Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
89
BLOG

W OCZEKIWANIU PRZEŁOMU

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 5

 

motto:

Waćpan może imienia zdrajcy się boisz?... Pluń na tych, co cię tak nazwą! [...] Pamiętaj też i na to, że i uczciwi u nas służą...[Kuklinowski do Kmicica, w „Potopie”]

 

Raczej nie przełom?

Napięcie wzrasta i wzrasta. Tadeusz Mazowiecki twierdzi, że opozycja robi wręcz jakiś rokosz. Cóż to oznacza? Czy mamy oczekiwać jakiegoś przełomu?

 

Niestety wątpię. Raczej będzie to eskalacja, niż przełom. A jednak marzę o przełomie. Marzę o przełomie, który zniweczy dwoisty obecny podział – i wprowadzi podział nowy.

 

Dotąd tak było

Bo dzielimy się aż dotąd na zatwardziałych Platformersów uważających, że ze strony rządu żadna zdrada w sprawie smoleńskiej się nie stała – albo, że mówić o niej nie należy – oraz na zatwardziałych PiSowców, uważających, że owszem, stała się zdrada albo i zbrodnia i krzyczeć o niej trzeba.

 

Bo dzielimy się też aż dotąd na tych, co to uważają, że trzymać się trzeba wartości chrześcijańskich i na tych, którzy uważają, że wartości te albo trzeba w ogóle odkopnąć, albo, że przynajmniej w polityce mówić o nich wara.

 

Te dwa rodzaje podziałów wcale nie pokrywały się ze sobą dokładnie, ale jednak na siebie nachodziły.

 

Nie pokrywały, bo PiS nie jest partią z gruntu pobożną, a PO z gruntu bezbożną. Ale podziały te nachodziły na siebie, bo na aktualnym etapie okazywało się, czy raczej wychodziło wciąż na to, że jedna partia wciąż bardziej popierała działania bezbożne, a druga wciąż popierała owe nabożne. Że jedna znajduje się w sąsiedztwie czegoś, co zakrawa na zdradę stanu i zdradę Wiary i Moralności – a druga deklaruje pociągnięcie do odpowiedzialności zdrajców, oraz obronę Wiary i Moralności.

 

Ale ów podział też nie jest oczywisty. Dlaczego? Dlatego na przykład, że Tusk i Komorowski mogą wciąż się powoływać na wartości i podpierać wartościami, powiadając, jak Kuklinowski do Kmicica: „i uczciwi u nas służą”.

 

A jeśli przełom?

Mam jednak nadzieję, że nadejdzie moment, w którym zarysuje się przełom i podział trzeci. I że nie trzeba już będzie uchodzić za PiSowca, aby popierać „rokosz” przeciwko temuż rządowi, uznając działania Tuskowego rządu za zdradę. I że nie trzeba będzie uchodzić za PiSowca, aby zarazem mocno bronić wartości chrześcijańskich. Zaznaczam: nie trzeba będzie „uchodzić za” PiSowca, nie zaś „być” PiSowcem. To ważne zróżnicowanie. Bo teraz, jeśli się broni, to zaraz „uchodzi się za”.

 

Aby już nie „uchodzić za”, bronić zaś skutecznie wartości i zdrajców rozliczać, musiałaby pęknąć sama Platforma. I musieliby najpierw liczni politycy i zwolennicy Platformy przyznać i rozgłosić „na dachach”, że doszło do czegoś w rodzaju zdrady na platformerskich wyżynach politycznych. Spodziewam się, że są przecie w tej partii ludzie przyzwoici, są ludzie sumienia; wierzyć można Kuklinowskiemu, że „i uczciwi u Nich służą”. Ale prócz Rokity (w zasadzie już ex-platformersa), takich publicznie nie oglądamy. Jakby nie chcieli po prostu widzieć tego, co się stało. Tak jakby mieli organicznie wmontowany zaciemniacz postrzegania.

 

Co musi się stać, żeby się owi „uczciwi” obudzili? Może dopiero jakieś oblężenie Jasnej Góry przez Tuska i Komorowskiego? Zapowiada się na to, ale zapowiada powoli. I o ile można sytuację rozeznać, raczej uczynione zostanie za przyzwoleniem niż pod oczywistym przewodem sił rządowo-prezydenckich, które umyją ręce albo ręce rozłożą. Żeby za dużego obciachu nie było. Ale możliwe, że to przepełni czarę. I wówczas przełom nas czeka już na pewno; oby skuteczny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka