Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl
82
BLOG

Ludwik Skurzak: Czy możliwa jest opcja prorosyjska?

Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl Polityka Obserwuj notkę 12
W polityce ważne jest, by nie myśleć schematycznie. Dlatego warto przeprowadzać różne ćwiczenia intelektualne, choćby z czysto teoretycznego punktu widzenia. Na forum konserwatyzm.pl prowadziliśmy z Konradem Rękasem i Adamem Wielomskim dyskusję nad tym, czy Polska mogłaby zmienić sojusze i zacząć prowadzić politykę prorosyjską. Obaj panowie oburzeni tym, że Lech Kaczyński poleciał do Tbilisi mocno opowiadali się za taką opcją, ale jakoś nie bardzo umieli ją uzasadnić. Na czym mogłoby polegać takie rozwiązanie? Możliwe są co najmniej dwie wizje. Jedną nazwijmy ideologiczno-romantyczną, drugą pragmatyczną.


Zaczynając od końca, sprawa jest w sumie dość prosta i została publicznie ogłoszona kilka dni temu. Podczas szczytu NATO w Bukareszcie miała mieć miejsce taka wypowiedz Włodzimierza Putina, że Ukraina nie może wejść do NATO bo to kraj, którego większość terytorium jeszcze niedawno należała do Rosji i Polski. Ta wypowiedz brzmi jak propozycja dla Warszawy. Zagrajcie z nami. Dostaniecie Lwów i Wilno, my kasujemy resztę. Moskwa nawet nie musi dodawać, że Polska wchodzi w takim wariancie mocno w ich strefę wpływów. Sami musielibyśmy prosić o powrót ich wojsk do Legnicy. Jeżeli dodatkową korzyścią Rosji nie byłoby podporządkowanie Polski, dużo prościej byłoby im zagrać taki wariant z Niemcami, którzy stwierdziwszy, że chcemy wycofać się z EU i NATO, złożyliby zapewne Moskwie propozycję: My bierzemy Wrocław i Szczecin, wy co tam chcecie do Wisły. Takie niebezpieczeństwo jest tym bardziej realne, że Rosja nie ma wizji jak Związek Sowiecki - zaniesienia rewolucji do Paryża. Wiele wskazuje na to, że kraj ten koncentruje się bardziej na Azji, a w Europie po prostu chce mieć zabezpieczoną flankę. Rosja nie działa obecnie z pobudek ideologicznych. Celem samym w sobie jest tworzenie imperium, a klucz do tego nie leży nad Wisłą, ani nawet Sekwaną.

Rozpatrywanie takiego wariantu z polskiego punktu widzenia byłoby powrotem do podstawowej przesłanki Romana Dmowskiego. Od suwerenności ważniejsza jest integralność terytorialna. Opłaca nam się stracić suwerenność na rzecz Rosji pod warunkiem, że powrócimy na nasze historyczne ziemie wschodnie. Liczymy na to, że EU nie zdoła skoordynować przy naszej przewrotce interesów z USA [NATO] i cała ta operacja nie skończy się wojną, po której w Polsce nie zostanie kamień na kamieniu.

Wariant romantyczny to przekonanie, że wspólnym interesem Polski i Rosji mogłaby się okazać walka z zachodnioeuropejską liberalną demokracją. Skuteczne potykanie się z tym zjawiskiem możliwe jest raczej jedynie z pozycji religijnych. Tu najważniejszym argumentem dla katolika będzie jedno słowo: Fatima. Jeżeli Rosja miałaby porzucić schizmę, nawrócić się i poczuć swą misję w nawracaniu Europy, z konserwatywnego punktu widzenia trudno byłoby temu nie przyklasnąć. Jeżeli takie są plany Opatrzności, to jest ku temu jeszcze bardzo daleko. Tak jak przy omawianiu poprzedniego wariantu trzeba stwierdzić, że Rosja po doświadczeniach XX wieku zachowuje się obecnie mocno aideologicznie i interesuje się raczej ropą, rakietami balistycznymi i kosmicznymi, a nie kondycją post-postmodernistyczną.

Być może możliwe są jeszcze inne modele, w których Polska odwraca swoje sojusze i wiąże się z Rosją. Aby były one sensowne, trzeba jednak każdorazowo pokazać, jaki ma być wspólny interes Polski i Rosji, by taki scenariusz stał się interesującym. Ogólne dywagacje o korzyściach gospodarczych, czy jedynie emocjonalna niechęć do Lecha Kaczyńskiego nie może tu być argumentem. Wizja musi być głębsza i mocniejsza choćby z tego powodu, że by móc myśleć o czymkolwiek tego typu, trzeba najpierw przekonać nią i porwać polskie elity, które obecnie są bardzo mocno antyrosyjskie. W Moskwie zresztą też polonofilstwo zdaje się nie kwitnie.

Ludwik Skurzak

www.konserwatyzm.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka