...ale tym razem inaczej. Już logiczniej, ale NIE MNIE groteskowo. Stwórzmy więc sobie album groteskowości... Otóż GazWybor cytuje dwu specjalistów, prawników karnistów. Jeden pisze o podjęciu przez prokuraturę śledztwa, że popełniła absurd, bo powinna działać na podstawie paragrafu mówiącego o nielegalnym uzyskaniu informacji. Zgadza się z nim drugi karnista, ale... cytuję:
Prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu również uważa, że "teoretycznie można zakwalifikować ten czyn jako nielegalne uzyskanie informacji". - Jednak realnie uważam to za przesadę. To się z punktu widzenia całości nie opłaca - stwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Precyzuje, że prowadzenie tego śledztwa byłoby bardzo utrudnione ze względu na to, że zdarzenie miało miejsce za granicą, na terenie Rosji. I może w ogóle nie być zakończone. - Po co wydawać publiczne pieniądze? - konkluduje.
A więc po prostu się nie opłaca. Ach, absurd goni absurd...
...ale tym razem inaczej. Już logiczniej, ale NIE MNIE groteskowo. Stwórzmy więc sobie album groteskowości... Otóż GazWybor cytuje dwu specjalistów, prawników karnistów. Jeden pisze o podjęciu przez prokuraturę śledztwa, że popełniła absurd, bo powinna działać na podstawie paragrafu mówiącego o nielegalnym uzyskaniu informacji. Zgadza się z nim drugi karnista, ale... cytuję:
Prof. Marian Filar, karnista z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu również uważa, że "teoretycznie można zakwalifikować ten czyn jako nielegalne uzyskanie informacji". - Jednak realnie uważam to za przesadę. To się z punktu widzenia całości nie opłaca - stwierdził w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Precyzuje, że prowadzenie tego śledztwa byłoby bardzo utrudnione ze względu na to, że zdarzenie miało miejsce za granicą, na terenie Rosji. I może w ogóle nie być zakończone. - Po co wydawać publiczne pieniądze? - konkluduje.
A więc po prostu się nie opłaca. Ach, absurd goni absurd...