Trudno przyznać, trudno – bo to w niczym się nie mieści,
Ale wiadomym jest, że tak się stało:
Że tę samą jedną wiarę wyznajemy jeszcze,
A nie mierzymy świata jedną miarą;
Że te same książki w naszej pamięci szeleszczą:
Czytamy w nich to samo nie tak samo,
Odkąd podzieliło nas dziewięćdziesięciu sześciu,
Dziewięćdziesięciu sześciu nas złamało;
Odkąd
Jedne i te same słowa jednym z nas brzmią śmiesznie,
A drugim wiekuiście urągają;
Odkąd podzieliło nas dziewięćdziesięciu sześciu,
Dziewięćdziesięciu sześciu nas złamało.
A tu nam mówią, że to przecież wie się samo przez się,
Że czas zrozumieć, żeby się nie rozumiało;
Że
Czas zawiązać sobie oczy jeszcze ciaśniej, jeszcze
Bardziej nie widzieć, niż się nie widziało;
Nie chcieć wiedzieć bardziej jeszcze, niż się dotąd nie chce,
Zapomnieć bardziej, niż się zapomniało;
Że
Czas nie mówić, czego żaden wypowiedzieć nie chce,
By się to samo przez się rozumiało:
Że
Lepiej, że zginęło tych dziewięćdziesięciu sześciu,
Niżeli miałby zginąć cały naród.
Że
Lepiej, że zginęło tych dziewięćdziesięciu sześciu,
Niżeli miałby zginąć cały naród.
Że
Lepiej, że zginęło tych dziewięćdziesięciu sześciu,
Niżeli miałby zginąć cały naród.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)