- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
| MOTTO: ...uczcie się Polacy! [...] byście tacy | W sprawiedliwości sądach, Ojczyzny miłości | Żyli na zazdrość wiekom przy Złotej Wolności. |
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Senatorzy dali głowę - ale nie dziś, spokojnie. Ani nawet w ogóle – bo to wszystko mit.
Chodzi bowiem o rokosz w Glinianach, a tego rokoszu w Glinianach tak naprawdę nie było. A jednak w muzeum sarmackiej wyobraźni on właśnie wypromował się szczególnie, i to jako ruch słuszny i ze wszech miar godny pochwały. Widziano w nim początek Złotej Wolności; żaden szanujący się sarmacki historyk nie mógł go pominąć.
Zwrócimy się teraz do Augustyna Kołudzkiego, który uznał za słuszne i sprawiedliwe opowiedzieć dzieje tegoż rokoszu w sposób szczególnie uroczysty i wyeksponowany. W odpowiednim fragmencie swego dzieła „Pałac Wieczności” (cytuję wydanie z 1707 roku) przeszedł z prozy – do rymu. I stąd dowiadujemy się, że
Za czasów panowania Wegrzyna Ludwika
Przedano wolność Polską w niewolnicze łyka. […]
Otóż król Ludwik (zresztą tak samo jak Jan Kazimierz wedle zarzutów stawianych mu przez malkontentów)
Pod niebytność urzędy cudzoziemcom daje,
Rujnuje prawa polskie, swych krajów zwyczaje
Funduje na Polakach, skróciwszy swobody
Osadza na starostwach niemieckie narody.
Chcąc w niewolnicze wolność okuwać kajdany,
Skrytéj zażywa rady z koronnymi pany […]
Senatorzy (to owe „koronne pany”) bez zgody szlachty, ale jednak w imieniu Rzeczypospolitej, pozwolili kilka jej prowincji oddać królowi Ludwikowi – czyli Królestwu Wegier. Była to oczywista zdrada narodowych interesów:
Kamieniec dali, odciąć Ukrainę,
Halicką i Sanocką, Przemyską dziedzinę,
Przyłączyć to do Węgier Ludwik usiłuje,
Co na publicznym sejmie w Budziniu funduje. […]
Szlachta jednak zorientowała się w królewsko-senatorskiej intrydze. Natychmiast więc przeciwstawiono jej intrygę szlachecką, obywatelską. Na razie dano znać królowi, który przebywał na Węgrzech, „aby pod Gliniany | Przybył z swym Majestatem y polskimi Pany”, czyli ze zdrajcami-senatorami. Jak czytamy w „Nowych Atenach” Benedykta Chmielowskiego, Gliniany to „w wojewodztwie ruskim w ziemi lwowskiey miasto, sławne od Rokoszu Gliniańskiego”. Idźmy jednak dalej tropem „Pałacu Wieczności”, w którym Kołudzki przechodzi teraz do najbardziej dramatycznej sceny. Oto wpierw owi zdrajcy przybywają jakby nigdy nic do kraju, a Panowie Bracia wychodzą im naprzeciw. Zdrajcy zaś
Witają się z Kollegi, lecz nie bardzo miło,
Bo na nich wszystkich serce zajątrzone było.
Marszałek pełne zdrady listy prezentuje,
Głos jednostajny pod miecz katowski skazuje
Dwunastu senatorów sauromackie szyje,
By życiem zapłacili zdradzieckie fakcyje.
Przewodzić temu rokoszowi i wydawać wyrok miał – wedle Kołudzkiego -„Granowski marszałek W.[ielki] Koronny”, który „łby poucinać kazał". Ale mało było samej kary vel zemsty – należało jeszcze w teatralny sposób objawić wszystko królowi, który jeszcze niczego nie był świadom. Nie na darmo Kołudzki zatytułował ten odcinek swojego dzieła Komedią gliniańskiej sceny:
Ucięte trupom głowy pod tronem złożyli,
I krolewską purpurą nieznacznie przykryli.
W tym Ludwik nie wiedzący do rady przybywa,
Marszałek z powitaniem zdradę mu odkrywa,
Niewdzięcznych Matce synów prezentuje głowy,
Których od braci dekret potkał tak surowy.
Relacji Kołudzkiego towarzyszy sympatyczna rycina, na której widać, jak przerażony król dostrzega ucięte głowy złożone pod tronem. Zamiast jednak gniewać się – król poczyna… bezkrytycznie a szczerze wysławiać polską złotą wolność:
Struchlały krol obaczy swych kochanków ciała,
Rzecze: gdy sprawiedliwość tak święta kazała,
Wrodzonej nie śmiem łomać narodu wolności,
Na wszystko wam pozwalam z oycowskiej miłości.
Okazuje się, że fundamentem tej wolności – czyli wolności polskich w ogóle – ma być właśnie ów rokosz gliniański w połączeniu z łaskawością króla Ludwika:
Z której do tych czas Polsko masz wolne swobody,
Głos wolny, Elekcyją, y czego narody
Postronne więc zazdroszczą, wszytko masz od tego
Krola przykładem śmierci tym nauczonego.
Jak droga Wolność Polska, uczcie się Polacy!
Przykładem królow panów waszych, byście tacy
W sprawiedliwości sądach, Ojczyzny miłości
Żyli na zazdrość wiekom przy złotej wolności.
W tym patetycznym zakończeniu zabrakło wzmianki o liberum veto. Kołudzki zostawił ją sobie na deser, aby skondensowaną wersję idei związanych z rokoszem gliniańskim wyłożyć na osobnej karcie. Otóż bo podobno ucięte łby senatorskie marszałek Granowski kazał złożyć „w mogile, którą do tych czas tam widać”– czyli do czasów, w których Chmielowski pisał „Nowe Ateny”. Na tej mogile Augustyn Kołudzki położył – umieszczając na osobnej, pustej poza tym karcie swej kroniki – taki „Nadgrobek gliniański”:
DOM
Patrz, Synu, w tej mogile wolność leżeć miała,
Aleć tu SENATORÓW dwunastu schowała,
Dwunastu życie[m] iednę wolność zapłaciło,
Aby nie tanie w Polszcze Niepozwalam było.
Naucz się tu schowanej biorąc przykład zdrady,
Że mają być Oyczyźnie życiem wszystkie rady.
A ci, którzy Swym życiem Wolność opłacili
Rzecz, aby z nieśmiertelnym Bogiem wiecznie żyli.





Komentarze
Pokaż komentarze