Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów
268
BLOG

Łangalis: Rekordowa inflacja

Klub Konserwatystów Klub Konserwatystów Gospodarka Obserwuj notkę 0

W listopadzie zanotowaliśmy rekordową od wielu lat inflację na poziomie 4,8% (liczoną do listopada 2010 roku). Jeżeli dodać do tego fakt, że w drugim kwartale przeciętne wynagrodzenie spadło o około 100 złotych, to zobaczymy wreszcie do czego prowadzą nieefektywne rządy.

Nie wiedzieć czemu, ale gdy minister finansów podnosił stawki VAT, to uważał że przyczyni się to do spadku cen żywności i to aż o 0,7% (http://www.tvn24.pl/12692,1667896,0,1,rostowski-zywnosc-stanieje-o-0-7nbspprocent,wiadomosc.html). Tymczasem żywność podrożała o 4,5%, a każdy kto robi codzienne zakupy może powątpiewać nawet w tą wartość. Najbardziej w ciągu roku podrożało oczywiście paliwo i to aż o 19,4%. Trudno znaleźć dziś stację benzynową, gdzie benzyna 95 będzie kosztować poniżej 5,50 zł, a przecież jeszcze w marcu granicą psychologiczną miało być 5 zł. Któż dziś nie chciałby tankować po 5 zł? Kolejny największy skok cen to nośniki energii – 7,9% w skali roku. Nie powinno nikogo dziwić, że tam gdzie państwa najwięcej (gazownictwo, energetyka, rafinerie), tam wzrost cen również najwyższy. Jeżeli państwo może prowadzić jakąkolwiek działalność gospodarczą to tylko przy pomocy ustaw i stosując politykę preferowania monopoli i zakazującej konkurencji. Dlatego od państwowych molochów (PGNiG, Energa, PGE, Enea) najczęściej otrzymujemy rachunki wraz z podwyżkami. To cena za rządy polityków w tych firmach. Bo czy normalny człowiek kierujący normalnym przedsiębiorstwem związałby się kilkunastoletnią umową gazową ze swoim dostawcą po cenach wyższych o ok. 20% od rynkowych, mając w perspektywie jakieś prawdopodobieństwo posiadania samemu surowca? Raczej nie. Ale polityk może, bo nie płaci swoimi pieniędzmi tylko cudzymi. Skoro PGNiG dzięki polskim politykom kupuje drogi gaz, to oczywiste jest, że otrzymując później rachunek z gazowni musimy liczyć się permanentną podwyżką. Z kolei w energetyce mamy do czynienia z klasycznym oligopolem, a jak mówi teoria ekonomiczna, oligopolom nie opłaca się konkurować. W związku z czym zachowują się jak monopoliści, zawyżając jak się da koszty, które przerzuca się, o to będzie niespodzianka, na klientów.

Wraz z podwyżką cen o 4,8% Główny Urząd Statystyczny podał również informację, że w drugim kwartale tego roku średnia płaca spadła o ok. 100 zł w stosunku do poprzedniego kwartału. Czyli Polacy zarabiają przeciętnie 100 złotych mniej, a mają płacić 4,8% więcej za życie. Jak łatwo policzyć, w ciągu zaledwie roku jesteśmy jakieś 8% do tyłu. O tyle mniej możemy sobie pozwolić na zakupy niż rok temu. No cóż – tak kończy się polityka nieudolnego państwa rozrośniętego do absurdalnych rozmiarów (państwowych urzędników plus zatrudnionych w opiece społecznej, ZUSie i KRUSie już jest ok. 550 tysięcy). Potrzeba by naprawdę cudotwórcy, by podwyższając podatki konsumpcyjne obniżyć ich cenę. Wprawdzie niejaki Sławomir Nowak, dziś minister infrastruktury, mówił kiedyś o boskich właściwościach obecnego premiera, ale na razie jakiegokolwiek cudu nie zaobserwowaliśmy ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zamiast tego możemy jedynie doświadczać, jak na koniec roku ładnie wzrasta wartość złotówki. A rośnie po to by minister finansów, ochoczo zaciągający zagraniczne pożyczki, mógł na papierze obniżyć dług. A że przy okazji wywali trochę rezerw walutowych (które przez cały rok skrupulatnie na tą okazję zbierał) to tylko dobrze świadczy o jego wierze w naszą narodową walutę. Oby nadchodzący Nowy Rok okazał się o wiele nudniejszy o mijającego, bo życie w „ciekawych czasach” okazuje się bardzo kosztowne.

Marek Łangalis

Więcej tekstów Autora.


Tekst NIE JEST oficjalnym stanowiskiem Fundacji Klub Konserwatystów.


 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka