No po prostu niesłychane.
Czytam- i czasy stalinowskie stają przed oczami. Wczorajsza sprawa ma niezwyczajny (od dziś typowy?) ciąg dalszy. Biegły sądowy Robert Kamiński (w cywilu nauczyciel historii w Prywatnym Gimnazjum i Liceum im. I.J. Paderewskiego, co ważne) staje pod pregierzem opinii publicznej - składa samokrytykę. I tłumaczy się z oczywistych rzeczy: nie śmie jednak stwierdzić, że napisał prawdę, że jego opinia była prosta i słuszna: stwierdzająca, że "zakaz pedałowania" nie jest znakiem faszystowskim. Bo przecież nie jest! Ale tego biedny biegły nie śmie powiedzieć - w zaman za to właśnie kaja się. Zdaje się, że kaja się po poważnej rozmowie ze swoim dyrektorem (o tym za chwilę). I stwierdza, że nie do końca zna się na tym, co robi, i że jego opinia dotyczyła wycinku problemu (tego tylko, na którym się zna). Bo powinien tak a tak...
Podejrzewam niestety, że biegły tak pisze, bo jest nauczycielem historii i pracownikiem gimnazjum nie jakiegoś tam byle jakiego, ale (uwaga!!!) <<znanego z otwartości, a także licznych akcji związanych z promowaniem idei tolerancji i przestrzegania praw człowieka>>. Więc ubolewa, że... nie wiedział, jak zostanie wykorzystana jego opinia o "zakazie pedałowania" (czy to znaczy, że jego opinia zależałaby i powinna była zależeć od tego, do czego znak ma być wykorzystany???). I na wszelki wypadek zapewnia, ż nie ma nic wspólnego z NOP i że nie podziela ich poglądów, że ich nie lubi etc etc. I że <<w swojej pracy dydaktycznej i wychowawczej zawsze upowszechniał wśród uczniów wartości tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka, sprzeciwiając się wszelkim formom przemocy>>.
Jego dyrektor - pracodawca (gimnazjum jest prywatne), CYTUJĘ, <<nie kryje swojego oburzenia w związku z udziałem jego pracownika w ekspertyzie, która pomogła NOP. - W rozmowie ze mną pan Kamiński przyznał, że pisząc ją nie spodziewał się tego, jaki efekt może przynieść - mówi Kalbarczyk. - Uważam, że opinia biegłych jest bezsprzecznie głupia. Po pierwsze, pan Kamiński nie powinien podejmować się tej ekspertyzy, gdyż zwyczajnie nie zna się tematyce. Po drugie, karygodne jest, że historyk w tak ważnej sprawie nie bierze pod uwagę aktualnego kontekstu, tylko skupia się na znakach samych w sobie - uważa. - Ekspertyza ma charakter akademicki, jednak w żaden sposób nie odnosi się do rzeczywistości. Symbole, które zarejestrował sąd, są ewidentnie związane z ideologią faszystowską i mają wydźwięk negatywny, nawołujący do przemocy>>.
Pan Kalbarczyk też <<nie zna się na tej tematyce>>, ale jesdt dyrektorem gimnazjum, którego opinia została poszlakowana. Rozumiemy.
Ja też nie jeste czonkiem NOP. Ale też mogę złozyć samokrytykę, bo jak NOP jestem za nauczaniem Kościoła w kwestii "pedałowania". Ale czy zamiast składać kolejnej samokrytyki, nie należało by raczej napisać listu - co mówię, listów - i poinformować nimi sekretariat postepowego Gimnazjum, że są jeszcze ludzie, którzy bronią wolności sumienia? Że zmuszanie biegłego do ("jakby") zmiany opinii przez niebegłego bdącego jego szefem jest moralnie naganne?
dla ułatwienia: Prywatne Gimnazjum im. I. J. Paderewskiego, ul. Symfoniczna 1, 20-853 Lublin, adres e-mail:
, strona www: tu.
PS:
MOJE PISMO WŁAŚNIE WYEKSPEDIOWANE
Poznań, 25 XI 2011
dr hab. Jacek Kowalski
historyk sztuki
Grono Pedagogiczne
Prywatnego Gimnazjum im. I. J. Paderewskiego w Lublinie
Wielce Szanowni Państwo!
Chciałbym wyrazić moją głęboką solidarność z panem Robertem Kamińskim, członkiem Grona Pedagogicznego Państwa Szkoły. Jednocześnie wyrażam głębokie zaniepokojenie sytuacją, jaka zaistniała w miejscu Państwa pracy. Tak jak i Państwo jestem pracownikiem dydaktycznym. Nie wyobrażam sobie, aby mój zwierzchnik ośmielił się dyscyplinować mnie z powodu wydawanej przeze mnie ekspertyzy, którą przygotowywałbym jako niezależny biegły sądowy. Są to sprawy niepodlegające pracodawcy.
Toteż sytuację dyscyplinowania pracownika przez przełożonego w sposób, opisany dziś przez "Gazetę Wyborczą" (jeśli, oczywiście, opis ten odpowiada prawdzie - vide link: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10705786,_Zakaz_pedalowania___Biegly_od_ekspertyzy_przeprasza.html ) uważam za absolutny skandal.
Biegły powinien wykonywać swoją pracę eksperta świadom swej odpowiedzialności wobec opinii publicznej, ale nie może z tytułu wykonywanej ekspertyzy ulegać naciskom osób trzecich. Publiczne wypowiedzi dyrektora szkoły budzą we mnie niesmak, a oświadczenie ogłoszone przez Pana Roberta Kamińskiego przyjmuję z zażenowaniem.
Oczywiście, są sytuacje, w których pracownicy powinni być zobowiązani do przestrzegania pewnych norm - na przykład jeśli pracują w szkołach wyznaniowych. Decyzja podjęcia pracy w takiej placówce oznacza zarazem zgodę na reprezentowanie pewnego konkretnego światopoglądu. Można uważać, że że osoby nie reprezentujące tego światopoglądu nie powinny w takich szkołach pracować lub nie powinny wypowiadać się publicznie w sposób sprzeczny z zasadami, przyjętymi przez szkołę. Tu jednak nie mamy do czynienia z podobnym przypadkiem, Gimnazjum Państwa ma być, jak czytamy, "otwarte i tolerancyjne".
Oczekuję, że pan Adam Kalbarczyk, dyrektor Państwa szkoły, a zarazem członek Grona Pedagogicznego, czyli również adresat mego pisma, przeprosi swojego pracownika na wywieranie nań niedozwolonych nacisków. I poda swoje przeprosiny do wiadomości publicznej.
Proszę przyjąć wyrazy mego szacunku
Jacek Kowalski
P.S. Na wszelki wypadek zaznaczam, że moje pismo nie ma charakteru urzędowego, lecz jest prywatnym głosem niezależnego w swoich poglądach, samodzielnego pracownika nauki, zatrudnionego w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu


Komentarze
Pokaż komentarze (6)