Profesor Binienda był na Kawie czy herbacie.
I o tym będzie tu mowa.
Ale najpierw o tym, że wczoraj obejrzałem relację - transmisję z wykładu w Palladium.
Był to wykład-prezentacja - delikatnie mówiąc - miażdżący dla krytyków Profesora. Nie potrafię z nim dyskutować, bo nie jestem fizykiem ani konstruktorem: nie potrafię też bronić jego tez jako fachowiec, ale tu jesteśmy wszyscy niemal w podobnej sytuacji.
Natomiast moge powiedzieć, że wykład był przekonujący, bo po pierwsze - spójny, po drugie - wsparty autorytetem naukowym, który jasno nam się przedstawił, nie kręcił, nie mataczył - ani nie mędrkował; po trzecie wykład został wsparty faktem, że na merytoryczną dyskusję z tezami Profesora nikt się - jak dotąd - nie poważył. A było na taką merytoryczną dyskusję bardzo wiele miesięcy, było też wystarczająco dużo okazji - pośród tych okazji także międzynarodowe sympozjum, na ktrórym Profesor przedstawiał swoje analizy i dyskusji oczekiwał. Obecni na owym międzynarodowym sympozjum naukowcy mieli pytania, ale zgadzali się z przedstawioną analizą. Dowiedzieliśmy sie, że istnieje zapis tej dyskusji i kto che może rzecz sprawdzić.
A dzisiaj była Kawa czy herbata.
Jak wypadło przedstawienie tez Profesora podczas Kawy czy herbaty?
PO PIERWSZE NIE WIEM, bo nie oglądałem ( w ogóle tv nie oglądam, chyba przypadkowo);
PO DRUGIE NIE WIEM, bo przeczytałem GazWybor- ...
...i jedyny wniosek do jakiego dojść mogę po przeczytaniu tego kawałka jest taki, że dziś w nocy nastąpiła jakaś MASKIROWKA; od dziś jest DWÓCH BINIENDÓW!
OTÓŻ jeden Binienda to Profesor, drugi Binienda to doktor;
jeden Binienda jest znanym przedstawicielem świata nauki, który ma na swoim koncie ważne osiągnięcia, a wspłółpracuje z dużymi firmami związanymi z lotnictwem, zaś tezę swoją konsultował m.in. z konnstruktorami Boeninga;
drugi Binienda to głównie "doradca parlamentarnego zespołu Antoniego Macierewicza", a gdzieś w tle jest doktorem "z amerykańskiego Uniwersytetu w Akron';
jeden Binienda jest pewny swoich tez - z zastrzeżeniem, że przyjmie uwagi, jeśli udowodni mu się błąd; drugi Binienda już W TYTULE DONIESIENIA OZNAJMIA NA CAŁY ŚWIAT pokornie: "możliwe, że ja zrobiłem błąd...";
jeden Binienda to ekspert, z kórym jak dotąd żaden inny ekspert nie poważył sie zmierzyć i błędu mu nie próbował nawet udowodnić;
drugi Binienda to nie jest ekspert, tylko człowiek, który "odrzuca zarzuty ekspertów, którzy twierdzą, że jego symulacje przeczą prawom fizyki".
X X X X X X X X X
Ach, to duża sztuka, zrobić taką relację z programu tv , żebym się właściwie nie dowiedział, jak było. A przede wszystkiim - abym miał wątpliwości co do merytoryczności tez Profesora. I do wszystkiego. A zarazem tak to zrobić, żeby operować niemal tylko cytatami, dać troszkę pochwał, nie krytykowac batrdzo, tylko... tak jakoś, tak minimalnie, czyli wedle zasady "nibyprawdą i tylko nibyprawdą go". I nie powiedzieć, KIM WŁAŚCIWIE jest Binienda i co sobą reprezentuje... Brawo, panowie redaktorzy. No pięknie.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)