Strefa euro trzęsie się w posadach... Grecja bankrutuje... Zadłużenie Włoch sięga prawie 2bln euro... Zegar długu Polski również cyka nieubłaganie... a tymczasem „producenci” bydła i mleka wpadli na pomysł promocji wydzieliny gruczołu mlekowego swoich podopiecznych oraz produktów pochodnych tej wydzieliny...
W tym celu powstał Fundusz Promocji Mleka (założony przez Polską Izbę Mleka oraz Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka), który wpadł na pomysł trzyletniej kampanii promocyjnej, której koszty mają wynieść około 12mln zł... PIM oraz PFHBiPM wrzuciły do kasy Funduszu 4,6mln zł, a resztę (czyli około 7,4mln zł) ma dać UE do spółki z budżetem państwa...
A o tym wszystkim informują media chwilę po expose premiera, w którym odgrażał się on między innymi likwidacją bądź ograniczeniem różnych ulg oraz wprowadzeniem pełnego równouprawnienia kobiet i mężczyzn w kontekście wieku przejścia na, opłacany w systemie ratalnym z góry przez kilkadziesiąt lat w postaci różnych podatków i ZUS-ów, państwowy wikt (nawiasem mówiąc, to coś jak kredyt argentyński – tyle że w wykonaniu państwa jest legalny)...
Założycieli Funduszu Promocji Wydzieliny Gruczołu Mlekowego zatrwożyły niepokojące statystyki. Okazuje się, że w porównaniu do Francuzów czy Niemców potomkowie Piasta, Lecha i Popiela spożywają „co najmniej dwa razy mniej” produktów mlecznych...
Na razie nie jest znane „ile razy mniej”, w porównaniu z Francuzami czy Niemcami, „konsumujemy” szynki parmeńskiej, prezerwatyw czy też europejskich koszulek... Te, i inne produkty (a z nimi Podatnicy-Sponsorzy), czekają na swój Fundusz Promocji...
Swojej akcji doczekały się zaś „Owoce w szkole” (12,3mln EUR /75% UE, 25% Polska/ w roku szkolnym 2011/2012)... Nawiasem mówiąc (chyba w cichym związku z tą akcją) państwo wzięło się za (na razie) delikatne zwalczanie konkurencji owoców w szkole, czyli batonów, chipsów, itp., nasyłając na szkolne sklepiki kontrole NIK...
Które to kontrole, ze zgrozą odkryły, że szkoła podstawowa nr 1 w Łapach miała najniższy wskaźnik uczniów z nadmierną nadwagę (spośród 52 skontrolowanych szkół), i to pomimo istnienia na jej terenie sklepiku kuszącego młode pokolenie niezdrowym i kalorycznym jedzeniem... Niestety sklepiku nie można zamknąć, należy mieć jednak nadzieję, że może jakiś urzędnik wpadnie na pomysł wprowadzenia kalorycznych kartek dla dzieci – nadwaga nam się szerzy, a jej znowu depczą po piętach otyłość ze swoją siostrą chorobliwą otyłością, czas więc na reglamentację kalorycznych produktów – zapewne żyją jeszcze osoby odpowiedzialne w PRL-u za proces reglamentacji kalorycznego ze wszech miar cukru – ich doświadczenie może być tutaj nieocenione...
Na koniec wróćmy jednak do wydzieliny gruczołu mlecznego trawojadów... Mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że powodzenie akcji promocyjnej (i innych związanych z nią działań) pociągnie za sobą zwiększenie mlekodajnych inwestycji (jakoś trzeba będzie zaspokoić ten sztuczny wzrost zainteresowania – np. szkoły, które zamawiają finansowane z takich programów mleko, tylko dlatego, że jest finansowane przez innych)... a to, zaraz po wyschnięciu źródełek fundujących szeroko rozumianą Promocję Mleka, „zaskoczy” nas mleczną górką... w międzyczasie też może nastąpić pewna migracja z grupy „producenci bydła” do grupy „producenci mleka”, co znowu może mieć wpływ na „ileś tam razy mniejsze” spożycie „produktów pochodnych wołowiny”...
A nad tym wszystkim będą musieli się z troską pochylić, i tak zapracowani, posłowie...
Tekst NIE JEST oficjalnym stanowiskiem Fundacji Klub Konserwatystów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)