No i mamy pasztet. Jarosław Kaczyński, mistrz żonglowania teczkami, najlepszy na świecie operator "haków " - został dopadnięty. I to przez kogo? Przez Palikota!obaczmy, co poseł Palikot powiedział o Jarosławie Kaczyńskim.
Cytuję TVN24:
"Zdobyłem ubeckie papiery, które gromadzono na temat Jarosława Kaczyńskiego" - obwieścił na swoim blogu Janusz Palikot. Jak wyjaśnia, dysponuje kopiami dokumentów z teczki IPN, do której dostęp mają również historycy z IPN, gdyby tylko "pragnęli zająć się przeszłością szefa PiS tak namiętnie, jak zajmowali się przeszłością Wałęsy".
"Pretorianie i wyznawcy Kaczyńskiego zrobili z Wałęsą to, co ja mógłbym dziś zrobić z ich przywódcą" - chwali się poseł PO. Ale przyznaje zaraz, że "teczka to licha", bo i Kaczyński "opozycjonistą był cieniutkim". Zawartość teczki określa jako "życiorys nudnego faceta, który niewiele znaczył w tamtych latach". Dodaje również szczerze, że "nie ma żadnej przyjemności w grzebaniu w życiorysie Kaczyńskiego".
"Był wystraszonym i spolegliwym obywatelem"
Na swoim blogu Palikot streszcza zawartość teczki: "Jar był w Warszawie. Oddychał wolnością. Jeśli wierzyć tym dokumentom, a ja nie mam do nich zaufania, ponieważ stworzyli je przedstawiciele komunistycznej sotni, w dniach stanu wojennego Jar był wystraszonym i spolegliwym obywatelem. Czy to jest prawda? Nie mam pojęcia: to ubecka prawda. Dokładnie taka, jaką pokazał IPN pisząc o Wałęsie. Dla mnie ma ona kształt szamba, ale przecież niczym innym jak właśnie zawartością ubeckiego szamba zaatakowano Wałęsę" - pisze.
Wspomina też, że "w dokumentach SB wyraźnie jest napisane, że Jarosław Kaczyński nie godzi się podpisać lojalki.
TVN24
Palikot: dwa szczegóły skończyłyby Kaczyńskiego
W teczce są dwa szczegóły, które skończyłyby polityczny żywot Jarosława Kaczyńskiego - stwierdził Janusz Palikot (PO). Poseł nie wyjaśnił jednak o jakie "szczegóły" chodzi. Zdradził za to inne - że zatrzymany w stanie wojennym J. Kaczyński tłumaczył, iż na pewno chodzi o jego brata oraz że doniósł na Ludwika Dorna, iż ten jest Żydem. Palikot na konferencji prasowej przytaczał informacje z - jak twierdzi - teczki SB założonej Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Poseł pokazał dziennikarzom koperty, w których - jak twierdzi – znajdują się kserokopie dokumentów z IPN zawierające informacje na temat Jarosława Kaczyńskiego. - To są materiały ubeckie skserowane, podrzucone mi, być może są nieprawdziwe. Być może sfałszowali je sami ubecy. Ja tego nie rozstrzygam - podkreślił.
Zasłaniał się bratem, doniósł na Dorna
Kopie dokumentów z IPN wskazują, że Jarosława Kaczyńskiego nie zatrzymano tuż po ustanowieniu stanu wojennego 13 grudnie 1981 r., kiedy - jak podkreślił Palikot - zatrzymano dziesiątki tys. innych osób. - Widocznie nie był on uznany za na tyle ważnego opozycjonistę - domyślał się poseł. Dodał, że dopiero po dwóch dniach w drzwiach mieszkania J. Kaczyńskiego zostawiono mu karteczkę żeby sam się stawił. – Traktowano go niepoważne - stwierdził Palikot.
Kiedy jednak po kilku dniach, 17 grudnia, go zatrzymano, Jarosław Kaczyński zbulwersowany sugerował, iż zaszła pomyłka i być może chodzi o jego brata, Lecha Kaczyńskiego - relacjonował Palikot. - To wstyd tak się wypierać i zasłaniać bratem - skomentował polityk PO. Zgodnie z tym, co jak twierdzi jest w teczce J. Kaczyńskiego, w trakcie przesłuchania jednak zmienił ton - przestał być agresywny, zgadzał się na rozmowy, opowiadał o swojej działalności opozycyjnej i innych sprawach.
Wtedy też doniósł na swojego bliskiego współpracownika, Ludwika Dorna - mówiąc o jego żydowskim pochodzeniu - poinformował Palikot.
A zapytany o swój stosunek wobec kobiet - kontynuował poseł - stwierdził, że kobiety go nie interesują i nie zależy mu na założeniu rodziny. – Miał wtedy 32 lata - podkreślił Palikot, dodając że akurat w tej kwestii prezes PiS okazał konsekwencję.
"Osobowość Kaczyńskiego jak Hitlera i Stalina"
W ocenie Palikota, z zapisków SB-ków wyłania się obraz osobowości autorytarnej – to człowiek tchórzliwy, niepewny siebie, który buduje do siebie szacunek przez autorytarne poglądy. - Według Fromma, podobną strukturę osobowości miał Hitler i Stalin - stwierdził.
Jak dodał, kopie dokumentów, które zdobył, zawierają jeszcze jeden czy dwa szczegóły, które "skończyłyby polityczny żywot Jarosława Kaczyńskiego". - To szokujące, że ta sprawa jest nadal niewyjaśniona, tym bardziej, że chodzi o politykę zagraniczną Polski - mówił Palikot. Dodał też, że powstrzyma się od zacytowania pewnej opinii na temat J. Kaczyńskiego, która "byłaby szokiem dla jego wyborców".
Podkreślił, że w teczce jest o wiele więcej "pikantnych szczegółów", ale są granice walki politycznej. Dlaczego ich nie ujawnił? - Dobrze jest zostawić to niedokończone. To jest w stylu Jarosława Kaczyńskiego: "wiem, ale nie powiem do końca" - tłumaczył.
Sam Palikot zastrzegł, że "nie wierzy tym ubeckim zapisom". Wyjaśnił, że celem jego wystąpienia jest udowodnienie, jaki obraz człowieka można zbudować preparując fragmenty materiałów o kimś, bo akurat miało się dostęp do tych dokumentów. - Chcę pokazać, że ta metoda zastosowana do Jarosława Kaczyńskiego daje te same rezultaty, co w przypadku materiałów publikowanych przez Cenckiewicza i Gontarczyka (o Lechu Wałęsie - przyp. red.) - tłumaczył.
Palikot jest przekonany, że "prędzej czy później ktoś to puści w rynek", ale - jak zaznaczył - to nie on będzie źródłem tego przecieku.
TVN24
Ładne nie? Poufne, tajne. Zobaczymy, jak Palikot puści to w miasto. Może się skończy gra teczkami.
Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Kaczyński od początku swojej kariery politycznej wiernie szedł śladami Wałęsy, grając teczkami, hakami i innymi świństwami. Teraz - strzelili z teczek do niego.
Co na to wierni lustratorzy posła Libickiego?
Jan Wysoki
218
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (31)