zdrajca? kto?
zdrajca? kto?
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
1286
BLOG

ZDRADA! OBLICZE ZDRADY

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 2

 

Zdrada! Patrzymy w oblicze zdrady!

No i co? Wielkie to oblicze?

 

Proszę przekliknąć ułamki fotek powyżej. Poznajecie?

 

Zdrajcy byli zawsze. Niektórych nawet uznajemy dziś za Wielkich Polaków. Nie znaczy to, abyśmy  mieli nie potępiać ciemnych zakamarków ich biografii. Ci wielcy Polacy–zdrajcy, często też oskarżali o zdradę innych. Ale też bywali oskarżani przez nie-zdrajców. Z konsekwencjami albo bez żadnych konsekwencji. Najczęściej to drugie.

 

Tylko w legendzie dano upust sprawiedliwości... i  szlachecka   Justitia   Sancta   kazała konszachtującym senatorom uciąć głowy... ale kiedy to było (a raczej nie było) moi drodzy? Ach, wspomnieć nie warto... Miał to być przecie fundament Złotej Wolności! A nie był... 

Za to jeśli chodzi o prawdziwych zdrajców, a nie legendarnych, jeden z nich  został skazany na wiekuiste wygnanie z Ojczyzny, tak, że kto by go potem spotkał na polskiej ziemi, miał prawo go zabić. Delikwent otrzepał leniwie moskiewski mundur i poprawił ruskie ordery, po czym odszedł spokojnym krokiem, aby dożyć późnej starości w tejże Warszawie. Inny, też skazany – za bycie agentem międzynarodowym – posiadł wielkie zagraniczne majętności, do których dotarłszy, po latach zmarł spokojnie. Inny skończył w Petersburgu na carskim wikcie. Inny za wydanie kolegów zyskał spokojny paszport do Italii i sutą pensję coroczną. Inni jeszcze należeli do zdrajców odmiennej kategorii: zdradzając zawiedli tylko nasze zaufanie, bo zdradzali umowę z nami, a nie ze swoją Ojczyzną – którą nie była Polska. Najliczniejsi nie musieli się martwić o nic.

 

Za dużą zdradę – należy się duża zapłata. U nas jednak rzadko się taką zapłatę otrzymuje. Zdrajcy przewodzą narodowi, a potem uchodzą żywi i bogaci. Jeśli ktoś zawisa na szubienicy, to w postaci portretu.

 

- - - - - - - - - - - - - - -

 

Nie od dziś żałuję, że w Polsce słowo „zdrajca” utraciło  swoją wyrazistość. Współodpowiedzialność za ten fakt ponosi nie kto inny, jak sam Jarosław Kaczyński. Zbyt obficie i za szybko szafował oskarżeniami, zbyt jaskrawo przedstawiał to, co przedstawiał. Myślę oczywiście o czasach PRZED smoleńskim zamachem. Bo Jarosław Kaczyński najczęściej miał słuszność stawiając zarzuty, ale tak czy siak NIE POWINIEN BYŁ używać słowa „zdrada” BEZ wyciągania konsekwencji. Powinien był używać słów mniej ważkich. A on tymczasem używał słowa „zdrada” zbyt często i tym samym osłabiał jego działanie. Bo też  nie wyciągajął z użycia tego słowa konsekwencji...

 

I dlatego, gdy nastąpiła zdrada wielka – potężna – okrutna – w którą, niestety, nie mam podstaw wątpić (choć nie wiem, ile osób się w nią zamotało i które, a ile osób chce uchodzić za nieświadomych tej zdrady, a ile rzeczywiście nieświadomych pozostaje) – i dlatego, gdy zdrada owa rzeczywiście nastąpiła, zabrakło słów.

 

Bo teraz, aby wstrząsnąć światem, trzeba by użyć słowa większego niż „zdrada”. Takiego słowa brak w słowniku. Bo skoro „zdradę” zarzuciło się kiedyś Janowi Marii Rokicie… to śmiesznym jest zarzucać jedynie i tylko podobną „zdradę” ekipie Tuska. ta pierwsza zdrada to pypeć, pryszczyk w porównaniu z drugą. Ale użycie tego samego słowa w obu przypadkach – słowo to zbanalizowało. I słowo to zaczęło być lekceważone.

 

- - - - - - - - - - - - - - -

 

Tym niemniej i zamach jest zamachem, i zdrada jest zdradą. Ktoś „wystawił” prezydenta i elitę władzy. Ktoś zdradził tout court. Nie wierzę, iżby służby NATOwskie i władze państw Zachodnich miały jakieś wątpliwości co do tego. Tym zamachem Rosja naznaczyła teren i będzie się starała zawłaszczyć ów teren – cokolwiek miałoby to oznaczać. Zawłaszczanie może wyglądać bardzo różnie.

 

A ci sami zdrajcy, którzy „wystawili” prezydenta i pozostałych 95 ofiar – teraz będą pracować nad pożytecznymi idiotami, żeby nic nie rozumieli.

 

- - - - - - - - - - -

 

Co na to rząd? Współwinny, czy nie współwinny… wplątany, nie wplątany... boi się... Rosji? Bez wątpienia. I pewno maca sobie wyjście... Jakie? Tu przypomina się, jak podczas obrad Sejmu Czteroletniego nastąpiło powszechnie złudzenie, że bezpieczeństwo załatwi nam sojusz z Prusami. Podobnie i dziś Minister SZ marzy o niemieckich uściskach Merkel. Ale w 1793 Prusy porozumiały się nie z nami, tylko z Rosją...

- - - - - - - - - - -


Wprawdzie zdrajcy raczej nie wprowadzą nam czołgów. Czołgi raczej nie wejdą. Niewykluczone wszakże, iż pojawią się w bezpośrednim sąsiedztwie polskich granic. Ale najpewniej nie będzie tego potrzeba, rzecz załatwi się inaczej.

 

Obym nie wykrakał. Niech się NIE SPEŁNI. Amen.

 

Zobacz galerię zdjęć:

zdrajcy? kto?
zdrajcy? kto? zdrajcy? kto? zdrajcy? kto? zdrajcy? kto? zdrajcy? kto? zdrajcy? kto?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka