Rzeź dominikanów w Sandomierzu, obraz Dolabelli z poznańskiego kościoła dominikanów, fragment, fot. Piotr Łysakowski
Rzeź dominikanów w Sandomierzu, obraz Dolabelli z poznańskiego kościoła dominikanów, fragment, fot. Piotr Łysakowski
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1018
BLOG

NAPAD NA KOŚCIÓŁ ŚW. ANNY: NIE MA PRZYPADKÓW raz jeszcze

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 6

...wyciąłem własną notkę. Poprzednią. Bo źle zrozumiałem Kisiela. Napad na kościół św. Anny wyglądał inaczej, niż myślałem.

Tym niemniej nie ma przypadków. Więc jednak wstawiam raz  jeszcze refleksję z tym przypadkiem związaną, ale teraz już piszę nie tylko o tym przypadku (bo nie ma przypadków). Choć Krzyż Smoleński, zdaje się, teraz nie ucierpiał (?), ucierpiał kościół i Kościół. Nasz Kościół - i ten konkretny kościół, stojący w sercu starej Warszawy, tuż koło kolumny króla Zygmunta.

Uświadomiłem sobie, że ostatnio częściej słyszę, raz po raz, to tu, to tam, doniesienia o zbezczeszczeniu świętych wizerunków. Figura Matki Boskiej w Górze Kalwarii... w Warszawie kędy indziej... W sąsiedniej parafii...

Nie ma przypadków.


Przypomniała mi sie sprawa z roku 1920 - tu powtarzam ją z poprzedniej notki. Zatem: rok 1920, idą bolszewicy i nawet na zachodnim krańcu odradzającej się Polski ludzie drżą. Boją się. Mój Dziadek - jako mały jeszcze chłopak, skaut - wraz z innymi zgłasza się do wojska. Co prawda forpoczty umundurowanych szeregów szatańskich nie sięgną Wielkopolski, ale i tu dojdzie powiew smoczej paszczy.

Konkrety, rzecz spod lupy szperacza: w małym, drewnianym, wiejskim kościółku w Kicinie pod Poznaniem – tym samym, którego tytularnym proboszczem trzy i pół stulecia wcześniej był Jan Kochanowski, w czasie, gdy tłumaczył Psalmy – w dniach zbliżania się bolszewików do serca Polski nieznany sprawca wyważa okno, wpada do wnętrza, zagarnia naczynia liturgiczne, zbezczeszczone Ciało Pańskie rozrzuca po deskach podłogi.

Przypadek? Jeśli przypadek, to nie jeden, ale dwa. A to już seria (bo nie ma przypadków).

Pochylam się nad kroniką parafialną tego samego kicińskiego kościoła. Jest rok 1981, marzec. Tak zwany kryzys bydgoski. Stan wojenny już gotów do wprowadzenia, prawie, że rozkaz wydany
o czym dziś dopiero wiemy – ale skutkiem splotu okoliczności przesunięto go o ponad pół roku. Ale znów nastroje szatańskie i obłędne, pamiętam je. I znów ktoś – tym razem wiemy, że człowiek chory psychicznie, może opętany? – wdziera się do świątyni w Kicinie, po części pożera Pańskie Ciało nieczystymi ustami, po części rozsypuje... a zgruchotane święte naczynia porzuca nad pobliskim stawem.

Nie ma przypadków. Obecne NASILENIE zbezczeszczeń to też jakieś signum temporis, jak zawsze. Uwaga, grodzie starego Priama!

 

Zobacz galerię zdjęć:

Tabernakulum w kościele w Kicinie, fot. Mikołaj Potocki
Tabernakulum w kościele w Kicinie, fot. Mikołaj Potocki Kościół w Kicinie, fot. Mikołaj Potocki Kościół w Kicinie, fot. Mikołaj Potocki śp. ksiądz Zbigniew Pawlak - proboszcz kiciński w 1981 roku, fot. autor

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka