywa KONSEKWENCJE SWOBODY WYBORU...

 

Maciej Juchno

 

Powyższy tekst NIE JEST oficjalnym stanowiskiem Fundacji Klub Konserwatystów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka