Od kilku tygodni obserwujemy spektakl niezwykły. Jest taka osoba życia publicznego (polityk?) która jest po równi ulubieńcem TVN i mediów o. Tadeusza Rydzyka.
Marek Jurek posiada sobie swoją kanapowo-windową partię, w zasadzie nie ma realnego wpływu na nic. Rozrywany jest jednak między programami w TVN, gdzie zasiada jak równy pośród graczy ekstraklasy, a Radiem Maryja gdzie z kolei najczęściej występuje w roli niezrównanego solisty.
Ktoś patrzący na świat przychylnie i dobrotliwie zinterpretuje to zapewne w sposób przychylny dla Marka Jurka. Po prostu jest dobry. Oko lumenkonserwatysty, agenta i w ogóle szui widzi to jednak inaczej. Któraś strona się zasadniczo w ocenie Jurka Marka myli.
Najnowszy odcinek spektaklu przybrał rozmiar wręcz surrealistyczny. Nasz bohater od paru dni hamletyzuje: wystartować czy nie w wyborach uzupełniających do senatu na Podkarpaciu. W TVN-owskiej "Kawie na ławie" Jarosław Kalinowski mówi, że to najlepszy kandydat, człowiek niesłychanej szlachetności. Nie zraża go nawet wrzucone przez kogoś pytanie: co na to kandydat PSL-u? PiS przeciwko Markowi Jurkowi chce wystawić Stanisława Zająca. Obecny w studiu Ryszard Kalisz bohatersko rzuca się z pocałunkiem śmierci szeroko opowiadając, że Stanisław Zając to wspaniały kandydat, znakomity adwokat i w ogóle jego kolega. Wiadomo - w PiS-ie i dla dużej części elektoratu tej partii bycie adwokatem to w zasadzie samo w sobie dostateczny powód, dla skazania wyrokiem karnym. A adwokat kolega Ryszarda Kalisza - fenomenalna rekomendacja dla elektoratu partii Jarosława Kaczyńskiego.
Kto się ośmieszy? Czy o. Tadeusz Rydzyk, popierając człowieka, którego liberalne media używają jako taranu mającego przywrócić polską prawicę do stanu z roku 1993? Czy może liberalne media, lansując osobę, która uratuje pozycję polityczną Radia Maryja?
Ludwik Skurzak




Komentarze
Pokaż komentarze (4)