SENSACJA...
goni sensację. "GazWybor"
uznała, że nie sposób dalej przemilczać sprawy komórki prezydenckiej i puściła dziś na swej www. tekst (już drugi, większy od poprzedniego, i ze zdjęciem na czołówce, no!). To naprawdę sensacja do odnotowania - jako że na oczach naszych padają kolejne mity lemingowe - ale nie padają tak sobie. Czytamy tu bowiem raczej instruktaż co do tego, jak owo padanie mitu interpretować. Skandaliczne to będą cytata - których nie mam ochoty dłużej komentować. Tylko krócej. Sapienti sat.
"EKSPERCI WĄTPIĄ"
Wpierw czytamy, że wskutek wypłynięcia sprawy telefonu ś.p. Prezydenta "pojawił się nowy wątek", choć "prokuratura badała [już] [tę] sprawę pod zupełnie innym kątem i ją umorzyła"; jednak -
...dziś okazuje się, że być może zbyt wcześnie, choć eksperci wątpią, by poczta głosowa prezydenta zawierała tajne informacje
Eksperci (jacy?) wątpią, bo to oczywiście tylko "w prawicowej prasie pojawiły się sugestie, że telefon był specjalnie sprawdzany przez Rosjan".Ale dalej nie czytamy już o żadnych ekspertach i żaden też z nazwiska nie został wskazany...
(JA ZAŚ POLECAM DZIŚ WYPOWIEDŹ W TYM TEMACIEPRAWDZIWEGO EKSPERTA NA NOTCE SZCZURABIUROWEGO - na takich ekspertów armia nasza najwyraźniej po prostu pieniędzy i etatu nie ma, mają zaś te pieniądze i etaty specjalistyczne firmy prywatne)
...tylko zgadnijmyż, kto się wypowiada? ależ jasne: Osiecki Jan, kóry rzecze dużo i obszernie:
- Jest mało prawdopodobne, że Rosjanie dostali rozkaz i funkcjonariusze wszystkich obecnych na miejscu służb - czyli FSB, OMON oraz wojskowych formacji - chodzili i szukali telefonu prezydenta. Nie sądzę też, że mając kilkanaście znalezionych na miejscu tragedii telefonów mogli od razu zgadnąć, który jest czyj - mówi portalowi Gazeta.pl Osiecki.
Tym niemniej "GazWybor" dziwi się na koniec, dlaczego - jak twierdzi prokuratura - tylko z prezydenckiego telefonu wykonywano połączenia... Ciekawe, koteczku, ciekawe!
"MOŻE KTOŚ PRZYPADKOWO
NACISNĄŁ KLAWISZ"
No, bo -
...Osiecki wątpi, że Rosjanie specjalnie przesłuchali pocztę głosową telefonu prezydenta, by znaleźć jakieś tajne informacje. - To był archaiczny model telefonu [...] mogliby go spokojnie podsłuchiwać [...] nie sądzę, żeby było tam coś tajnego [...] Być może ktoś miał w ręku telefon i przypadkowo połączył. [...] W niektórych sieciach poczta głosowa również sama oddzwania [...]. [Osiecki] uważa, że gdyby ktoś chciał specjalnie dzwonić z tego telefonu [...] to najpewniej po to, żeby sprawdzić, do kogo on należał. - Może robił to pierwszy lepszy wojskowy? - zastanawia się. Telefon mógł też sam połączyć się z pocztą głosową.
WINNY PREZYDENT?
No i nie podarował sobie, a jakżeby:
[Osiecki mówi, że] przy okazji pojawia się pytanie, dlaczego prezydent nie zastosował się do polecenia personelu pokładowego i przed startem nie wyłączył komórki. Ta zasada dotycząca bezpieczeństwa lotu obowiązuje nawet w samolotach prezydenckich - dodaje.
Jako się rzekło, sapienti sat.
- - - - - - - - - - - - -
P.S. Jakby ktoś się dopytywał, to tytuł notki jest metaforyczny. W istocie telefon ś.p. Lecha Kaczyńskiego NIE zadzwonił w Gazecie Wyborczej.
SENSACJA...
goni sensację. "GazWybor"
uznała, że nie sposób dalej przemilczać sprawy komórki prezydenckiej i puściła dziś na swej www. tekst (już drugi, większy od poprzedniego, i ze zdjęciem na czołówce, no!). To naprawdę sensacja do odnotowania - jako że na oczach naszych padają kolejne mity lemingowe - ale nie padają tak sobie. Czytamy tu bowiem raczej instruktaż co do tego, jak owo padanie mitu interpretować. Skandaliczne to będą cytata - których nie mam ochoty dłużej komentować. Tylko krócej. Sapienti sat.
"EKSPERCI WĄTPIĄ"
Wpierw czytamy, że wskutek wypłynięcia sprawy telefonu ś.p. Prezydenta "pojawił się nowy wątek", choć "prokuratura badała [już] [tę] sprawę pod zupełnie innym kątem i ją umorzyła"; jednak -
...dziś okazuje się, że być może zbyt wcześnie, choć eksperci wątpią, by poczta głosowa prezydenta zawierała tajne informacje
Eksperci (jacy?) wątpią, bo to oczywiście tylko "w prawicowej prasie pojawiły się sugestie, że telefon był specjalnie sprawdzany przez Rosjan".Ale dalej nie czytamy już o żadnych ekspertach i żaden też z nazwiska nie został wskazany...
(JA ZAŚ POLECAM DZIŚ WYPOWIEDŹ W TYM TEMACIEPRAWDZIWEGO EKSPERTA NA NOTCE SZCZURABIUROWEGO - na takich ekspertów armia nasza najwyraźniej po prostu pieniędzy i etatu nie ma, mają zaś te pieniądze i etaty specjalistyczne firmy prywatne)
...tylko zgadnijmyż, kto się wypowiada? ależ jasne: Osiecki Jan, kóry rzecze dużo i obszernie:
- Jest mało prawdopodobne, że Rosjanie dostali rozkaz i funkcjonariusze wszystkich obecnych na miejscu służb - czyli FSB, OMON oraz wojskowych formacji - chodzili i szukali telefonu prezydenta. Nie sądzę też, że mając kilkanaście znalezionych na miejscu tragedii telefonów mogli od razu zgadnąć, który jest czyj - mówi portalowi Gazeta.pl Osiecki.
Tym niemniej "GazWybor" dziwi się na koniec, dlaczego - jak twierdzi prokuratura - tylko z prezydenckiego telefonu wykonywano połączenia... Ciekawe, koteczku, ciekawe!
"MOŻE KTOŚ PRZYPADKOWO
NACISNĄŁ KLAWISZ"
No, bo -
...Osiecki wątpi, że Rosjanie specjalnie przesłuchali pocztę głosową telefonu prezydenta, by znaleźć jakieś tajne informacje. - To był archaiczny model telefonu [...] mogliby go spokojnie podsłuchiwać [...] nie sądzę, żeby było tam coś tajnego [...] Być może ktoś miał w ręku telefon i przypadkowo połączył. [...] W niektórych sieciach poczta głosowa również sama oddzwania [...]. [Osiecki] uważa, że gdyby ktoś chciał specjalnie dzwonić z tego telefonu [...] to najpewniej po to, żeby sprawdzić, do kogo on należał. - Może robił to pierwszy lepszy wojskowy? - zastanawia się. Telefon mógł też sam połączyć się z pocztą głosową.
WINNY PREZYDENT?
No i nie podarował sobie, a jakżeby:
[Osiecki mówi, że] przy okazji pojawia się pytanie, dlaczego prezydent nie zastosował się do polecenia personelu pokładowego i przed startem nie wyłączył komórki. Ta zasada dotycząca bezpieczeństwa lotu obowiązuje nawet w samolotach prezydenckich - dodaje.
Jako się rzekło, sapienti sat.
- - - - - - - - - - - - -
P.S. Jakby ktoś się dopytywał, to tytuł notki jest metaforyczny. W istocie telefon ś.p. Lecha Kaczyńskiego NIE zadzwonił w Gazecie Wyborczej.